Dowódca amerykańskich sił lądowych Christopher LaNeve potwierdził, że Pentagon anulował wysłanie do Polski pancernej brygadowej grupy bojowej. Chodzi o około 4 tys. żołnierzy oraz sprzęt wojskowy, które miały trafić na wschodnią flankę NATO w ramach dziewięciomiesięcznej rotacji. Co ważne, jeszcze w środę przedstawiciele polskiego rządu odnosząc się do doniesień medialnych w tej sprawie przekonywali publicznie, że sprawa nie dotyczy Polski. Szef MON Władysław Kosiniak-Kamysz zapewniał, że chodzi jedynie o „zapowiadaną wcześniej zmianę obecności części sił zbrojnych USA w Europie”, a jego zastępca w resorcie Cezary Tomczyk twierdził, że doniesienia dotyczą Niemiec, nie Polski.


We wtorek po południu wicepremier Władysław Kosiniak-Kamysz rozmawiał telefonicznie z szefem Pentagonu Petem Hegsethem. Po godz. 17:00 szef MON opublikował na platformie X wpis, w którym poinformował, że jego rozmowa dobiegła końca. „Sekretarz Wojny USA potwierdził, że nie zmienia się zaangażowanie Stanów Zjednoczonych w obronę i bezpieczeństwo Polski” – przekazał.

Vance: To nie jest redukcja


Tego samego dnia do sprawy odniósł się wiceprezydent Stanów Zjednoczonych J.D. Vance. Polityk zaznaczył w rozmowie z dziennikarzami, że choć wysłanie amerykańskich żołnierzy do Polski zostało „opóźnione”, to nie jest to równoznaczne ze stwierdzeniem, iż wojska Stanów Zjednoczonych są wycofywane z Europy.


– Nie zmniejszyliśmy liczby wojsk w Polsce o cztery tysiące żołnierzy. Opóźniliśmy rozmieszczenie wojsk, które miało trafić do Polski. To nie jest redukcja. To standardowe opóźnienie w rotacji – powiedział zastępca Donalda Trumpa.


Vance zapewnił jednocześnie, że takie opóźnienie „czasami się zdarza”.


Wiceprezydent Stanów Zjednoczonych podkreślił, że jest to „tylko opóźnienie rotacji, nie kara dla Polski”. – Oto fundamentalny problem: Polska jest w stanie obronić się przy dużym wsparciu ze strony Stanów Zjednoczonych. Nie mówimy o wycofaniu wszystkich amerykańskich wojsk z Europy, mówimy o przesunięciu części zasobów w sposób, który maksymalizuje bezpieczeństwo Ameryki. Nie sądzę, żeby to było złe dla Europy. To zachęca Europę do wzięcia większej odpowiedzialności. Stany Zjednoczone nie mogą być żandarmem świata – mówił J.D. Vance.


Czytaj też:
„Po co te insynuacje?”. Rzecznik prezydenta uderza w TuskaCzytaj też:
„Jesteśmy pogubieni”. Były minister o decyzji USA