Dar Młodzieży swój macierzysty port zawsze miał w Gdyni.

Lechosław Bar, czyli człowiek, który w 1978 r. rozpoczął zbiórkę na budowę Daru Młodzieży, apeluje do władz miasta, aby podjęły działania w celu pozostawienia żaglowca w Gdyni po zakończeniu jego szkoleniowej służby. Deklaruje też pomoc w ewentualnej zbiórce, także finansową. Wszystko w kontekście informacji o tym, że o „przejęcie” statku mogą starać się władze Szczecina.

Szczecin chce przejąć Dar Młodzieży?
Przypomnijmy: Dar Młodzieży, choć wyruszył niedawno w rejs do Stanów Zjednoczonych, zbliża się nieuchronnie do emerytury. W kwietniu ogłoszono zresztą przetarg na budowę jednostki, która – prawdopodobnie już w 2029 r. – zastąpi go jako żaglowiec szkoleniowy Uniwersytetu Morskiego w Gdyni.

A co z samym Darem Młodzieży, gdy już przestanie służyć studentom? Na razie nie wiadomo. Brak sygnałów w tej sprawie ze strony władz Gdyni postanowili wykorzystać kapitanowie żeglugi wielkiej ze Szczecina. Napisali apel, w którym proponują przeniesienie żaglowca do ich miasta.

Zareagował na niego m.in. radny Gdyni, Jakub Ubych, który stworzył w tej sprawie petycję. Teraz zaś w sukurs przychodzi mu postać bardzo ważna w historii żaglowca, bo Lechosław Bar, czyli człowiek, który w 1978 r. uruchomił zbiórkę na budowę Daru Młodzieży.

Zbierał pieniądze na budowę statku, teraz apeluje o jego pozostawienie w Gdyni

– Bezsprzecznie Dar Młodzieży jest związany z Gdynią od samego początku. Jestem tą osobą, która w styczniu 1978 r. ogłosiła apel do młodzieży polskiej o zbieranie pieniędzy na budowę następcy Daru Pomorza. Był to szczyt kryzysu gospodarczego końca epoki Edwarda Gierka i nie było szans, by, tak jak teraz, rząd wyasygnował fundusze na budowę nowego statku szkolnego. […] Wiele osób nie wierzyło w powodzenie tego pomysłu, ale udało się – w ten sposób zaczyna swój apel do władzy Gdyni – mówi Lechosław Bar, dziś stojący za Fundacją Wsparcia Edukacji Morskiej.

I dodaje, że zdecydowanie popiera starania o to, aby Dar Młodzieży po zakończeniu służby pozostał w Gdyni jako symbol kilkudziesięciu lat rozwoju gospodarki morskiej i szkolnictwa morskiego.”Szczecińscy studenci nawet na nim nie pływali”

W liście, który skierował do naszej redakcji, odnosi się także do pomysłu, aby żaglowiec „na emeryturze” trafił do Szczecina.

– Statek nigdy nie był związany ze Szczecinem, zawijał tam rzadko, a przez wiele ostatnich lat szczecińscy studenci nawet na nim nie pływali – zaznacza.
W piśmie do władz miasta Bar wskazuje też na kilka powodów, dla których – jego zdaniem – żaglowiec powinien pozostać w Gdyni. Zresztą część z nich jest inna od tego, co już wytłuszczono wcześniej w petycji w tej sprawie.

Żaglowiec swój macierzysty port zawsze miał w Gdyni

Dlaczego Dar Młodzieży powinien pozostać w Gdyni? Argumenty Lechosława Bara.

„Gdy ogłaszałem apel o zbiórkę pieniędzy na budowę następcy Daru Pomorza, to byłem wtedy pracownikiem Polskich Linii Oceanicznych w Gdyni i mimo wielkiego aplauzu i poparcia z całej Polski zarówno PLO, jak i pracownicy tej firmy odegrali wiodącą rolę w realizacji tej zbiórki”PLO pożyczyło Wyższej Szkole Morskiej w Gdyni część brakującej kwoty na budowę statku (pożyczka ta została później spłacona).Dar Młodzieży służył głównie do szkolenia przyszłych oficerów marynarki handlowej, studiujących właśnie w Gdyni.Dar Młodzieży od samego początku swój port macierzysty miał w Gdyni i tylko w niej.
Fundacja oferuje pomoc w ewentualnej zbiórce

Warto tu zaznaczyć, że ewentualne pozostawienie żaglowca w Gdyni generowałoby oczywiście koszty związane zarówno ze znalezieniem dla niego odpowiedniego miejsca, jak i utrzymaniem go (choćby w formie muzeum).

Co ważne, Bar, prowadzący dziś Fundację Wsparcia Edukacji Morskiej, deklaruje tu realne działania, które sam mógłby podjąć.

Zadeklarował to w apelu do władz miasta, ale też w liście do naszej redakcji.

– W 1978 r. ogłosiłem apel do młodzieży o gromadzenie środków na budowę następcy Daru Pomorza i dzięki szerokiemu poparciu tego apelu, powstał Dar Młodzieży. Teraz chciałbym zamknąć koło chlubnej historii tego statku i zaproponowałem apel do przedsiębiorstw gospodarki morskiej i mieszkańców Gdyni, by wspomóc miasto finansowo i marketingowo, by po zakończeniu służby Dar Młodzieży pozostał w Gdyni. Zadeklarowałem również zaangażowanie Fundacji i własne, zarówno organizacyjne, jak i finansowe, teraz i w przyszłości – dodaje.