Niemiecka zawodniczka Tamara Korpatsch pokonała w drugiej rundzie Rolanda Garrosa rozstawioną z numerem 32 Xinyu Wang 6:2, 2:6, 6:3, ale wynik zszedł na drugi plan. Jak podaje BBC Sport, napięcie zaczęło się jeszcze w pierwszym secie, gdy Chinka przeszła na stronę rywalki, by obejrzeć ślad po piłce po decyzji sędzi o aucie.

Sytuacja miała duże znaczenie, bo dawała Korpatsch piłkę setową przy serwisie Wang. Publiczność wygwizdała Chinkę, a sędzia ukarała ją ostrzeżeniem za niesportowe zachowanie. Spór wrócił po ostatniej piłce, gdy zawodniczki podeszły do siatki i rozeszły się bez podania sobie rąk, co możesz zobaczyć w poniższym nagraniu.

– Sędzia zeszła z krzesła i pokazała ślad. Piłka była na aucie. W telewizji pokazali też Hawk-Eye i było to chyba osiem milimetrów za linią. Przeszła na moją stronę, bo w to nie wierzyła – powiedziała Korpatsch.

Niemka odrzuciła też sugestię Wang, że nie gra fair. – Nie mogę powiedzieć, że oddam jej ten punkt. Jestem trochę zaskoczona, bo mamy dobre relacje, nie jesteśmy wrogami. Nie podałam jej ręki, bo to nie było fair wobec mnie. To ona zachowała się nie fair – stwierdziła.

Korpatsch dodała, że na korcie Philippe’a Chatriera nie było podstaw do oszustwa. – Mamy jedną z najlepszych sędzi na korcie i szczerze mówiąc, nie wiem, jak można tu oszukiwać. Jest mnóstwo kamer, wszystko można sprawdzić. Dla mnie takie oszustwo byłoby krępujące – oceniła. W kolejnej rundzie zagra z Eliną Switoliną.

ZOBACZ WIDEO: Orlen wspiera młode talenty. „Mamy bardzo dużo wszechstronnych programów”