— Policja mówi, że nie chce mnie kompromitować. To ja już zdradzam: byłem na początku tej interwencji ubrany w koszulkę i bokserki. We własnym domu mam prawo być tak ubrany, prawda? Gdy zapukała do mnie policja, przebierałem się, bo mieliśmy z asystentką wychodzić za kilka minut — mówi Sakiewicz.

Jak dodaje, cały czas nie zmienił zdania i uważa, że policja, wchodząc do niego i przeszukując mieszkanie, złamała prawo. Przypomina, że już dzień wcześniej funkcjonariusze z tego samego komisariatu mieli do jego mieszkania wezwanie i po tym, jak ustalono, że to nic więcej jak „fałszywy alarm”, Sakiewicz rozmawiał z oficerem dyżurnym tej komendy o tym, że podobne sytuacje mogą się powtarzać.

— Prosiłem oficera dyżurnego, żeby te wezwania ignorowali lub przyjmowali z przymrużeniem oka. Tymczasem oni kilkanaście godzin później weszli do mojego mieszkania i brutalnie skuli moją asystentkę? Powodem było to, że nie chciała im pokazać dowodu? Ona nie miała takiego obowiązku — mówi red. naczelny TV Republika.

Tomasz Sakiewicz dodaje, że obecnie toczy walkę z policją o zasady, które powinny bronić każdego Polaka.

— Można nie lubić TV Republika, można nie lubić mnie. Ale państwo prawa zakłada, że każdy w swoim domu jest bezpieczny i chroniony, dopóki policja nie ma nakazu — twierdzi Tomasz Sakiewicz.

— Teraz system chroniący obywateli „pękł”. Ktoś znalazł sposób jak fałszywymi, fikcyjnymi zeznaniami spowodować, że policja może nękać ludzi w domach. Niby to jest w teorii z ważnego powodu, ale to jest otwarcie furtki dla nękania kogokolwiek z nas — dodaje.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Policja w mieszkaniu Tomasza SakiewiczaW piątek po południu redaktor naczelny Telewizji Republika przekazał, że policja weszła do jego mieszkania i bezprawnie je przeszukała. — Pół godziny temu [około godz. 13.30] policja siłą wtargnęła do mojego domu, skuła moją asystentkę, twierdząc, że znajduje się tu jakieś dziecko w zagrożeniu. Powiedzieli, że rozkują ją, gdy się wylegitymuje, ale to było niemożliwe, ponieważ była skuta — twierdził Tomasz Sakiewicz, nazywając mundurowych „bandytami”. Mówił również, że policjanci się nie wylegitymowali i przeszukali mieszkanie bez nakazu.Policja dementuje informacje

Policja w rozmowie z Onetem zdementowała informacje dotyczące przeszukania i zatrzymania asystentki. — Policja została powiadomiona, że w mieszkaniu przy ul. Wiktorskiej w Warszawie znajduje się osoba, której zachowanie zagraża jej życiu — przekazała nam asp. szt. Marta Haberska z Komendy Rejonowej Policji Warszawa II na Mokotowie.

Policjantka wskazała, że funkcjonariusze na miejscu zdarzenia zastali kobietę, która nie chciała się przedstawić ani współpracować z policjantami. — Na czas wyjaśnienia sytuacji, mając na uwadze bezpieczeństwo zarówno jej, jak i swoje, policjanci zastosowali wobec tej osoby kajdanki — wyjaśniła. Ostatecznie nikt nie został zatrzymany.

Telewizja Republika grzmi o „skandalu”

Telewizja Republika od początku podkreśla, że „pracownicy stacji są celem ataków związanych z fałszywymi wezwaniami służb”. — Wyraźnie widać, że to akcja na siłowe zniszczenie Republiki. Nie udało się zniszczyć materialnie, nie udało się zniszczyć sądownie, więc po prostu używają zwykłej przemocy — mówił Sakiewicz. W mediach społecznościowych stacji pojawiają się liczne wpisy, w których podkreśla się, że pracownicy TV Republika „są prześladowani”. „To jest potworny skandal” — czytamy w jednym z nich.

W piątek wieczorem pod siedzibą stacji w Warszawie odbył się także wiec, jak pisze Republika, „sympatyków i przyjaciół”.