Lech Poznań to zrobił — obronił mistrzostwo Polski. Jako pierwszy zespół od 2021 r. i trzeci w XXI wieku (po Wiśle Kraków i Legii Warszawa), a w sumie trzeci raz w swojej 104-letniej historii (wcześniej w latach 1983-84 oraz 1992-93). Co więcej, zrobił to po swojemu.
Tak jak to sobie wymarzyli szefowie Kolejorza — w efektowny, ofensywny sposób, z bardzo dużym udziałem wychowanków akademii oraz biegając najintensywniej w Ekstraklasie. To część elementów strategii stworzonej przy Bułgarskiej pięć lat temu, dzięki której ekipa ze stolicy Wielkopolski zdobyła trzeci tytuł od 2022 r.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Gonić Europę
Lech miewał w tym sezonie problemy, przede wszystkim w pierwszej części, kiedy drużynę z Poznania przetrzebiły kontuzje, a adaptację nowych utrudniło łączenie ligi, krajowego pucharu oraz rywalizacji międzynarodowej, ale na przestrzeni całych rozgrywek nikt nie prezentował atrakcyjniejszego stylu. Oczywiście, dobitnie świadczy o tym posiadanie piłki (57 proc., tylko Jagiellonia Białystok notowała większe) oraz liczba strzelonych goli (60, najwyższy rezultat w Ekstraklasie), jednak jeszcze lepiej oddają dominację Poznaniaków zaawansowane dane.
Żadna ekipa nie wykreowała wyższego współczynnika xG (62,86, wg Opty), większej liczby szans (429) i nie miała więcej kontaktów z piłką w polach karnych przeciwników (1024), a ponadto zawodnicy trenera Nielsa Frederiksena byli drudzy pod względem dużych szans (95). Słowem, było tak ofensywnie, jak chcieliby prezesi Piotr Rutkowski i Karol Klimczak czy dyrektor sportowy Tomasz Rząsa.
Duży udział w dobrej grze Kolejorza mieli zawodnicy wychowani w klubie, a na tle Ekstraklasy wręcz ogromny. 37,2 proc. rozegranych możliwych minut to najlepszy wynik w stawce, a poza KGHM Zagłębiem Lubin żaden inny zespół nie osiągnął nawet granicy 15 proc. Przepaść. Średnio w podstawowym składzie występowało aż czterech takich piłkarzy, a symbolem odpowiedniej pracy akademii stali się 19-letni Wojciech Mońka oraz 20-letni Michał Gurgul.
Michał Gurgul, Antoni Kozubal i Wojciech MońkaTomasz Kluczyński / newspix.pl
Ten pierwszy zaczynał jako czwarty stoper w hierarchii — za Aleksem Douglasem, Antonio Miliciem i Mateuszem Skrzypczakiem (zresztą też wychowankiem), a skończył jako absolutny lider defensywy i niekwestionowane odkrycie. Ba! Na mecie sezonu Frederiksen to do młodzieżowca dobierał partnera, a nie odwrotnie. Z kolei ten drugi — Gurgul — kapitalnie odpowiedział na sprowadzeniu mu konkurenta — Joao Moutinho — i zdominował walkę o miejsce na lewej stronie defensywy. Polak spędził na murawie grubo ponad dwa razy więcej czasu (3434 minut) niż starszy i bardziej doświadczony Portugalczyk (1461). Właśnie taki efekt chciano osiągnąć w stolicy Wielkopolski, inwestując w szkolenie kolejne miliony. Akademia miała „produkować” zawodników, którzy będą w stanie zasłużyć na grę umiejętnościami, a nie samym wiekiem i perspektywą rozwoju.
Wreszcie intensywność — już w 2021 r. uznano, że ta cecha powinna składać się na sposób gry Lecha, ale dopiero po dwumeczu z Qarabagiem Agdam w eliminacjach Ligi mistrzów 2022/23 zdecydowano potraktować ten aspekt priorytetowo. Już w pierwszym starciu czempioni Azerbejdżanu narzucili mordercze tempo i w przerwie potyczki sztab szkoleniowy musiał podjąć decyzję, co zrobić z Lubomirem Šatką, który już przebiegł 100 proc. sprintów, które normalnie wykonywał przez cały mecz i każdy kolejny taki zryw groził kontuzją. Co prawda w tamtym spotkaniu szczęśliwie triumfował Kolejorz 1:0, tyle że w rewanżu już nie było wątpliwości, kto zasłużył na awans. W Baku gospodarze odnieśli zwycięstwo 5:1.
To był punkt zwrotny, z dogłębnych analiz wyciągnięto wnioski, że właśnie intensywność odróżnia reprezentantów Ekstraklasy z europejską klasą średnią jak Qarabag, Club Brugge, KRC Genk czy Slavia Praga, więc trzeba tę różnicę zniwelować. W tym celu m.in. zmieniono sposób rekrutacji (zawodnicy muszą spełniać konkretne kryteria motoryczne) oraz przed sezonem 2023/24 zatrudniono Frederiksena. Przy Bułgarskiej byli pod wrażeniem postępu, jaki pod tym względem za kadencji Duńczyka wykonali piłkarze Bröndby i takich samych efektów oczekiwali w Poznaniu. Tak właśnie było w debiutanckim roku szkoleniowca na stanowisku, kiedy Kolejorz w tym brylował, ale tym razem było o to trudniej, biorąc pod uwagę większą liczbę rozegranych meczów, która wzrosła z 35 do 54.
Niels Frederiksen ze swoją mistrzowską drużynąPrzemysław Szyszka / newspix.pl
Ale mimo to Kolejorz zasuwał w wysokim tempie — przeciętnie na spotkanie wykonywał 657,3 biegów o wysokiej intensywności (powyżej 19,81 km na godz.), najwięcej w Ekstraklasie. Tak jak chcieli działacze.
Utrzymać poziom
Zresztą wspomniany Frederiksen to kolejny ważny obszar strategii, która w założeniu szefostwa powinna prowadzić Lecha do sukcesów. Poza wspomnianym atutami — ofensywnym stylem gry, stawianiem na młodzież oraz przygotowaniem motorycznym — dodatkowo Duńczyk wydatnie korzysta z pomocy danych, a przecież po to w 2021 r. powołano do życia dział naukowy. Tym samym nic dziwnego, że — zgodnie z naszymi zapowiedziami — na dniach zostanie ogłoszone przedłużenie kontraktu ze szkoleniowcem.
Wreszcie należy pochwalić Rząsę oraz dział skautingu za letnie transfery, w tym za te awaryjne, spowodowane serią kontuzji. Mniejszy lub większy wkład w wygranie Ekstraklasy mieli wszyscy sprowadzeni do stolicy Wielkopolski (nawet rezerwowy bramkarz Płamen Andreew), a najlepszym podsumowaniem pozostaje występ Luisa Palmy w sobotę. Honduranin — wypożyczony z Celtiku po odnowieniu problemów zdrowotnych Alego Gholizadeha oraz Patrika Wålemarka — zdobył bramkę i asystował Mikaelowi Ishakowi, a w sumie we wszystkich rozgrywkach zebrał 11 trafień oraz 10 ostatnich podań. Frederiksen ze sztabem wykonali dobrą robotę, ale warto oddać, że władze postarały się, by szkoleniowcy mieli z kim pracować.
Przynajmniej utrzymanie jakości kadry, a pewnie wręcz jej podniesienie to cel na kolejne tygodnie, by spróbować spełnić następne marzenie — udział w fazie zasadniczej Ligi Mistrzów. Tym bardziej że Kolejorz będzie rozstawiony we wszystkich rundach eliminacji — od drugiej, od której rozpocznie walkę, do czwartej, ostatniej.