Dwieście metrów stali, dwanaście statków i stalowe monopale wbijane w dno Bałtyku z precyzją chirurga. Budowa morskich farm wiatrowych Bałtyk 2 i Bałtyk 3 weszła w fazę, której nie da się już zatrzymać.
Na szczycie każdego monopala montowany jest element przejściowy o wysokości 17 metrów. Razem tworzą fundament, na którym w 2027 roku staną turbiny wiatrowe. Łącznie w ten sposób zamontowanych zostanie 100 kompletów fundamentów. Jeszcze w tym roku na dno zejdą też stalowe konstrukcje wsporcze pod platformy dwóch morskich stacji elektroenergetycznych.
12 statków, 0 miejsca na błąd
Instalacja fundamentów morskich farm to logistyczne przedsięwzięcie na granicy możliwości. Obecnie na akwenie operuje jednocześnie 12 jednostek – statki transportowe, instalacyjne, pomocnicze i koordynacyjne – wszystkie zsynchronizowane co do godziny, zależne od pogody i ściśle podporządkowane rygorystycznym wymogom bezpieczeństwa.
Centralnym punktem koordynacji jest baza serwisowa w Łebie, która już teraz pełni rolę morskiego centrum dowodzenia dla całej kampanii.
– Z sukcesem rozpoczęliśmy instalację offshore dla Bałtyk 2 i 3. To złożony i wymagający etap, oparty na ścisłej współpracy i precyzyjnej koordynacji działań wielu zespołów i jednostek – powiedział Michał Jerzy Kołodziejczyk, prezes Equinor Polska.
Bałtyk słucha, zanim zacznie hałas
Instalacja stalowych pali w dnie morskim to z natury głośna operacja. Uderzenia młota rozchodzą się pod wodą na kilometry. Dlatego zanim Thialf przystąpi do pracy, specjaliści prowadzą nasłuch akustyczny w poszukiwaniu morskich ssaków.
Jeśli obszar jest wolny, instalacja rozpoczyna się procedurą soft-start – energia uderzeń młota rośnie stopniowo, dając zwierzętom czas na oddalenie się. Każdy fundament otoczony jest też kurtyną bąbelkową tłumiącą hałas podwodny.
1 440 MW i 2 mln domów
Po osiągnięciu pełnej zdolności operacyjnej Bałtyk 2 i Bałtyk 3 osiągną łączną moc 1 440 MW. Pierwsza energia popłynie w 2027 roku, pełne uruchomienie planowane jest na 2028.
– Polskie bezpieczeństwo energetyczne w coraz większym stopniu opiera się na Bałtyku. Nasze projekty zaczynają przybierać formę infrastruktury o strategicznym znaczeniu – nie tylko dla samych inwestycji, lecz także dla rozwoju krajowych kompetencji i rosnącej roli polskich firm w sektorze offshore – komentuje Adam Purwin, prezes Polenergii.
Żółte konstrukcje widoczne ponad linią wody to na razie zaledwie kilkanaście fundamentów. Docelowo będzie ich sto. A każdy z nich to kolejny krok od obietnicy do rzeczywistości.
BA/S