Rodziny się nie wybiera. Jednak dzięki ślubowi swojego syna, Donalda Juniora, w kręgu Donalda Trumpa pojawia się nowa, intrygująca konfiguracja: zmarły ojciec jego nowej synowej, Bettiny Anderson, miał niegdyś powiązania biznesowe z przestępcą seksualnym Jeffreyem Epsteinem i wspierał jego plany gospodarcze na Wyspach Dziewiczych.
Jasne jest jedno: nie ma żadnych dowodów na to, by zmarły w 2013 r. bankier Harry Loy Anderson wiedział o przestępstwach Epsteina. Jednak dokument, który właśnie ujrzał światło dzienne, przynajmniej sugeruje, że odnoszący sukcesy bankier mógł pomagać finansiście w jego interesach.
Bettina Anderson i Donald Trump Jr. Miami, 11 kwietnia 2026 r.Julia Demaree Nikhinson, POOL / GETTY IMAGES NORTH AMERICA / AFP
Według doniesień medialnych Anderson miał być dla Epsteina swego rodzaju promotorem i poręczycielem. Na platformie X pojawił się właśnie list z 1999 r., który rzekomo otworzył Epsteinowi drogę do raju podatkowego na Wyspach Dziewiczych. Anderson miał bowiem nie tylko wstawić się za Epsteinem, ale wręcz zarekomendować go z pełnym przekonaniem w Industrial Development Commission — agencji rozwoju gospodarczego, mającej przyciągać firmy na Wyspy Dziewicze.
„Jeffrey Epstein to dżentelmen o najwyższej uczciwości” — miał napisać Harry Loy Anderson do komisji — a do tego cieszy się doskonałą opinią. List ten pomógł prawdopodobnie Epsteinowi uzyskać na Wyspach Dziewiczych ulgi podatkowe. To szczególnie interesujące, bo właśnie tam Epstein był właścicielem m.in. Little St. James — wyspy, która później na całym świecie zyskała miano „Epstein Island”. Podobno już od początku lat 90. Epstein prowadził rachunki w banku należącym do Andersona w Palm Beach.
Donald Trump nie pojawił się na ślubie synaAmerykańskie media donoszą, że Don Jr i Bettina Anderson najpierw zawarli ślub w Palm Beach, a następnie świętowali w kameralnym gronie na prywatnej wyspie na Bahamach. Panna młoda zamieściła na swoim Instagramie czarno-białe zdjęcie pierścionka na palcu i napisała: „Na zawsze Twój. Na zawsze moja”.Już przed weekendem rezygnacja Donalda Trumpa z udziału w uroczystości wywołała poruszenie i falę plotek. Sam prezydent tłumaczył, że opuszczenie wesela najstarszego syna wynika z obowiązków państwowych. Ślub „nie odbywa się w najlepszym momencie”. Dodał: — Mam coś takiego jak Iran oraz inne sprawy.
Nie istnieją żadne przesłanki, by sądzić, że nieobecność Trumpa miała związek z doniesieniami o Epsteinie.