Czy Florydzie, nazywanej „Słonecznym Stanem”, grozi niebezpieczeństwo ze strony dronów startujących z Kuby? Według amerykańskiego raportu w Waszyngtonie rosną obawy związane z ponad 300 dronami-kamikadze, które Iran i Rosja miały dostarczyć reżimowi w Hawanie. Największy niepokój budzi możliwość wykorzystania ich do ataków na oddalony o zaledwie 145 km Key West na Florydzie albo na amerykańską bazę wojskową w Zatoce Guantanamo.

Jeśli Kuba rzeczywiście posiada takie drony typu Szahid, to w ich zasięgu znalazłoby się nawet Palm Beach, położone ok. 471 km dalej — właśnie tam znajduje się rezydencja prezydencka Mar-a-Lago. Donald Trump regularnie przyjmuje w tym luksusowym kurorcie również zagranicznych przywódców i oficjalnych gości państwowych. Obiekt uchodzi za wyjątkowo dobrze chroniony przez Secret Service.

Pytanie jednak brzmi: czy jest wystarczająco zabezpieczony także przed owianymi złą sławą irańskimi dronami bojowymi?

Według raportu drony bojowe miały trafiać na Kubę już od 2023 r. — zarówno z Rosji, jak i z Iranu — a następnie zostać rozmieszczone w strategicznych punktach wyspy.

Wśród mieszkańców południowej Florydy wywołało to niemal panikę. Lokalny szeryf w Key West, Rick Ramsey, musiał apelować do mieszkańców o zachowanie spokoju. Tłem całej sytuacji są coraz bardziej napięte relacje między Stanami Zjednoczonymi a Kubą, które od kilku tygodni zmierzają w stronę otwartego konfliktu.

Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel ostrzegł ostatnio przed „krwawą masakrą”, jeśli narastająca wrogość zakończy się wojną.

Prezydent Kuby Miguel Diaz-Canel

Prezydent Kuby Miguel Diaz-CanelERNESTO MASTRASCUSA / PAP

Kubański minister spraw zagranicznych Bruno Rodriguez oskarżył z kolei Stany Zjednoczone o wykorzystywanie rzekomego zagrożenia dronami jako pretekstu do przygotowania militarnego uderzenia na wyspę.

Kuba staje się priorytetem dla Białego DomuPresja ze strony Amerykanów rośnie z dnia na dzień. Z powodu blokady dostaw ropy kubański system energetyczny praktycznie się załamał. Jedenaście milionów Kubańczyków zmaga się z gigantycznym kryzysem energetycznym i zaopatrzeniowym — regularnymi przerwami w dostawach prądu, brakami paliwa czy górami nieodebranych śmieci.

Kraj stoi na krawędzi katastrofy humanitarnej

— powiedział ekspert ds. Kuby Jorge Duany w rozmowie z dziennikiem „BILD”.

Płonące stosy śmieci w związku z trwającymi przerwami w dostawach prądu i niedoborem paliwa, Hawana na Kubie, 9 maja 2026 r.

Płonące stosy śmieci w związku z trwającymi przerwami w dostawach prądu i niedoborem paliwa, Hawana na Kubie, 9 maja 2026 r.MAGDALENA CHODOWNIK / ANADOLU / ANADOLU VIA AFP / AFP / AFP

Kuba już od dawna jest jedną z kluczowych spraw dla Białego Domu. Potwierdziła to również niedawna podróż szefa CIA Johna Ratcliffe’a do Hawany.

Ta wizyta wyglądała jak ultimatum wobec kubańskich władz. Przekaz był jasny: otwórzcie gospodarkę, dopuśćcie większy udział sektora prywatnego, idźcie na polityczne ustępstwa, albo presja będzie dalej rosła

— twierdzi Duany.

Dialog USA–Kuba wokół „Kraba”?

Amerykański sekretarz stanu Marco Rubio, którego rodzice pochodzą z Kuby, szczególnie mocno koncentruje się na kubańskim przywódcy Diazie-Canelu. Wygląda na to, że Waszyngton — podobnie jak wcześniej w Wenezueli — liczy na bardziej ugodowego lidera w Hawanie.

Celem Ratcliffe’a było prawdopodobnie nakłonienie kubańskiego prezydenta do ustąpienia ze stanowiska i uświadomienie mu, że Trump naprawdę poważnie myśli o zmianie reżimu

— wyjaśnia amerykański politolog Jonathan Cristol w rozmowie z „BILD”.

Wygląda też na to, że w samym klanie Castro trwają już poszukiwania potencjalnych partnerów do rozmów. Rodzina Castro rządzi Kubą nieprzerwanie od komunistycznej rewolucji w 1959 r. Za kulisami wciąż ogromne wpływy zachowuje brat Fidela Castro — Raul Castro. Coraz częściej pojawia się jednak nazwisko jego wnuka, Raula Guillermo Rodrigueza Castro, znanego pod pseudonimem „El Cangrejo”, czyli „Krab”.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio w Waszyngtonie, 5 maja 2026 r.

Sekretarz stanu USA Marco Rubio w Waszyngtonie, 5 maja 2026 r.ALEX WONG / Getty Images

Był on ochroniarzem swojego dziadka i ma bardzo dobre kontakty z potężnym wojskowym koncernem GAESA. Ostatnio pojawiły się również informacje o jego kontaktach z Marco Rubio. Niewykluczone więc, że już wkrótce karaibską wyspą będzie rządził bardziej przychylny Stanom Zjednoczonym przedstawiciel rodziny Castro.