Na zakończenie towarzyskiego turnieju Silesia Cup reprezentacja Polski mierzyła się z kadrą Bułgarii. Teoretycznie zapowiadało się na hit, bowiem walczyli ze sobą wicemistrzowie i brązowi medaliści ubiegłorocznych mistrzostw świata. Jednak warto zaznaczyć, że w obu kadrach zabrakło największych gwiazd.
Zwłaszcza wyjściowe zestawienie Biało-Czerwonych było dość eksperymentalne, jednak można oczekiwać, że podobnie będzie wyglądał na pierwszym turnieju Ligi Narodów (10-14 czerwca), na którym Nikola Grbić ma dać szansę młodszym siatkarzom. Na rozegraniu wystąpił Marcel Bakaj, na ataku Aliaksei Nasewicz, na przyjęciu Aleksander Śliwka i Michał Gierżot, na środku siatki Bartłomiej Lemański oraz Adrian Markiewicz, a na libero Maksymilian Granieczny.
ZOBACZ WIDEO: Jest nadzieją polskich biegów. Ujawniła, jakie dostaje wiadomości
Początek spotkania był bardzo udany w wykonaniu Polaków. Za sprawą dobrej postawy w bloku zbudowali trzypunktową zaliczkę. Powiększyli ją jeszcze dzięki asowi Marcela Bakaja i kontrze Nasewicza (12:7). Bułgarzy byli kompletnie bezradni, a na domiar złego popełniali sporo błędów, przez co dystans pomiędzy drużynami jeszcze się zwiększył. Bardzo dobrą zmianę w bloku i w polu serwisowym dał Bartosz Zych (22:13). Partię zakończył efektownym blokiem Adrian Markiewicz.
Początek drugiej odsłony był już decydowanie bardziej wyrównany, a wynik oscylował wokół remisu. Po chwili jednak Biało-Czerwoni zaczęli odjeżdżać dzięki znakomitej postawie w polu serwisowym oraz bloku Lemańskiego (12:9). Bułgarzy na chwilę złapali kontakt za sprawą błędów rywali, ale gospodarze cały czas wywierali presję zagrywką, co dawało im okazje w kontrze. Za sprawą ataku Michała Gierżota prowadzili już czterema punktami (20:16). Zdeprymowanym Bułgarom nie wychodziło absolutnie nic, a partię zakończył atakiem z szóstej strefy Aleksander Śliwka (25:17).
W trzeciej partii Biało-Czerwoni od samego początku kapitalnie zagrywali oraz blokowali. Goście nie potrafili wyprowadzić skutecznego ataku, przez co Polacy seryjnie zdobywali punkty i prowadzili już 9:3. Bułgarzy popełniali sporo błędów, więc różnica pomiędzy drużynami powiększyła się do dziesięciu „oczek”. Gra toczyła się już pod dyktando podopiecznych Nikoli Grbicia, którzy wygrali tego seta 25:15.
Trenerzy ze względów szkoleniowych zdecydowali się na rozegranie jeszcze jednego seta. Obaj trenerzy posłali na niego rezerwowy skład. Wynik przez długi czas oscylował wokół remisu. Dopiero w końcówce dzięki asowi Weliczkowa przyjezdni odskoczyli na dwa punkty. Później powiększyli przewagę za sprawą bloku (19:22). Mimo dobrej postawy gospodarze nie zdołali dogonić rywali. Partię zakończył atakiem Denisław Bardarow.
Polska – Bułgaria 3:0 (25:17, 25:17, 25:15)
Dodatkowy set: 25:22 dla Bułgarii
Polska: Nasewicz, Śliwka, Markiewicz, Gierżot, Bakaj, Lemański oraz Granieczny (libero) oraz Zych, Przybyłkowicz, Bień, Majchrzak, Dulski, Kiedos, Ciunajtis (libero)
Bułgaria: I. Petkow, Weliczkow, P. Petkow, Asparuchow, Tatarów, Palew, Kolew (libero) oraz Antow, Bardarow, Telkijski, Naczew, Dobrew (libero)