Fatalny występ w styczniowych mistrzostwach Europy, tam Polacy w Kristianstad przegrali wszystkie trzy spotkania, sprawił, że nasza droga do mundialu nie dość, że się wydłużyła, to jeszcze utrudniła. Polacy nie byli rozstawieni w decydującym dwumeczu o awans na mistrzostwa w Niemczech, los się trochę jednak uśmiechnął. Trafiliśmy na Austrię – drużynę średniej klasy, choć też z zawodnikami występującymi w Bundeslidze czy Lidze Mistrzów. Może i oni byli faworytem, ale tylko delikatnym. Polsce miał pomóc powrót Szymona Sićki, stawili się pozostali liderzy zespołu: Arkadiusz Moryto, Michał Daszek czy Kamil Syprzak.
Po środowym spotkaniu w Grazu można było zachować optymizm – na wyjeździe zespół Joty Gonzaleza wygrał 26:25. Niby minimalnie, ale to jednak jakaś zaliczka była. W Grazu Polacy kontrolowali spotkanie praktycznie od początku do końca, przez niemal cały czas prowadzili.
A dziś w Olsztynie losy spotkania się odwróciły. Przynajmniej w pierwszej połowie, która nie wróżyła niczego dobrego.
Eliminacje mistrzostw świata. Polska kontra Austria w Olsztynie. Bój o bilety do Niemiec
Nie minęła minuta, a już bilans dwumeczu, po karnym, Sebastiana Frimmela, był na remis. A po trzech minutach Austriacy posiadali jedno trafienie na plusie. Tak jak się można było spodziewać, oni chcieli mocnej bitwy na parkiecie, nie przebierali w środkach. Dość szybko poczuł to Piotr Jędraszczyk, który próbował gry jeden na jednego – jako jeden z nielicznych.
Austria lepiej broniła niż w Grazu, jej bramkarz Constantin Möstl znów momentami dokonywał cudów. Po kwadransie Polacy przegrywali 9:10, dość kiepsko wyglądała gra obronna naszego zespołu, rywale tym razem nie starali się pchać akcji środkiem, jak w Grazu. Wtedy skutecznie powstrzymywali ich bracia Gębalowie.

Piotr Jędraszczyk w meczu z AustriąTomasz WaszczukPAP
Polacy grali nerwowo, zdecydowanie za nerwowo. Na początku trafiał jeszcze z dystansu Szymon Sićko, był zagrożeniem dla rywali, musieli wyżej wychodzić. Musiał w końcu odpocząć, zmienił go Ariel Pietrasik. Pierwszą akcję miał udaną, później już zawodził. Raz jego rzut obronił Möstl, dwa razy wybloki zanotowali obrońcy. A skoro na prawym rozegraniu przebić nie mógł się też przed przerwą Widomski, problemy Biało-Czerwonych od razu były bardzo widoczne. Do tego doszedł jeszcze przegrany pojedynek Mikołaja Czaplińskiego z Möstlem z rzutu karnego. W 24. minucie Polska przegrywała już 10:14, wtedy też Wałacha w bramce zastąpił MIłosz Jastrzębski.
W olsztyńskiej Uranii zrobiło się trochę ciszej, karę wyłapał Tomasz Gębala, Frimmel podwyższył na 15:10. Polski zespół potrzebował lidera, takiego jednak brakowało. I żaden z rozgrywających nie potrafił dograć „na drugie piętro” do Kamila Syprzaka, którego w końcówce zastąpił tam Maciej Gębala.

Marcel JastrzębskiPiotr Matusewicz East News
Ta pierwsza część meczu zakończyła się wynikiem 13:17, w dwumeczu goście mieli trzy bramki zaliczki.
Aby liczyć się w walce o mundial, Polacy musieli mocno podnieść jakość swojej gry. Coś się delikatnie w grze ekipy Gonzaleza poprawiło – trafił z dystansu Widomski, dwa razy piłka dotarła od Jędraszczyka na koło do Syprzaka. Austriacy też w końcu dostali dwie kary, po kapitalnych wrzutkach Czapliński trafił na 17:19 (36. minuta). A za moment Widomski rzucił z kontry na 18:19.

Kamil SyprzakTomasz WaszczukPAP
W całej rywalizacji był remis, trener Austriaków Iker Romero momentalnie poprosił o przerwę. I to podziałało, jego podopieczni od razu podwyższyli na 21:18. Goście znów radzili sobie w grze siedmiu na sześciu, Polacy nie byli w stanie ich skontrować. Ale do czasu.
Po 43. minucie nastąpiła gwałtowna zmiana. Kapitalnie zaczął bronić Marcel Jastrzębski, ale też defensorzy robili swoje. W 46. minucie Jędraszczyk rzucił przez całe boisko do pustej bramki – na remis. Za chwilę kapitalne parady Jastrzębskiego popierane były trafieniami Michała Daszka – najpierw z kontry, później ze skrzydła. Polacy odskoczyli na 25:23, to były już trzy trafienia na plusie łącznie. I 12 minut do końca spotkania.
Byliśmy blisko, ale wciąż daleko. Wystarczyły dwie pomyłki w ataku, a już Austria znów miała remis. Wszystko wskazywało na horror w końcówce, niemniej przynajmniej Polacy nie musieli gonić.
Do horroru ostatecznie doszło, na 140 sekund przed końcem Tobias Wagner dał Austriakom prowadzenie 30:29, w dwumeczu był zaś remis. Każda akcja miała teraz podwójne znaczenie.
Zostało niespełna 90 sekund, gdy Jędraszczyk wywalczył rzut karny, a Lukas Herburger – karę dwóch minut. Syprzak przegrał jednak pojedynek z Möstlem. Wciąż w dwumeczu był remis, Austria miała piłkę.
Goście grali długo, Bilyk musiał rzucać pod presją gry pasywnej, Jastrzębski obronił. Zostało 13 sekund, Jota Gonzalez poprosił o przerwę. Gol tuż przed syreną oznaczał awans na mistrzostwa świata. Polacy grali siedmiu na pięciu, Jastrzębski został na ławce. I świetnie to rozegrali. Piłka poleciała przez kilka pozycji do Daszka, na prawe skrzydło. A ten rzucał już z rozegrania.
Pokonał Möstla, Polska wywalczyła awans!
Finałowy turniej odbędzie się w styczniu przyszłego roku w Niemczech.
Kwalifikacje do MŚ 2027. Trzecia runda, rewanż
Polska – Austria 30:30 (13:17)
Polska: Wałach, Jastrzębski – Jędraszczyk 7, Sićko 5, Moryto 4, Widomski 4, Daszek 4, Syprzak 3 (1/2 z karnych), Olejniczak 1, Pietrasik 1, Czapliński 1 (0/1), M. Gębala, T. Gębala, Tomczak, Jarosiewicz.
Kary: 4 minuty. Rzuty karne: 1/3.
Austria: Möstl, Bergmann – Herburger 7, Frimmel 4 (2/2 z karnych), Bilyk 4, Wagner 4, Nigg 4, Kofler 3, Beloš 2, Živković 2, Mahr, Sager, Fritsch, Hutecek, Lastro, Miskovez.
Kary: 10 minut. Rzuty karne: 2/2.
Pierwszy mecz: 26:25 dla Polski. Awans na mistrzostwa świata: Polska.
Hit dla KGHM MKS Zagłębia! O mistrzostwie Polski zadecyduje „Ligowy Klasyk”Dramatyczny bój Polaków, stawką mistrzostwa świata. Jeden gol zdecydował
Jota GonzalezNorbert Barczyk / PressFocusmateriały prasowe
Eksperci o decyzji Roberta LewandowskiegoPolsat Sport
Masz sugestie, uwagi albo widzisz błąd? Napisz do nas
