Prawdziwe dziennikarstwo. Niezależna redakcja. ZA DARMO.
Żartobliwym podsumowaniem tego procesu była wypowiedź samego premiera, który na konferencji prasowej, odnosząc się do formy przekazania dokumentacji przez ustępujących ministrów, stwierdził: „Był taki, który przekazał dokumenty w formie papierowej w kilku pudłach, był taki, który zrobił to na pendrive, a Ministerstwo Innowacji użyło w tym celu płyt DVD. Zabrakło tylko kaset VHS”.
Swoiste rozliczanie poprzedniej władzy Magyar rozpoczął od zaprezentowania obywatelom wnętrz nowo wybudowanych lub zrewitalizowanych gmachów rządowych, zlokalizowanych na Wzgórzu Zamkowym po stronie Budy. Powstały one w ramach realizowanego od przeszło dekady Narodowego Programu Hauszmanna, którego głównym celem jest przywrócenie historycznego blasku budapeszteńskiemu Wzgórzu Zamkowemu i odtworzenie jego architektury z przełomu XIX i XX wieku.
Usłyszał , ile ma zarabiać „Lewy”. Wymowna reakcja kibica w Barcelonie
Dzięki internetowym transmisjom na portalach społecznościowych i YouTubie Węgrzy mogli wirtualnie zwiedzić kolejno: nową kancelarię premiera, tzw. ministerstwo propagandy (dawną siedzibę Węgierskiego Czerwonego Krzyża) oraz gmach Ministerstwa Spraw Wewnętrznych, mieszczący się w historycznym Banku Królestwa Węgier przy placu Świętej Trójcy. Co znamienne, to dokładnie w tym samym miejscu 11 kwietnia Viktor Orbán uroczyście kończył swoją kampanię wyborczą.
Tutaj Orban kończy kampanię. Ostatni wiec przed głosowaniem
Miliard tu, miliard tam
W każdym z tych miejsc premier Magyar stara się wykazać niegospodarność poprzednich władz. Podczas wizyty w gmachu Ministerstwa Spraw Wewnętrznych podkreślał, że w samym środku pandemii COVID-19 państwo przeznaczyło na tę inwestycję równowartość około 1 mld zł, zamiast wesprzeć system ochrony zdrowia. Działo się to zresztą w czasie gwałtownie rosnącej inflacji.
Podobnie było ze wspomnianym „ministerstwem propagandy”, na które również wydano ponad 1 mld zł. A to dopiero początek. Na samym Wzgórzu Zamkowym znajduje się jeszcze co najmniej kilka nieruchomości, które mogą stać się przedmiotem podobnych analiz, a kolejne znajdują się w innych częściach miasta. To rzecz jasna rozbudza nadzieje na szybkie rozliczenie rządów Fideszu.
Pogrom w Budapeszcie. Z ław poselskich znikają najważniejsze twarze Fideszu
Péter Magyar już nazajutrz po wyborach zapowiedział, że kancelaria premiera wróci w pobliże Zgromadzenia Krajowego. I rzeczywiście, w ostatni poniedziałek, 11 maja, poinformował, że będzie się ona mieścić przy ul. Konstytucji 7 (Alkotmány). Dotąd nieruchomość tę zajmowało Ministerstwo Budownictwa i Transportu.
W pewnym sensie symboliczne jest także to, że tuż przy wejściu do nowej siedziby szefa rządu znajduje się ciągnący się wzdłuż ul. Konstytucji pomnik Trianon, a więc materialne przypomnienie największej narodowej traumy Węgrów, związane z utraceniem przez Węgry ziem po przegranej I wojnie światowej.
Równie symboliczna, choć zarazem podszyta prostym populizmem, jest deklaracja premiera, dotycząca tego, że nie będzie korzystał z rządowych, służbowych, a więc także opancerzonych limuzyn. Do jego niebieskiej Škody Superb, którą przemierzał kraj w czasie kampanii wyborczej, obok wysłużonego Forda Transita z zabudową skrzyniową, dołożono jedynie sygnał uprzywilejowania. Pytanie, jak na taki pomysł patrzą specjaliści odpowiedzialni za bezpieczeństwo szefa rządu. Premier zrezygnował bowiem z ochrony TEK, czyli Centrum Operacji Kontrterrorystycznych, które w istocie powołano przede wszystkim do ochrony premiera.
Obecnie Magyara ochrania wyspecjalizowana jednostka policji, o której funkcjonariuszach sam premier wypowiada się zresztą z wyraźnym szacunkiem. Premier zadeklarował także, że w pierwszej fazie po objęciu rządów, organizować będzie tygodniowo dwa posiedzenia rządu – tyle ma być pracy.
Nowością jest aktywność ministrów i szerzej rozumianych członków rządu w mediach społecznościowych. W pewnej mierze stali się oni wręcz celebrytami internetowej polityki, przede wszystkim wśród sympatyków TISZA skupionych wokół facebookowej grupy założonej przez Pétera Magyara na początku kwietnia 2024 r., w której pozostaje on aktywny do dziś. Ta codzienna komunikacja ma budować wrażenie dostępności, bezpośredniości i przejrzystości.
Przykładowo w czwartek 14 maja, tuż po przejęciu obowiązków, minister Dávid Vitézy niemal na żywo relacjonował swoje działania związane z wykolejeniem pociągu w Gyomie. Z kolei minister gospodarki i energii István Kapitány, który tego dnia nie miał do zakomunikowania równie spektakularnych działań, z satysfakcją informował, że pod koniec dnia wreszcie udało się uruchomić ekspres do kawy.
Ta interaktywność – konta w mediach społecznościowych, transmisje ze zwiedzania budynków rządowych, a także styl komunikacji przypominający momentami pokazywanie opinii publicznej siedzib władzy po politycznym przełomie – sprawia, że przejmowanie rządów staje się rodzajem widowiska uczestniczącego, ku wyraźnej uciesze własnego elektoratu. Wszystko to ma zaspokajać społeczną potrzebę sprawstwa i zmiany, podczas gdy w tle zapadają decyzje o znaczeniu fundamentalnym.
Węgry potrzebują pilnie środków z UE
Obecnie najważniejszym kołem zamachowym początku rządów ma być perspektywa odblokowania nawet 34 mld euro dla Węgier. Informacja, że taki scenariusz jest możliwy, pojawiła się 13 maja. Z opublikowanego wcześniej harmonogramu wynika, że po wizycie w Warszawie 20 maja premier uda się do Wiednia, a następnie – bez podawania szczegółów – do Brukseli, aby tam przypieczętować uruchomienie unijnych środków, których Węgry potrzebują natychmiast i w możliwie największej skali.
Kolejną zmianą jest zaplecze komunikacyjne rządu. Dotychczasowe, cotygodniowe konferencje prasowe prowadzili szef kancelarii premiera oraz rzecznik lub rzeczniczka rządu. Teraz funkcję tę pełnią trzy rzeczniczki, wszystkie wywodzące się ze środowiska dziennikarskiego i związane wcześniej z komercyjnymi stacjami RTL oraz ATV. To istotne, ponieważ mają one dawać gwarancję większej dostępności informacji. Skoro same jako reporterki doświadczały trudności w dostępie do przedstawicieli władzy, łącznie z zakazem wstępu do parlamentu, dziś mają stać się twarzą nowego standardu transparentności.
A odbiór medialny? Ten dopiero się kształtuje i zależy od tego, do którego obiegu informacyjnego przyłożyć ucho. Dotychczas prorządowe media nadal krytykują nową większość, z kolei media niegdyś opozycyjne wciąż funkcjonują niemal w atmosferze karnawału. Dostępność ministrów, dostępność rzeczniczek, wreszcie większa otwartość przestrzeni parlamentu dla dziennikarzy – wszystko to działa dziś na korzyść nowej władzy i wzmacnia wrażenie, że po latach zamknięcia polityka znów stała się dostępna.
Każdy dzień przynosi tu nową odsłonę politycznego spektaklu. W czwartkowy wieczór premier Magyar zapowiedział kolejną wizytę w dawnej kancelarii premiera na Wzgórzu Zamkowym, gdzie na śledzących jego poczynania ma czekać niespodzianka oraz ważne ogłoszenie.
Poinformował również, że wkrótce opublikuje nagranie wideo ze wspomnianego wcześniej procesu przekazywania władzy w resortach. Tajemnice i sekrety władzy mają wyjść na jaw. Jak sam dodał: „Będziecie mogli zobaczyć tych niegdyś odważnych mafiosów z zupełnie innej strony…”. I jak na razie ten właśnie bezkompromisowy, wręcz rozrywkowy styl komunikacji oraz bezpośrednie działanie to format, którego wyborcy – a zwłaszcza najmłodsze pokolenie – zdają się łaknąć najbardziej.