Donald Tusk zobowiązał swoich ministrów do wydania rozporządzenia, które wdroży wyroki europejskich trybunałów w sprawie małżeństw jednopłciowych. Jak na te wieści zareagowali sami zainteresowani? I co zamierzają dalej?Artykuł dostępny w subskrypcji

– Pierwsze słowo, które przyszło mi do głowy, to było „nareszcie” – wspomina Miłosz Przepiórkowski. Odpowiada tak, kiedy pytamy o reakcję na zapowiedź premiera Donalda Tuska w sprawie transkrypcji aktów małżeństw zawartych za granicą.

Nasz rozmówca od czterech lat tworzy jednopłciowy związek małżeński i jest specjalistą ds. partnerstw strategicznych w organizacji Kampania Przeciw Homofobii (KPH). – Cieszę się, że sprawy przybrały taki obrót i że zarówno pan premier, jak i pan prezydent Warszawy Rafał Trzaskowski po prostu wykonują wyroki sądu – dodaje.

Przepiórkowski i jego mąż to jedna z par, która wygrała przed Naczelnym Sądem Administracyjnym sprawę o transkrypcję ich aktu małżeństwa do polskiego rejestru stanu cywilnego. Mężczyźni pobrali się w Berlinie. To kolejne takie rozstrzygnięcie NSA w sprawie małżeństw jednopłciowych bazujące na orzecznictwie Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej oraz Europejskiego Trybunału Praw Człowieka.

Z tego artykułu dowiesz się:

Co oznacza transkrypcja zagranicznych aktów małżeństw dla par jednopłciowych w Polsce?Jakie są reakcje osób bezpośrednio zainteresowanych nowymi regulacjami?Jakie konsekwencje niesie projekt ustawy o osobie najbliższej dla różnych typów związków?Czy decyzja rządu okaże się przełomowa dla praw osób LGBTQ+ w Polsce?

– Mieszanka radości, niedowierzania, ale i poczucie ogromnej ulgi – opisuje nam swoje emocje w dniu zapowiedzi premiera Renata Lis, pisarka, tłumaczka i bohaterka reportażu Piotra Jaconia „Tego nie ma w umowie koalicyjnej”. Autorka książki „Moja ukochana i ja” jest w związku z inną kobietą od ponad 30 lat, a od kilku tworzy z nią małżeństwo. Aby móc je zawrzeć, pojechały do Kopenhagi.

30 lat w „dziwnym oczekiwaniu”

Między decyzją szefa rządu o wydaniu rozporządzenia a orzeczeniem TSUE minęło ponad pół roku. Co więcej, musiały zapaść kolejne rozstrzygnięcia polskiego NSA.

Czy to pozostawia jakiś niesmak?