
Autor: Jakub Wyderski | Opis: To była jazda bez trzymanki. Warta nie ma jednak wielkich powodów do radości.
Niesamowita pierwsza połowa w wykonaniu Podhala. Gospodarze zabrali warciarzom wszystkie atuty!
Podhale Nowy Targ grało w meczu z Wartą Poznań dokładnie tak jak przewidywał trener Maciej Tokarczyka na konferencji przedmeczowej. Gospodarze zaczęli mecz z wysokiego C i zepchnęli rywali do niższej defensywy, nie wypuszczając ich ze swojej połowy. Zieloni wyglądali z początku na oszołomionych, biorąc pod uwagę to jak zażarcie walczyli gracze z Podhala nawet mimo tego, że nie mają szans na awans do Betclic 1. ligi. Ich gra wskazywała jednak jakby walczyli w zasadzie o wszystko w dzisiejszym meczu.
Gracze z Nowego Targu pokazywali na murawie ogrom żywiołowości, determinacji i waleczności. Warcie Poznań w pierwszych minutach towarzyszyły gigantyczne problemy z kontrolowaniem spotkania i w związku z tym bazowała w zasadzie głównie na przechwytach oraz późniejszych kontratakach. Zieloni nie mieli czasu na długie operowanie futbolówką w ataku pozycyjnym, bo w mgnieniu oka dopadali do nich podopieczni trenera Kuźmy. To właśnie oni byli bliżej wyjścia na prowadzenie w pierwszych 20 minutach. Raz za razem zmuszali warciarzy do trudnych interwencji po dośrodkowaniach czy strzałach z okolic pola karnego.
Warta starała się budować swoją przewagę za pomocą szybkich akcji po fazach przejściowych za pomocą kilku podań, ale Podhale czytało w myślach graczy trenera Tokarczyka. Gospodarze całkowicie zdominowali środek pola w fazie obronnej i bezbłędnie reagowali niemal na każdą koncepcję rywali, którzy tylko powtarzali schemat, licząc, że wreszcie przyniesie rozwiązanie. Długie przerzuty do najszybszy zawodników nie pomagały w uzyskaniu prowadzenia. Warta Poznań nie mogła wyjść z własnej połowy i przez większość pierwszej części spotkania czyhała tylko na okazję do wyjścia z dogodnym kontratakiem.
W 28. minucie spotkania Podhale Nowy Targ dopięło swego i wyszło na prowadzenie po dośrodkowaniu ze stałego fragmentu gry, gdzie piłkę do siatki wbił Salak. Warta Poznań znajdowała się w niemałych opałach, bo zespół gospodarzy wcale nie zamierzał się uspokajać po zdobyciu gola i prezentował jeszcze bardziej agresywną grę. Zieloni mieli w pierwszej połowie ogromne problemy, nie mogąc w żadnym momencie zapanować nad przebiegiem meczu choćby na kilka minut. Pojedyncze kontrataki to było maksimum, na które było stać warciarzy.
120 sekund, które wstrząsnęło Nowym Targiem, a potem… koszmar Warty
Jeśli Zieloni myśleli, że po przerwie Podhale będzie oszczędniej gospodarować swoimi siłami, to srogo się pomylili. Podopieczni trenera Tomasza Kuźmy górowali przy przechwytach i dokładnie wiedzieli jak powstrzymywać akcje Poznaniaków. Szybkość przy pojedynkach i kolejne dryblingi na nic się zdawały w przypadku gości. Wydawało się jednak, że tak jak było to w poprzednich meczach, warciarzom wystarczyłaby jedna udana akcja do zrealizowania zadania.
Szczególnie, że Podhale Nowy Targ rzuciło koło ratunkowe drużynie Warty Poznań. Piotr Giel w 55. minucie bardzo ostro zaatakował od tyłu staw skokowy Filipa Walusia, a sędzia bez chwilia zawahania wyrzucił piłkarza z boiska. To był ten moment w meczu, w którym wydawało się, że Zieloni zyskają warunki do realizowania swojej gry jednak Podhale wciąż ostro walczyło o korzystny dla siebie wynik. Podopieczni trenera Tokarczyka nadal musieli toczyć zacięte pojedynki na ogromnej intensywności. Gra w związku z tym była szarpana, a i sama Warta nie próbowała nawet faktycznie utrzymać kontroli nad futbolówką.
Zieloni złapali jednak wreszcie wiatr w żagle dopiero po 70. minucie spotkania. Widać było wtedy wyraźnie, że gospodarzom zaczynało brakować paliwa. Warta Poznań korzystała z pełnej palety rozwiązań w ataku jednak gospodarze radzili sobie w każdej sytuacji, odbijając kolejne udarzenia. Niewiele brakowało do tego, by w 76. minucie Podhale podniosło prowadzenie na 2:0, ale niesamowitą interwencją popisał się Leo Przybylak. Cierpienie Warty zostało nagrodzone chwilę później, kiedy to Zieloni wreszcie doprowadzili na 1:1. Marcel Stefaniak posłał błyskotliwe podanie do środka ze skrzydła, a całą akcję zwieńczył Mateusz Stanek, który kapitalnie nabiegł na piłkę i zaskoczył bramkarza.
Zieloni się nie zatrzymywali, a prawdziwy koszmar Podhala nadszedł 60 sekund później. Sebastian Steblecki popisał się nieprawdopodobnym uderzeniem z połowy boiska pod poprzeczkę, zdobywając genialnego gola na wagę trzech punktów. Warta Poznań po 70. minutach wycieńczającej walki o wydostanie się z piekielnie trudnej sytuacji całkowicie odmieniła sytuację na 10 minut przed końcem i na chwilę trafiła do raju. Podopieczni trenera Tokarczyka pokarali Podhale, które zdecydowało się na zejście do niższej defensywy. Nikt jednak nie spodziewał się tego, co wydarzy się później.
Ostatnie minuty meczu w Nowym Targu to była już klasyczna walka w zwarciu o to, komu bardziej zależy. Plany taktyczne zostały odstawione na boczny tor i każdy z zawodników brał na siebie odpowiedzialność za ataki. Wydawało się, że Podhale Nowy Targ nie da rady już przełamać defensywy Zielonych, ale po wielkiej euforii znów nadeszły dramatyczne chwile dla podopiecznych trenera Macieja Tokarczyka. Na dwie minuty przed końcem spotkania do siatki po dośrodkowaniu w pole karne trafił Mostafa Hamed, odbierając Warcie Poznań trzy punkty. Tym samym sprawa bezpośredniego awansu wielkopolan staje się ekstremalnie trudna i teraz będą oni musieli trzymać kciuki za Hutnik Kraków, by ten odebrał jutro punkty ekipie Olimpii Grudziądz.
Podhale Nowy Targ – Warta Poznań 2:2 (1:0)
Gole: Salak 28., Hamed 90. – Podhale – Stanek 76., Steblecki 77. – Warta
Podhale: Stryczula – Salak, Volsko, Michota – Lelito (Marcinho 83.), Mikołajczyk – Pena (Hamed 83.), Chojecki, Kurzeja, Lipień (Seweryn 57.) – Giel.
Warta: Przybylak – Lepczyński, Michalski, Avdieiev – Rychert (Kornobis 63.), Kumoch (Steblecki 57.), Niedzielski, Stefaniak – Kuszal, Szymanek (Stanek 63.) – Smoczyński (Waluś 46.).
Żółte kartki: Michota 37., Lipień 43. – Podhale – Rychert 37. – Warta
Czerwona kartka: Giel 55. – Podhale
Sędziował: Piotr Szypuła (Bielsko-Biała)
Miłośnik piłki nożnej i fan koszykówki. Przygodę z dziennikarstwem zaczął w liceum od założenia podcastu „Calcio Polska”. Na studiach dołączył do redakcji sportowej Radia Meteor i do telewizji uniwersyteckiej Kurier Akademicki. Współtwórca programu „Echo Milanello” na YouTube, redaktor strony Acmilan.com.pl. W 2022 roku zdobył wyróżnienie w XVI edycji międzynarodowego konkursu FanFila w kategorii poezja.
