
Wietrzenie mieszkań, kasza gryczana, a teraz… „gotowane truskawki” i „kurczakowa herbata”. Zachodnie media społecznościowe zalała fala nowych, rzekomo rewolucyjnych trendów zdrowotnych, które generują miliardowe zasięgi. Problem w tym, że dla Polaków te „nowości” to absolutna codzienność od pokoleń.
Zachód odkrywa kompot
W ostatnich tygodniach media społecznościowe zalewa fala krótkich filmików z USA i Europy Zachodniej, na których influencerzy z wypiekami na twarzy prezentują swój najnowszy kulinarny trend „boiled strawberries”.
Amerykanie są zachwyceni. Ostudzona woda z gotowanych owoców to ich zdaniem rewolucja w nawadnianiu, naturalny zamiennik soków i hit zdrowego stylu życia. Polacy obserwują ten entuzjazm z miną, którą trudno opisać inaczej niż głębokie niedowierzanie. Bo to, co Ameryka właśnie odkryła jako kulinarny przełom, w Polsce od pokoleń znane jest jako kompot. Komentarze zagranicznych influencerów są pełne zachwytów, a sam hashtag #boiledstrawberries przekroczył już miliardy wyświetleń.
„boiled strawberries” to nasz zwykły, swojski kompot, który od dekad stoi w każdej polskiej lodówce, który babcia robiła z różnorodnych owoców.

Różnica polega wyłącznie na tym, że nagle staje się viralowym hitem wartym milionowych zasięgów. Wschód Europy może być spokojny: my ten trend mamy opanowany od pokoleń. Szczególne zdumienie wywołują szczegóły samych nagrań. Na wielu z nich influencerzy z powagą godną ceremonii herbacianej wyjadają owoce z dzbanka… pałeczkami.Polacy patrzą na viral z niedowierzaniem
Reakcja polskiego internetu była natychmiastowa i kolejne nagrania z lokalnym komentarzem w jednym tonie: „to jest kompot”, „babcia to robiła w 1987”, a do tego szybko pojawiły się też głosy bardziej prorocze, że niedługo zwykła woda z owocami, która zdołała podbić serca zachodnich influencerów, pojawi się w restauracjach. Oczywiście podawana w szklanej karafce, z historyjką o tradycji i lokalnych składnikach, w cenie, za którą można by zrobić 10 litrów kompotu.
Zresztą kompot to niejedyny klasyk…

Stany Zjednoczone zachwyciły się również „chicken tea”, gorącym, klarownym wywarem z gotowanego kurczaka, który na nagraniach piją z kubka jak herbatę. Nagrania z parującym kubkiem złocistego płynu zbierają wyświetlenia, a kolejni influencerzy prześcigają się w prezentowaniu swojego „odkrycia” jako sekretu zdrowia i dobrego samopoczucia.
Ten trend również szturmem podbija tamtejsze media społecznościowe, a jego zwolennicy wychwalają dobroczynne właściwości, wyjątkowy smak i rozgrzewające działanie. W Polsce ten napój ma swoją nazwę od zawsze i jest to rosół, a picie go z kubka/szklanki raczej nikogo nie dziwi.

Dlaczego lody są takie drogie?
Choć trudno nie uśmiechnąć się z wyższością, warto na chwilę się zatrzymać i uczciwie zapytać, czy aby na pewno mamy prawo do tego rozbawienia. Dla kogoś, kto dorastał w kulturze, gdzie napojem do obiadu były najczęściej słodkie napoje gazowane, a owoce kojarzą się wyłącznie ze sporadycznie zjadanym deserem, woda gotowana z truskawek naprawdę może być objawieniem.
Może więc w tym całym viralowym szaleństwie jest coś, co widać gołym okiem, że po latach przetworzonego jedzenia w plastikowych opakowaniach powoli wracają trendy do rzeczy najprostszych? Jakiś czas temu moda była też na kaszę gryczaną, wietrzenie mieszkania, więc możemy czekać na jakieś kolejne trendy oczywiste dla ludzi wyrastających w naszej kulturze.