Kibice Ekstraklasy ostrzyli sobie zęby na sobotnie spotkanie w Radomiu nie tylko ze względu na sytuację w tabeli i ostatni krok, jaki od zapewnienia sobie mistrzowskiego tytułu dzielił piłkarzy Lecha Poznań. W 9. minucie meczu doszło bowiem do symbolicznego pożegnania Leandro Rossiego, wieloletniego kapitana Radomiaka, który kończy piłkarską karierę. Brazylijczyk zawitał do Polski jeszcze wtedy, gdy klub z Radomia grał w czwartej lidze.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Lepszego pożegnania Brazylijczyk, który ma też polski paszport, nie mógł sobie wymarzyć. Chwilę przed jego zejściem gospodarze objęli prowadzenie po trafieniu Jana Grzesika. W 9. minucie 37-latek przy aplauzie wypełnionego po brzegi stadionu w Radomiu opuścił murawę, a zawodnicy obu drużyn ustawili się w szpaler.
Piękne pożegnanie legendy Radomiaka. Nagle przerwali mecz
Brazylijczyk nie krył emocji — po zejściu z boiska zalał się łzami. A potem powędrował na sektor, w którym zasiadają najzagorzalsi kibice Radomiaka. I w takim towarzystwie oglądał sobotnie starcie.
37-latek w barwach Radomiaka zanotował 331 spotkań, w których strzelił 105 bramek i zaliczył 27 asyst.