Chodzi o budynek przy ul. Kuszników 27 w Warszawie, który stoi na trasie planowanego nowego przebiegu ul. Białołęckiej.
W czwartek miasto przejęło klucze do nieruchomości, które przebywający za granicą Lusiński dobrowolnie przekazał przez sąsiada. Jak informuje TVP Warszawa, odebrał je przedstawiciel miasta w asyście straży miejskiej i policji.
„Argumentowaliśmy wielokrotnie, że nowa podwójna jezdnia i chodniki w obu kierunkach zmieszczą się spokojnie między naszym domem a domami sąsiadów, zaś ścieżkę rowerową dogodniej i bezpieczniej można poprowadzić wzdłuż dotychczasowego przebiegu ulicy Białołęckiej” — czytamy we wpisie Lusińskiego na Facebooku, w którym wzywa on lokalne władze „do opamiętania”.
Sporna nieruchomość na Białołęce
Właściciel nieruchomości twierdzi, że dom ma zostać zburzony pod ścieżkę rowerową, jednak — jak podaje „Gazeta Wyborcza” — plany wskazują, że budynek koliduje bezpośrednio z pasem dla samochodów.
Jak tłumaczy miasto, właściciele byli informowani o planowanej rozbiórce już we wrześniu 2018 r., a plan zagospodarowania przestrzennego z 2010 r. od początku przeznaczał teren pod drogę.
Drogowe przeznaczenie działki wpłynęło też na wycenę wartości nieruchomości z domem. Za teren z domem o powierzchni 143 m kw. Lusińskiemu zaproponowano ok. 445 tys. zł. Właściciel uważa, że kwota jest zdecydowanie za niska.
„Władze Warszawy kradną nam dom rodzinny, pod ścieżkę rowerową. Tego Ci, Rafał, nie daruję” — czytamy w jego zeszłotygodniowym wpisie na Facebooku.