Artur Gac, Interia: Jak wielkie to wydarzenie, że Wisła Kraków, która ma wiekuiste miejsce w pana sercu i działa to w drugą stronę, po czterech sezonach wraca do najwyższej klasy rozgrywek?
Henryk Kasperczak: – Bardzo trzeba się cieszyć i docenić całą politykę sportową, jaka od pewnego czasu wytworzyła się w Wiśle Kraków. A później wybór zawodników, którzy wywalczyli cel, który klub zapowiedział. Czyli za wszelką cenę trzeba było robić wszystko, aby grać na najwyższym poziomie w Polsce. To zasługa wszystkich ludzi, którzy zapracowali na ten sukces, w tym tych od strony administracyjnej, czyli zarządzania klubem. A także tych, którzy na boisku potrafili pokazać swoją wyższość nad przeciwnikami. Trzeba powiedzieć jeszcze jedno.
– Otóż mamy wspaniałą widownię. Kibiców, którzy w tak wielkiej masie są za tą drużyną. I to też daje bardzo dużo, bo zapewnia fantastyczną atmosferę. Nie tylko na trybunach, ale też w szatni, bo to wszystko dociera do tej młodej generacji. Dla starszych to też ważne, ale przede wszystkim dla tych młodszych piłkarzy, którzy pukają do bram na najwyższym poziomie. Zobaczymy, jak to wszystko dalej się rozwinie. Jarosław Królewski, zarząd klubu, sponsorzy oraz cała społeczność – wszyscy zdali ten trudny egzamin. I teraz dążą do tego, aby ten zespół jak najlepiej poradził sobie w Ekstraklasie.
Ostatnie sezony pokazywały, że przepis na ten sukces wcale nie był prosty.
– Oczywiście. Dlatego mówimy o zasłudze tych, którzy mają nieprzeciętną ambicję, są pasjonatami i chcą, by Wisła odgrywała tak samo, jak kiedyś, ważna rolę w piłce. Nie tylko tej krajowej.
No właśnie, ambicje prezesa Królewskiego sięgają tego, aby relatywnie szybko, w ciągu paru najbliższych sezonów, wrócić do Ligi Mistrzów. To realne w takim tempie, do 2030 roku, zaanonsować się na europejskich salonach?
– Wie pan… Teraz sytuacja jest nawet sprzyjająca. To już nie aż takie schody z zakwalifikowaniem się z polskiego podwórka do Ligi Mistrzów jak kiedyś. Pamiętam czasy, gdy po prostu było trudniej. Teraz system rozgrywek sprzyja temu, by również ci teoretycznie słabsi doszlusowali do grupy bardzo silnych drużyn, gdzie czekają wielkie pieniądze. Tak czy inaczej, to jest bardzo wyboista droga. Przede wszystkim, mam apel, nie zachłystujmy się tym sukcesem. Wręcz przeciwnie, niech on będzie motywacją naszej Wisły, by w każdym sezonie obierała sobie coraz ambitniejsze cele. A przede wszystkimi aby każdy kolejny była w stanie realizować. I tego jej życzę. Widzimy, jak w tej chwili piłka poszła mocno do przodu, dlatego ciągle jesteśmy w stawce drużyn, które dopiero dążą do zrobienia czegoś wielkiego.
Czego najbardziej potrzeba?
– Jesteśmy coraz lepsi, ale ciągle mamy piłkarzy raczej średnich, porównując ich do tej najwyższej półki. Apetyty są, ale one nie są wystarczające, bo na odpowiednim poziomie musi być także zaplecze finansowe. Żeby mieć dobry zespół na jak najwyższym poziomie, to niestety kosztuje, a my jeszcze nie możemy równać się do tych największych krezusów.
Patrzymy na dwójkę beniaminków, czyli Arkę Gdynia oraz Bruk-Bet Termalikę Nieciecza i widać jak na dłoni, że po awansie nie tak prosto rozpychać się łokciami w elicie. Oba zespoły zamykają tabelę.
– Zobaczymy, jakie ruchy kadrowe zostaną poczynione, ale z pewnością potrzeba mądrych decyzji. Trzeba będzie uważać, bo w pierwszym roku zawsze niełatwo jest się zaaklimatyzować. Ten scenariusz często się powtarza. Żeby tylko nie doprowadzić do sytuacji, by po roku znów trzeba było witać się z pierwszą ligą. Zobaczymy też w praktyce, jak na poziom Ekstraklasy odpowiedzą ci zawodnicy, którzy wyróżniali się na zapleczu. Powiem panu, że dla mnie to jest pytanie trudne. Bo trener Mariusz Jop zostaje, prawda?
To jeszcze nie jest rozstrzygnięte. Temat jest otwarty po zakończeniu sezonu, a kontrakt trenera obowiązuje do końca czerwca.
– Tak? A to pierwsze słyszę. Trzeba będzie jak najszybciej ten temat „zaklepać”. W każdym razie jest to dla mnie dziwne, bo myślałem, że Jop już na sto procent zostanie. W takich sytuacjach jakaś ciągłość się liczy, gdy trener osiąga z zespołem główny cel. Ale sam w tym zawodzie zderzyłem się z trudną rzeczywistością (uśmiech).

Feta piłkarzy Wisły Kraków na okoliczność awansu do EkstraklasyKacper StaniecNewspix.pl

Jarosław KrólewskiMarcin GolbaNewspix.pl
Matty Cash: To będzie kapitalny mecz w finale Ligi EuropyPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
