W piątek władze Demokratycznej Republiki Konga ogłosiły wybuch epidemii, informując o zgonie 65 osób i 246 przypadkach podejrzenia choroby. W sobotę przekazały, że liczba zgonów w nowym ognisku Eboli w prowincji Ituri na wschodzie kraju wzrosła do co najmniej 80 osób.

– Każdego dnia umierają kolejni ludzie (…) i dzieje się tak od około tygodnia. W ciągu jednego dnia chowamy dwie, trzy, a nawet więcej osób – powiedział Jean Marc Asimwe, mieszkaniec Bunii, stolicy regionu, w rozmowie z dziennikarzem Associated Press.

To już 17. epidemia eboli w DRK od wykrycia tej choroby w 1976 r., przy czym zakończenie poprzedniej ogłoszono pod koniec ubiegłego roku. Najpoważniejsza dotąd epidemia przypadła na lata 2018–20 i doprowadziła do ponad 1 tys. zgonów we wschodniej części DRK.

Obecna epidemia rozprzestrzeniła się na sąsiednią Ugandę. W piątek potwierdzono przypadek zakażenia wirusem, który według władz został przywleczony z DRK. W połowie maja zmarła jedna osoba w stolicy kraju, Kampali.

Africa CDC, agencja zdrowia publicznego Unii Afrykańskiej, wyraziła zaniepokojenie ryzykiem dalszego rozprzestrzeniania się wirusa ze względu na bliskość obszarów dotkniętych epidemią do Ugandy i Sudanu Południowego.

Wirus Ebola wywołuje silnie zakaźną, poważną chorobę, często kończącą się śmiercią. Rozprzestrzenia się poprzez bezpośredni kontakt z krwią, wydzielinami i wydalinami zakażonej osoby