Już w najbliższą niedzielę Chrobry Głogów zagra z Wieczystą Kraków lub Polonią Warszawa w finale baraży o awans do Ekstraklasy.

To była ponad 120-minutowa batalia.

Najpierw lepsze wrażenie sprawiał Chrobry. Później gola po stałym fragmencie strzelił ŁKS (konkretnie Andreu Arasa). Gospodarze jednak odpowiedzieli po fenomenalnym strzale w okienko Kacpra Laskowskiego.

Chrobry miał kolejne szanse, ŁKS przygasł i cierpiał w dogrywce. W niej dwie dobre okazje po rzutach rożnych miał Mateusz Ozimek. Szczególnie ta ze 111. minuty będzie mu się śnić po nocach. Wszystko zrobił idealnie, przymierzył w zasadzie w samo okienko, ale Łukasz Bomba popisał się interwencją sezonu.

Tyle tylko, że to było jedynie odłożeniem wyroku. Dogrywka co prawda nie wystarczyła, potrzebny był konkurs rzutów karnych. I tutaj lepsi okazali się gospodarze.

ZOBACZ WIDEO: Tak dowiedział się, że pojedzie na mundial. Szalone sceny

Niestety od początku widać było, że mecz toczy się o wysoką stawkę. A szczególnie widać to było po drużynie ŁKS-u, która niechętnie atakowała. Goście skupili się na defensywie, momentami dość głębokiej. W końcu się przebudzili, natomiast bardzo dobrą okazję zmarnował Gustaf Norlin.

Wizualnie lepsze wrażenie sprawiał Chrobry. Jego akcje mogły się podobać, ale – na dobrą sprawę – niewiele z tego wynikało. Tak czy inaczej, przez godzinę ŁKS rozgrywał ten mecz na swoich warunkach. I w końcu strzelił gola po rzucie rożnym. Wydawało się, że będzie już tylko lepiej.

Otóż nie. Łodzianie mocno wyhamowali, za to Chrobry doszedł do głosu i już po kwadransie był remis. Gospodarze mieli przewagę, jednak nie wykorzystali swojego momentum. W dogrywce ŁKS robił już wszystko, by dotrwać do rzutów karnych. Tam nie było prób gry do przodu.

ŁKS przetrwał, natomiast pokpił sprawę. W pierwszej serii Bomba obronił strzał Radosława Bąka. Później jedni i drudzy się nie mylili. Doszło do ostatniej serii i Serhij Krykun mógł dać gościom awans, lecz strzelił w poprzeczkę. Później trafił Jakub Lis, a za chwilę Maciej Wojciechowski nie dał rady pokonać Dawida Arndta i w Głogowie zapanowało totalne szaleństwo.

Chrobry Głogów – ŁKS Łódź 1:1 pd. k. 5:4 (0:0, 1:1, 1:1)
0:1 Andreu Arasa 61′
1:1 Kacper Laskowski 76′

Rzuty karne:

X – Radosław Bąk (obroniony)
0:1 – Mateusz Lewandowski
1:1 – Myrosław Mazur
1:2 – Sebastian Rudol
2:2 – Piotr Janczukowicz
2:3 – Maksymilian Pingot
3:3 – Mateusz Ozimek
3:4 – Krzysztof Fałowski
4:4 – Jakub Grić
X – Serhij Krykun (poprzeczka)
5:4 – Jakub Lis
X – Maciej Wojciechowski (obroniony)

Składy:

Chrobry: Dawid Arndt – Michał Kozajda, Jakub Grić, Myrosław Mazur, Jakub Lis – Kelechukwu Ibe-Torti (78′ Radosław Bąk), Sebastian Bonecki (78′ Szymon Lewkot), Robert Mandrysz (115′ Mateusz Bartolewski), Szymon Bartlewicz (57′ Kacper Nowakowski), Kacper Laskowski (91′ Mateusz Ozimek) – Sebastian Strózik (98′ Piotr Janczukowicz).

ŁKS: Łukasz Bomba – Jasper Loeffelsend (81′ Serhij Krykun), Sebastian Rudol, Łukasz Wiech (78′ Maksymilian Pingot), Krzysztof Fałowski, Gustaf Norlin (94′ Sebastian Ernst) – Kacper Terlecki, Mateusz Wysokiński (106′ Lenard Szczygieł), Koki Hinokio – Andreu Arasa (71′ Mateusz Lewandowski), Fabian Piasecki (90+1′ Maciej Wojciechowski).

Żółte kartki: Mandrysz (Chrobry) oraz Wiech, Hinokio (ŁKS).

Sędzia: Bartosz Frankowski (Toruń).