Zawodnik Motoru na noszach został przetransportowany do ambulansu i odwieziony do szpitala na szczegółowe badania.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Lindgren został na starcie i jechał ostatni. Na wyjściu z drugiego wirażu próbował się napędzić i minąć na prostej po zewnętrznej żużlowca gospodarzy, Keynana Rewa.

Szwed źle jednak obliczył swój atak. Gdy widział, że się nie zmieści, próbował ująć gazu, ale było już za późno. Uderzył kołem własnego motocykla o bandę, a następnie z impetem przeleciał przez kierownicę maszyny, groźnie uderzając głową o tor.

Stadion w Lesznie zamarł, bo Lindgren po upadku w ogóle się nie ruszał. Wyglądało na to, jakby na moment stracił przytomność. Dopiero gdy podbiegły do niego służby medyczne i próbowały obrócić go na plecy, można było zauważyć, że rusza nogami.

Szwed odwieziony do szpitala

Na torze błyskawicznie pojawiła się karetka. Zawodnik po udzieleniu pierwszej pomocy został umieszczony na noszach i przetransportowany do ambulansu.

Na szczęście okazało się, że wypadek prawdopodobnie wyglądał groźniej niż jego skutki.

— Nie jest tak źle, jeśli można w ogóle mówić o szczęściu w nieszczęściu, Fredrik uskarża się tylko na ból barku i jednej ze stóp. (…) Więcej okaże się na szczegółowych badaniach w szpitalu. Plus jest taki, że zawodnik jest przytomny — przekazał obecny w parku maszyn reporter Canal+ Sport, Krzysztof Jankowski.

Mecz w Lesznie trwa. Po pierwszej serii prowadzą gospodarze 13:11.

Relację na żywo można śledzić TUTAJ.