Alicja Szemplińska kilkakrotnie próbowała swoich sił w preselekcjach do Eurowizji. Miała szansę wziąć udział w konkursie z piosenką „Empires”, jednak wówczas koncert został odwołany z powodu pandemii. Rok później Telewizja Polska nie zdecydowała się ponownie wystawić Szemplińskiej — mimo że tak robiło wiele innych krajów. Jaj miejsce zajął Rafał Brzozowski. W tym roku „Pray” podbiło serca Polaków i wokalistka zaśpiewała w Wiedniu przed europejską (i australijską) publicznością.Polska propozycja w finale Eurowizji zajęła 12. miejsce. Alicja Szemplińska z piosenką „Pray” otrzymała kilka razy najwyższą notę w głosowaniu jurorów, w tym m.in. od Niemiec i Austrii. To pierwszy raz w historii konkursu, gdy nasza propozycja spotkała się z uznaniem z ich strony. Ostatecznie po połowie głosowania Szemplińska znajdowała się na 7. miejscu ze 133 pkt od krajowych jury. Tak głosowali:
Następnie od widzów Polka otrzymała zaledwie 17 pkt.
To nie pierwszy raz, gdy doceniana piosenka z Polski, poróżniła jurorów i widzów. Michał Szpak w 2016 r. zdobył w sumie 229 pkt, z czego od widzów przypadło mu 222 pkt, a od jurorów… 7 pkt. Dzięki głosom widzów Szpak awansował z ostatniego miejsca w tabeli na ósme, a wielu fanów w całej Europie głośno oponowało przeciwko niesprawiedliwości takiego systemu.Również Justyna Steczkowska w 2025 r. spotkała się z podobną sytuacją. Gwiazda, która rozkochała Europę piosenką „Gaja” i została okrzyknięta „matką Eurowizji”, a jej występ był jednym z najchętniej oglądanych i komentowanych, ostatecznie zajęła 14. miejsce, awansując z 24. (17 pkt od jurorów), po otrzymaniu 139 pkt od widzów.
Eurowizja 2026PAP/EPA/HANNIBAL HANSCHKE