Proces w sprawie tragicznego w skutkach wypadku ruszył w czerwcu 2025 r. Na ławie oskarżonych, poza Łukaszem Żakiem, zasiadło sześciu jego kolegów. Sprawa jednego z nich, Kacpra D., została wyłączona do odrębnego procesu.
Łukasz Żak jest oskarżony o spowodowanie śmiertelnego wypadku na Trasie Łazienkowskiej w połowie września 2024 r. W wyniku zderzenia volkswagena i forda zginął wówczas 37-letni pasażer drugiego auta. Jego żona i dwójka małych dzieci w ciężkim stanie trafiły do szpitala. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Tragiczny wypadek na Trasie Łazienkowskiej. Na rozprawie zeznawali ratownicy medyczni
Prokuratura zarzuciła oskarżonym m.in. utrudnianie postępowania karnego poprzez pomoc w uniknięciu odpowiedzialności karnej Łukaszowi Żakowi, nieudzielenie pomocy osobom znajdującym się w położeniu grożącym bezpośrednim niebezpieczeństwem utraty życia albo ciężkiego uszczerbku na zdrowiu.
W czwartek w Sądzie Rejonowym Warszawa-Śródmieście odbyła się kolejna już rozprawa. Zeznawali jedni z ostatnich świadków. Wśród nich byli m.in. ratownicy medyczni, którzy udzielali pomocy jednemu z oskarżonych. Jak zeznali, młody mężczyzna, który po wypadku znajdował się w okolicach barierek trasy, miał potłuczenia i powierzchowne obrażenia.
Pacjent mówił, że nie wie, co się stało, skąd tu się wziął
— mówił podczas czwartkowej rozprawy jeden z ratowników medycznych, cytowany przez Polską Agencję Prasową.
Dodał, że młody mężczyzna twierdził, że możliwe, iż potrącił go jakiś samochód. Wskazał, że potem na miejscu usłyszał od któregoś z funkcjonariuszy, że mógł być w środku auta, które spowodowało wypadek.
Było to dziwne, że pacjent miał zostać potrącony przez samochód w środku nocy na trasie, gdzie jego obrażenia na to nie wskazywały. […] Widać było, że pacjent kręci
— mówił drugi zeznający ratownik medyczny.
Podczas rozprawy odtworzono filmy z materiału dowodowego. Sędzia Maciej Mitera poinformował, że 17 czerwca br. zostanie przesłuchany ostatni ze świadków i biegły, po czym zamierza zamknąć przewód sądowy oraz udzielić głosu stronom postępowania.
Według opinii biegłych Łukasz Żak w chwili wypadku był pijany i trzymał w ręku telefon komórkowy, którym nagrywał swoją brawurową jazdę. Miał pędzić z prędkością 226 km na godz. Na Trasie Łazienkowskiej w Warszawie, którą jechał, obowiązuje ograniczenie prędkości do 80 km na godz.