To, co wydarzyło się 26 maja 2007 roku w Ujazdowie (Lubelskie), wciąż jest tajemnicą. Zaginięciem 10-letniego wówczas Mateusza Żukowskiego nadal interesuje się Archiwum X. Niewyjaśnionych zdarzeń sprzed lat jest więcej. – Myślę, że do tych spraw warto wracać i o nich mówić – przekonuje w TVN24+ dr Joanna Stojer-Polańska, kryminalistyk. Artykuł dostępny w subskrypcji
– Ta sprawa ma drugie dno – tak o zaginięciu Mateusza Żukowskiego mówi Maciej Rokus, szef Grupy Specjalnej Płetwonurków RP oraz doświadczony biegły sądowy.
Mateusz zaginął 19 lat temu w Ujazdowie koło Zamościa. Miał 10 lat.
– To był pamiętny dzień, dlatego że to był 26 maja – Dzień Matki, było gorąco – mówił w 2015 roku w „Czarno na białym” w TVN24 Andrzej Żukowski, ojciec chłopca.
Pan Andrzej był do późna na rybach, a jego żona odpoczywała po nocce w pracy. Mateusz poszedł pobawić się z kolegami. Wtedy dzieci z Ujazdowa czas spędzały najchętniej w parku i kąpały się w rzece. Najprawdopodobniej to koledzy byli ostatnimi osobami, które widziały 10-latka.
Kiedy nie wrócił do domu, rodzice zaczęli poszukiwania. Odwiedzili również jego kolegów – rodzeństwo.
– Wsiadłem na skuter i pojechałem do braci, pytam się, gdzie jest Mateusz, bo nie wrócił do domu. A oni, niby zaspani, mówią, że rozstali się z nim nad wodą. Potem, że w parku, a później, że miał iść do kolegi. Z kolei dziadek stwierdził, że widział, jak „poszedł do Tarnogóry”. Mój teść tak mówił, jak ktoś poszedł z prądem rzeki – wspominał ojciec Mateusza w rozmowie z „Uwagą!” TVN.
Podczas poszukiwań nad rzeką znaleziono ubrania chłopca – zwinięte w rulon i schowane w ponad metrowych pokrzywach. Śledczy przyjęli hipotezę o utonięciu dziecka.
30-kilometrowy odcinek rzeki został sprawdzony 17 razy.
Z tego artykułu dowiesz się:
Jakie są najnowsze ustalenia w sprawie zaginięcia Mateusza Żukowskiego?Dlaczego hipoteza o utonięciu budzi wątpliwości eksperta i rodziny?Jak zmieniły się standardy poszukiwań i bezpieczeństwa dzieci w Polsce?Co mówią statystyki o zaginięciach dzieci i młodzieży w ostatnich latach?Jakie wyzwania stoją przed rodzinami zaginionych i śledczymi po latach?
Rodzice Mateusza ściągnęli do Ujazdowa płetwonurków z sonarami. Zwracali się też o pomoc do jasnowidzów i wróżki.
Bez efektów.
Państwo Żukowscy nie dowierzyli w wersję o utonięciu. Twierdzili, że ich syn bał się wody i nie umiał pływać. Wskazywali też, że w miejscu, gdzie znaleziono jego ubrania, było kilku wędkarzy, ale żaden z nich nic nie zauważył.
Zarówno koledzy Mateusza, jak i ich rodzice zostali przesłuchani. Jak informowała prokuratura, psycholog stwierdził, że zeznania dzieci są wiarygodne.
W 2015 roku prokuratura umorzyła postępowanie. Potem akta przekazano do lubelskiego Archiwum X.
W 2020 roku policja opublikowała portret progresywny pokazujący, jak mógłby wyglądać Mateusz w wieku 24 lat. – Odzewu niestety nie było, co może wskazywać na to, że Mateusz nie żyje. To jest jedna z hipotez – mówi dziś podinspektor Andrzej Fijołek, rzecznik lubelskiej policji.

W 2020 roku powstał kolejny portret progresywny Mateusza Żukowskiego
Źródło zdjęcia: KWP Lublin
Utonięcie? „Nie ma mowy”
Maciej Rokus o sprawie dowiedział się z mediów. Nie pracował przy niej jako biegły. O pomoc – kilkanaście lat po zaginięciu – poprosił go ojciec zaginionego.
– Przyjechałem do niego. Zapoznałem się z dostępnymi aktami sprawy. Dokładnie je przeanalizowałem, aby zrozumieć, co się wtedy stało. Wybrałem się też nad Wieprz, żeby obejrzeć budowę koryta – opowiada.
Wersja o utonięciu, którą wstępnie wtedy przyjęli śledczy, Rokusa nie przekonuje.