
Magdalena Głodek-Liszewska – mistrzyni Europy
Źródło zdj. gł.: Kadir Caliskan/PAP/IMAGO
Osiągnęła ogromny sukces, zdobywając w Albanii złoto mistrzostw Europy, bez żadnych wątpliwości wygrywając każdą z walk. Pełnia szczęścia, radość trenera – zadziwiająca. – Spodziewałam się dużej euforii, ale aż tak rzeczywiście świętował po raz pierwszy – mówi TVN24+ Magdalena Głodek-Liszewska. Dlaczego postawiła w życiu na zapasy? Z jakimi mierzy się stereotypami?Artykuł dostępny w subskrypcji
24 kwietnia 2026 roku, Tirana.
Wątpliwości nie ma żadnych, w wielkim finale – kategoria 57 kg – Polka dominuje. Turczynkę Elvirę Suleyman pokonuje 5:1, potwierdzając wyborną formę, prezentowaną w turnieju od samego początku. Radość jest ogromna. Na matę wbiega trener Adam Blok, w karierze Magdaleny Głodek-Liszewskiej osoba niezmiernie ważna. Emocje wciąż buzują, z owiniętą biało-czerwoną flagą zawodniczką, siedzącą mu na ramionach, trener biega dookoła. Mają to, mają złoto.
– To mistrzostwo było wielkim marzeniem, ale uważam je za mały krok, ponieważ moim celem są igrzyska olimpijskie – mówi zapaśniczka już na spokojnie, po dekoracji.
Pochodzi z Kociewia, Pomorze Gdańskie, zachodni brzeg Wisły, dorzecze Wdy i Wierzycy. Malowniczo, urokliwie, pięknie. Dom rodzinny – Zelgoszcz, wieś na skraju Borów Tucholskich, trzy jeziora. Tam się wychowywała.
Z tego artykułu dowiesz się:
Co sprawiło, że Magdalena Głodek-Liszewska zdecydowała się poświęcić życie dla sportu?Jaka jest ulubiona akcja zapaśniczki na macie? Jak wygląda codzienność mistrzyni Europy w zapasach?Jaką rolę w jej sukcesach odegrał trener Adam Blok?Jakie są dalsze sportowe plany Głodek-Liszewskiej?
– Urodziłam się w 1999 roku. Kiedy dorastałam, wychodziło się jeszcze na dwór, tam były gry i zabawy – opowiada Głodek-Liszewska. I dodaje: – Siostra i brat są dużo młodsi, sąsiadami byli sami chłopcy. Całymi dniami grałam z nimi w piłkę nożną, skakaliśmy po płotach i budowaliśmy bazy, tak to kiedyś było. Koleżanki miałam w szkole.
Do gimnazjum chodziła w pobliskim Lubichowie. Tam na korytarzu zobaczyła ogłoszenie o naborze do klubu zapaśniczego – w Pelplinie, też w okolicy.
Miała 13 lat, mniej więcej. Poszły całą grupą, kilka dziewczyn, raźniej i zabawniej.
– Zawsze byłam bardzo aktywna, brałam udział w zajęciach z siatkówki, krótko biegałam też na 100 metrów. Tak na poważnie poza zapasami w naszych stronach nie było jednak innych sportów. Poszłyśmy, ja i koleżanki, bo chciałyśmy te popołudnia spędzać w jakiś interesujący sposób – wyjaśnia.
Co tam zobaczyła, że została?