Bartosz Zmarzlik od kilku sezonów jest liderem Orlen Oil Motoru Lublin. Bez wątpienia spore grono kibiców Gezet Stali Gorzów chciałoby powrotu wychowanka do macierzystego klubu. Gdyby przeprowadzić sondę uliczną na terenie miasta, zdecydowana część odpowiedzi brzmiałaby: „tak”.

Niedzielny mecz obu drużyn w PGE Ekstralidze pokazał jednak, że w Gorzowie nie muszą już tęsknić za sześciokrotnym mistrzem świata. W tym roku drużyna doczekała się lidera, jakim w najlepszych sezonach był właśnie zawodnik z Kinic. Pałeczkę po Bartoszu Zmarzliku przejął Jack Holder.

ZOBACZ WIDEO: Tak dowiedział się, że pojedzie na mundial. Szalone sceny

Australijczyk w spotkaniu PGE Ekstraligi przeciwko lubelskim „Koziołkom” zdobył 13 punktów, walnie przyczyniając się do zwycięstwa 46:44 nad faworyzowanym rywalem ze wschodniej ściany Polski. Poprzedni lider Gorzowian zainkasował 15 „oczek”, tyle że w sześciu startach.

Kibicom w pamięci pozostaną zwłaszcza obrazki z siódmego wyścigu. W nim Holder w świetnym stylu pokonał Zmarzlika, a na mecie wymownie spojrzał mu w oczy i nawet pozwolił sobie na podniesienie koła. To był manifest. Pokazanie, jak ważne dla żużlowca z Antypodów było pokonanie wielkiego mistrza na torze, który zdążył on poznać niczym własną kieszeń.

Zmarzlik obecnie jest najskuteczniejszym zawodnikiem PGE Ekstraligi ze średnią 2,700. Tuż za nim plasuje się Holder z wynikiem 2,500. Australijczyk jeszcze nigdy wcześniej nie prezentował takich liczb w najlepszej lidze świata i chociaż do końca sezonu 2026 wciąż daleka droga, to można zaryzykować tezę, że 30-latek jedzie po „życiówkę”.

Kto wie, czy w takiej formie Holder nie będzie też zagrożeniem dla Zmarzlika w cyklu Speedway Grand Prix. W mistrzostwach świata na razie prowadzi Polak z 32 punktami na koncie. Australijczyk jest piąty z 21 „oczkami”. Do zakończenia zmagań pozostało jednak sporo turniejów i wszystko jest jeszcze możliwe.

Nie ulega też wątpliwości, że tak dobra forma Jacka Holdera nie umknie działaczom PGE Ekstraligi. Australijski żużlowiec byłby idealnym rozwiązaniem chociażby dla Betard Sparty Wrocław, która może poszukiwać wzmocnień i potrzebuje wstrząsu w drużynie. Pytanie, czy sam zawodnik będzie czuł potrzebę zmiany pracodawcy.

W Gorzowie Wielkopolskim obdarzono go dużym zaufaniem, zrobiono z niego lidera drużyny, a i sam tor wydaje się odpowiadać Holderowi. Już w 2020 roku, gdy startował w Stali w roli „gościa”, osiągnął średnią biegową 2,052. Był to wówczas jego rekord życiowy. Może nad Wartą australijski żużlowiec znalazł otoczenie, które pozwoli mu w pełni rozkwitnąć? Miejsce, w którym jest zdecydowanym numerem jeden, a nie tylko jednym z wielu.

Łukasz Kuczera, dziennikarz WP SportoweFakty