W piątek Putin podpisał dekret, który pozwala mieszkańcom separatystycznego regionu Mołdawii uzyskać rosyjskie obywatelstwo bez konieczności zamieszkiwania w Rosji czy posługiwania się językiem rosyjskim.

W sobotę na ten temat wypowiedziała się prezydentka Mołdawii: — Prawdopodobnie potrzebują więcej ludzi, żeby wysłać ich na wojnę w Ukrainie.

Zasugerowała, że to jedna z taktyk Rosji mających na celu wywieranie presji na Mołdawię w związku z jej wysiłkami na rzecz reintegracji Naddniestrza — regionu we wschodniej Mołdawii wpieranego przez Moskwę, gdzie od upadku Związku Radzieckiego stacjonują rosyjskie wojska. Pomnik Lenina w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Zdjęcie ilustracyjne

Pomnik Lenina w Tyraspolu, stolicy Naddniestrza. Zdjęcie ilustracyjnePiktokracja / Shutterstock

— Od początku wojny w Ukrainie większość mieszkańców regionu przyjęła mołdawskie obywatelstwo, bo czuli się bezpieczniej, mając obywatelstwo Republiki Mołdawii, a nie Rosji — podkreśliła Sandu podczas konferencji na temat bezpieczeństwa w Tallinnie.

„Rosja nie ma tu nic do powiedzenia”Mołdawia otrzymała status kandydata do Unii Europejskiej w 2022 r., a formalne negocjacje akcesyjne rozpoczęła w 2024 r. Proeuropejska Partia Akcji i Solidarności, z której wywodzi się Sandu, ma zdecydowaną większość w parlamencie po wygranych wyborach w 2025 r., mimo hybrydowej kampanii ingerencji ze strony Rosji.

Zapytana, czy Putin może zablokować członkostwo Mołdawii w Unii Europejskiej z powodu sprawy Naddniestrza, Sandu odpowiedziała: — Tylko Unia Europejska może zdecydować, czy Mołdawia stanie się jej częścią, czy nie. Rosja nie ma tu nic do powiedzenia.