Informację o restrykcjach przekazał w piątek Andrew Giuliani, który w Białym Domu odpowiada za organizację tegorocznego mundialu. W rozmowie ze stacją ESPN podkreślił, że stanowisko amerykańskiej administracji zostało od razu jasno zakomunikowane stronie kongijskiej.

Wyraźnie wyraziliśmy się w rozmowie z Kongiem: muszą utrzymać integralność swojej „bańki” przez 21 dni, zanim będą mogli przyjechać do Houston 11 czerwca

— oświadczył Andrew Giuliani.

Jeśli inni przyjadą (aby dołączyć do drużyny), muszą mieć osobną „bańkę”. Jeśli przyjadą i u jednej z tych osób wystąpią objawy, cała drużyna będzie narażona na ryzyko niemożności udziału w tych mistrzostwach świata

— dodał.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Ważna decyzja Białego Domu przed mundialem. Chodzi o wirus eboli i reprezentację Kongo

Drużyna z Afryki trenuje obecnie na zgrupowaniu w Belgii i od piątku rozpoczęła okres samoizolacji. Reżim sanitarny ma objąć nie tylko zawodników już znajdujących się w kadrze, ale także każdego, kto miałby do niej dołączyć w późniejszym terminie. Przedstawiciel Białego Domu zwrócił również uwagę, że jakiekolwiek naruszenie tych zasad może oznaczać dla całej ekipy wykluczenie z turnieju.

Epidemia eboli w Demokratycznej Republice Konga — o co chodzi?

Epidemia eboli wybuchła we wschodniej części Demokratycznej Republiki Konga, gdzie odnotowano ok. 600 przypadków i ponad 130 zgonów. To skłoniło Światową Organizację Zdrowia (WHO) do ogłoszenia stanu zagrożenia zdrowia publicznego o zasięgu międzynarodowym.

Ebola wywołuje wysoce zaraźliwą gorączkę krwotoczną. Wirus zabił w Afryce ponad 15 tys. osób w ciągu ostatnich 50 lat. Aby zaradzić tej nowej epidemii, Waszyngton zaostrzył kontrole sanitarne na swoich granicach i zakazał wjazdu cudzoziemcom, którzy w ciągu ostatnich 21 dni podróżowali do Demokratycznej Republiki Konga, Ugandy lub Sudanu Południowego.