W gaszeniu pożaru w podwarszawskim powiecie wołomińskim bierze udział 65 zastępów Państwowej Straży Pożarnej. – W tym cztery plutony z pobliskich powiatów: mińskiego, węgrowskiego, legionowskiego, wyszkowskiego. Na miejscu jest też grupa operacyjna mazowieckiego komendanta PSP, zadysponowane zostały kampanie gaśnicze Narew i Wisła – powiedziała  w rozmowie z reporterem TOK FM oficer prasowy w Komendzie Wojewódzkiej państwowej Straży Pożarnej w Warszawie mł. kpt. Karolina Jaworska.

Jak dodała, mamy do czynienia z pożarem wierzchołkowy, który na pewno objął kilka hektarów. Ale trudno jest określić dokładnie jego skalę, bo „pożar wciąż się rozprzestrzenia”.

W akcji gaśniczej biorą też udział dwa dromadery Lasów Państwowych i policyjny śmigłowiec Black Hawk.

– Warunki są niesprzyjające działaniom strażaków. Mamy do czynienia z bardzo silnym wiatrem, pożar się szybko rozprzestrzenia – podkreśliła mł. kpt. Karolina Jaworska.

Pożar pod Warszawą

Nie ma informacji o poszkodowanych. Jak przekazała rozmówczyni TOK FM, ruch samochodów z DK50 przekierowano na drogę wojewódzką nr 637.

Z powodu pożaru zdecydowano o ewakuacji mieszkańców wsi Ołdakowizna. Jak poinformował reporter TOK FM Wawrzyniec Zakrzewski, ewakowani noc spędzą w gminnej bibliotece. 

Dziennikarz usłyszał od jednego ze strażaków, którzy walczą z ogniem, że w okolicy porządnego deszczu nie było od tygodni.  Ale – jak sugeruje nadleśniczy z nadleśnictwa w Mińsku Mazowieckim Piotr Serafin – nie jest wykluczone, że pożar jest spowodowany podpaleniem.

Źródło: TOK FM