Po zaciętym sezonie pozostało już tylko jedno miejsce, które da upragniony awans do Ekstraklasy. Droga do niego wiedzie jednak przez baraże, które w poprzednich latach boleśnie obnażały faworytów.
Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo
Skład tegorocznych baraży wyjaśnił się dopiero w ostatniej kolejce, a nawet ósme miejsce traciło do nich zaledwie punkt. Ostatecznie o awans powalczą Wieczysta Kraków, Chrobry Głogów, ŁKS Łódź oraz Polonia Warszawa. W pierwszym z półfinałów w czwartkowe popołudnie zespół z Dolnego Śląska podejmował Rycerzy Wiosny.
Patrząc na to, w jaki sposób Chrobry rozgrywał cały zasadniczy sezon, mając drugą najlepszą defensywę ligi, nikogo nie mógł zaskoczyć zamknięty charakter starcia o tak dużej wadze.
Pierwszy finalista baraży po Ekstraklasę. Zadecydowały rzuty karne
W pierwszych minutach gra toczyła się przede wszystkim w środku boiska. Dobrze zorganizowana defensywa gości wybijała piłki posyłane po pozycyjnych atakach Łodzian. Zgubić przeciwników zdołał jedynie Gustaf Norlin, ale po dobrym wyjściu do podania, oddał strzał wprost w Dawida Arndta, byłego bramkarza ŁKS-u.
Zdecydowanie najciekawsza była końcówka pierwszej części. Wtedy do ataku ruszył Chrobry. W świetnej okazji przed samym bramkarzem znalazł się obrońca Myrosław Mazur. Gdy potrzebny był finezyjny strzał, Ukrainiec oddał fatalną próbę, po której piłka poleciała do tyłu. Po chwili mocne wstrzelenie piłki mógł sfinalizować Sebastian Strózik.
Po powrocie na murawę, gdy gra wciąż się nie układała, z pomocą przyszły stałe fragmenty gry. Czterech z rzędu rzutów rożnych potrzebował Mateusz Wysokiński, by dobrze dośrodkować na głowę Andreu Arasy, który wyprowadził ŁKS na prowadzenie.
Chrobry odpowiedział indywidualnym błyskiem. Najpierw próbował Sebastian Strózik, który położył przeciwnika, ale oddał zbyt słaby strzał. Poprawił go po chwili Kacper Laskowski, celując w samo okienko.
Chrobry rozpędził się po wyrównaniu, ale nie zdołał zdobyć bramki w podstawowym czasie gry. Konieczna była dogrywka. W niej bohaterem Łodzian został bramkarz Łukasz Bomba. 22-latek, który długo był zmiennikiem, w niebywały sposób obronił uderzenie głową w samo okienko w 110. minucie.
Po chwili młody golkiper stanął przed jeszcze większym wyzwaniem w konkursie jedenastek. Obronił już pierwszą z nich. Przy pozostałych był krok od skutecznej interwencji, a piłka przechodziła mu po rękach. Wydawało się, że to wystarczy, jednak jego koledzy zniweczyli jego trud w dwóch ostatnich próbach. To Chrobry zagra w finale i ma szansę awansować do Ekstraklasy po raz pierwszy w historii.
Drugi półfinał baraży również odbędzie się w czwartek — w Krakowie Wieczysta podejmie Polonię Warszawa. Finał baraży zostanie rozegrany 31 maja o godz. 20.45. Gospodarzem będzie zespół, który zajął wyższe miejsce na koniec sezonu zasadniczego.