– Za chwilę na wniosek wojewody małopolskiego powołam komisarza w Krakowie – poinformował Tusk we wtorek (26 maja) przed posiedzeniem rządu.


– W związku z decyzją mieszkańców podjętą w referendum, Aleksander Miszalski przestał być prezydentem Krakowa. W jego miejsce do czasu wyboru nowego prezydenta (…) rolę komisarza będzie pełnił Stanisław Kracik. (…) On na te kilkanaście tygodni przejmie wszystkie kompetencje i obowiązki prezydenta miasta Krakowa – oświadczył premier.


twitter

Tusk dziękuje Miszalskiemu. „Takie jest życie”


Szef rządu podziękował Miszalskiemu „za to, co zrobił”. – Taka jest demokracja. Czasami podejmuje się decyzje nietrafione, niepopularne. Na tym polega urok i ryzyko związane z zasadą bezpośredniego wyboru prezydenta, wójta i burmistrza. Takie jest życie – stwierdził.


Dodał, że przedterminowe wybory prezydenta Krakowa odbędą się „późnym latem”. – W tej chwili nie można jeszcze podać precyzyjnej daty ze względu na procedury – tłumaczył Tusk.

Stanisław Kracik komisarzem Krakowa. Kim jest?


Stanisław Kracik jest trzecim zastępcą prezydenta Krakowa. Swoją funkcję pełni od maja 2024 r.


W przeszłości przez dwie kadencje był posłem na Sejm, wojewodą małopolskim oraz wieloletnim burmistrzem miasta i gminy Niepołomice. Kierował także Szpitalem Klinicznym im. dr. Józefa Babińskiego w Krakowie.

Referendum. Będą kolejne miasta?


Opozycja nie ukrywa, że porażka Koalicji Obywatelskiej w Krakowie może być początkiem ofensywy referendalnej, aby odwołać prezydentów związanych z KO.


– To jest początek wielkiej fali, która przetoczy się przez Polskę i zakończy się odejściem samego Donalda Tuska – przekonywał w poniedziałek (25 maja) poseł PiS Przemysław Czarnek. Polityk nazwał Miszalskiego „krakowskim Tuskiem”.


Politycy KO mówią o wyciąganiu wniosków i szykują strategię na przedterminowe wybory prezydenta miasta. Koalicja Obywatelska zamierza ponownie walczyć o władzę w Krakowie, ale kandydatów zapowiadają też inne siły polityczne.


Czytaj też:
Miszalski odwołany. „Wielki kubeł zimnej wody dla obozu rządzącego”