Od kilku dni w Polsce toczy się gorąca dyskusja dotycząca odwołania rotacji 4 tys. amerykańskich żołnierzy do Polski. Premier Donald Tusk jeszcze w piątek zapewnił, że decyzje dotyczące odwołania przesunięcia wojsk USA do Polski „mają charakter logistyczny”. — Nie wpłyną one na bezpieczeństwo Polski — podkreślił. Również szef MON zapewnia, że nie została podjęta żadna decyzja o zmniejszeniu zaangażowania Amerykanów w Polsce. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Zamieszanie wokół wojsk USA w Polsce. Człowiek Nawrockiego wprost obwinia rząd

Do sprawy odniósł się także szef Biura Polityki Międzynarodowej w Kancelarii Prezydenta Marcin Przydacz. Prezydencki minister stwierdził, że „do 2015 r. nie stacjonowały w Polsce żadne większe siły sojusznicze”, a sojuszników zaczęto ściągać od 2016 r. „Decyzję wypracowywaliśmy w administracji Obamy, Bidena i Trumpa” — podkreśla urzędnik.

Czytaj też: Niezwykłe kulisy paraliżu w polskim wojsku. Informacja zginęła w poczcie generała

Marcin Przydacz przypomina, że w Polsce stacjonuje ok. 10 tys. amerykańskich żołnierzy i wskazuje, że „w obliczu wojny za wschodnią granicą jest to dla nas kluczowe”.

„Wystarczyło, że do władzy doszedł D. Tusk i postkomunista W. Czarzasty. Zaczęły pojawiać się problemy” — uważa prezydencki minister. „Pracujemy nad bezpieczeństwem Polski, oni przeszkadzają i psują atmosferę współpracy. Obrażają, wypychają, krytykują. W jakim celu? Komu to służy?” — pyta retorycznie. „Jeśli nie pomagacie, to chociaż nie przeszkadzajcie. Jeśli nie macie nic konstruktywnego do powiedzenia, to przymknijcie usta” — apeluje do rządzących.

Czytaj też: BBN o obecności wojsk USA w Polsce. Urzędnicy przekazali nowe informacje

Prezydencki minister w swoim wpisie wprost oskarża rząd. „Tak, aktualne problemy w komunikacji MON-Pentagon i ostatnie zapowiedzi Departamentu Wojny są także wynikiem tego, co od miesięcy wyprawiają Tusk i Czarzasty” — pisze. „Wie to wojsko, wie to MON, wiedzą to sojusznicy. Wie to każdy, kto nie jest ślepy lub zacietrzewiony” — ocenia.

Jarosław Kaczyński ściął się z Donaldem Tuskiem

Wcześniej do ostrej wymiany zdań na ten temat doszło pomiędzy premierem Donaldem Tuskiem, a prezesem PiS Jarosławem Kaczyńskim. Prezes PiS wprost oskarża rząd Donalda Tuska, że „zniszczył w dwa lata wypracowane relacje z USA i wzajemne zaufanie”. „Nieudacznicy czy, jak zawsze, przemyślana, proniemiecka polityka, mająca za nic polskie interesy?” — pytał Jarosław Kaczyński w sobotę.

Do wpisu prezesa PiS w niedzielę odniósł się premier. „Kaczyński próbuje zrzucić na Polskę winę za decyzje Waszyngtonu o zmniejszeniu amerykańskiego zaangażowania w Europie” — napisał szef rządu. „Nawrocki w obecności liderów innych krajów na szczycie w Bukareszcie obrzuca błotem własne państwo. Coraz gorzej z nimi” — dodał Donald Tusk.Czytaj też: „Upokorzenie Tuska i jego ekipy”. Zbigniew Ziobro grzmi nocą z USAPrezes PiS nie zostawił tego wpisu bez repliki. „Bezpieczeństwo i pozycję w NATO buduje się na zaufaniu, które Tusk konsekwentnie podważał. Dzisiaj mamy tego skutki: spadek bezpieczeństwa Polek i Polaków” — ocenił Jarosław Kaczyński w niedzielne popołudnie. „Rozedrganie i rozemocjonowanie Tuska są tylko potwierdzeniem jego słabości i ogromnych błędów, jakie popełnił” — twierdzi lider opozycji. „Żal patrzeć…” — dodał.