Górnik Zabrze porażką z Zagłębiem Lubin i remisem z Arką Gdynia wypisał się z walki o mistrzostwo Polski. Zwycięzcy tegorocznego krajowego pucharu mogą wciąż zająć drugie miejsce w Ekstraklasie i zamiast w eliminacjach do Ligi Europy, otrzymać prawo gry o udział w Lidze Mistrzów. Do tego jednak potrzebne jest zwycięstwo z Wisłą Płock.

Zobacz wideo Kosecki o grze w Lechii: K***a, co ja tutaj robię?!

Nafciarze to rewelacja rundy jesiennej, ale podopieczni Mariusza Misiury wiosną radzą sobie o wiele gorzej. Formę Płocczan najłatwiej określić jako falującą. Po wygranej w pierwszym meczu rundy Wisła zanotowała aż pięć porażek, ale w następnych pięciu meczach zdobyła aż 12 punktów. Cóż z tego, jeżeli przegrane z Radomiakiem, Pogonią i Motorem wypchnęła beniaminka z walki o europejskie puchary. Nadzieje przywróci tylko zwycięstwo nad Górnikiem.

Pierwsza połowa niczym najlepsza kołysanka

Stawka meczu była więc wysoka, ale piłkarze nie nawiązali poziomem do tej wagi. Niezłe okazje w pierwszej połowie na palcach jednej ręki mógłby policzyć nawet niezbyt dobry w swojej pracy drwal. Woli walki nie było widać zwłaszcza po gospodarzach – Wisła przez 45 minut oddała zaledwie jeden strzał. Deni Juric nie zagroził Marcelowi Łubikowi.

Zobacz też: Robert Lewandowski żegna Barcelonę. I nic nam do tego

Górnik z kolei próbował aż siedmiokrotnie i to przyjezdni byli zdecydowanie aktywniejsi przed przerwą. To właśnie Jarosław Kubicki oddał jedyny celny strzał pierwszej części spotkania. Pomocnik w 15. minucie spróbował swojego szczęścia ze skraju pola karnego. Rafał Leszczyński był na posterunku – bramkarz Nafciarzy spisał się na medal.

Rozkręciło się po 65. minucie

Na pierwszy celny strzał po przerwie czekać trzeba było jedynie przez cztery minuty, ale Patrick Hellebrand z około 30 metrów nie sprawił Leszczyńskiemu problemów. To nie było jednak zapowiedzią tego, że kibice oglądający ten mecz będą mogli cieszyć się ciekawszym pojedynkiem. Na więcej emocji trzeba było poczekać do 65. minuty. 

Wtedy szybki rajd przeprowadził Said Hamulic, który wdarł się w pole karne. Tam położył się po pojedynku z Josemą. Bośniak domagał się rzutu karnego, Hiszpan – żółtej kartki z symulkę, ale Wojciech Myć zignorował obie prośby. Zaraz potem kolejny już strzał z dystansu posłał Lukas Sadilek. To był najwidoczniej sposób Michala Gasparika na zwycięstwo w tym meczu.

Tymczasem po 70 minutach w końcu obudzili się Nafciarze. Najpierw błyskotliwą próbę Krystiana Pomorskiego zablokował jeden z obrońców gospodarzy. Piłka trafiła w poprzeczkę i wyszła na rzut rożny. Dośrodkowanie z rogu wykorzystać chciał Giannis Niarchos, ale po jego przewrotce piłka znów wylądowała na poprzeczce!

Był to też sygnał dla przyjezdnych, by wziąć się do roboty. Lukas Ambros powstrzymał Hamulicia i popędził w stronę bramki Wisły. Oddał piłkę do Maksyma Chłania, a Ukrainiec wykończył kontrę idealnym strzałem po ziemi. Leszczyński tym razem nie miał już szans. W 75. minucie Górnik objął prowadzenie.

Gospodarze po straconym golu przejęli inicjatywę i w ostatnich minutach spotkania raz po raz wykonywali rzuty rożne. Rzadko kiedy stwarzali zagrożenie czy z gry, czy ze stałych fragmentów. Marcel Łubik jednak nie dał się zaskoczyć Zanowi Rogeljowi w 89. minucie. Niedługo później Wojciech Myć zakończył spotkanie i Górnik mógł cieszyć się z wywalczonych trzech punktów.

Wisła Płock 0:1 Górnik Zabrze (0:0)

  • Bramki: Chłań (75′)
  • Wisła: Leszczyński, Mijuskovic Ż, Kamiński, Lecoeuche Ż, Rogelj, Pomorski (77′ Sarapata), Kun, Nowak, Gallapeni, Sekulski Ż (68′ Niarchos), Juric (60′ Hamulic)
  • trener: Mariusz Misiura
  • Górnik: Łubik, Olkowski, Janicki, Josema, Zmzrly (70′ Janza), Hellebrand (70′ Ambros Ż), Kubicki, Sadilek (70′ Podolski), Ikia Dimi (85′ Massimo), Khlan (78′ Łukoszek), Liseth
  • trener: Michal Gasparik
  • żółte kartki: Sekulski, Mijuskovic, Lecoeuche – Ambros
  • Orlen Stadion, Płock
  • sędziował: Wojciech Myć

Wygrana Górnika sprawiła, że Trójkolorowi wrócili na drugie miejsce w ligowej tabeli i wciąż liczą się w walce o grę w eliminacjach Ligi Mistrzów. Wisła Płock natomiast przegrała czwarty mecz z rzędu i już z pewnością nie zagra w europejskich pucharach w przyszłym sezonie.

W sobotę rozegrane zostanie jeszcze jedno spotkanie Ekstraklasy. Lech Poznań w Radomiu może zapewnić sobie mistrzostwo Polski – wystarczy pokonać Radomiaka. Zapraszamy do śledzenia relacji tekstowej z tego spotkania na stronie Sport.pl oraz w aplikacji mobilnej Sport.pl LIVE.