W niedzielę „Zieloni” zmierzą się na wyjeździe z KKS 1925 Kalisz i jeśli wygrają, mogą wykonać olbrzymi krok do realizacji celu. Inna sprawa, że zagrają z rywalem broniącym się przed spadkiem, który będzie niesamowicie zdesperowany.
– Czeka nas trudny mecz nie tylko ze względu na to, że KKS ma nóż na gardle. To też zespół, który ma jakość w składzie, ciekawych zawodników, a po zmianie trenera poprawił swoją grę – podkreślił trener warciarzy Maciej Tokarczyk.
Poznaniacy muszą się nastawić na inny przebieg rywalizacji, niż w poprzednim starciu z Sandecją Nowy Sącz (0:0). – Spodziewamy się meczu, w którym często będziemy w obronie wysokiej. Musimy dobrze reagować po stracie piłki i stwarzać sytuacje strzeleckie. Oczywiście pojawią się różne fazy, bo tak to wygląda w przekroju 90 minut. Myślę, że czeka nas ciekawe widowisko – dodał.
Warta wciąż nie może grać w optymalnym składzie, ale trener na to nie zważa. – Po kartkowych pauzach wracają Sebastian Steblecki i Karol Dziedzic. Mógłby wrócić również Filip Jakubowski, problem w tym, że ma problem mięśniowy i być może wypadnie nam już do końca sezonu. Nadal nie ma z nami Szymona Zalewskiego, dostępny jest natomiast Bartosz Wiktoruk. Mimo to uważam, że wyjdziemy na mecz na galowo – zaznaczył Tokarczyk.
Największym ubytkiem dla ekipy ze stolicy Wielkopolski jest nieobecność podpory defensywy Tomasza Wojcinowicza. – Imponuje mi jego postawa mimo poważnej kontuzji, bo chce jak najszybciej wrócić na boisko, ale musimy być rozważni. Dlatego moja rola polega na tym, by trochę studzić te zapędy – przyznał szkoleniowiec.
Mecz 32. kolejki Betclic II ligi KKS 1925 Kalisz – Warta Poznań odbędzie się w niedzielę o godz. 19.30.
ZOBACZ WIDEO: Thierry Henry został ambasadorem. Nawet się nie zastanawiał