Na konieczność edukacji zarówno dzieci, młodzieży, jak i ich rodziców na temat bezpiecznego poruszania się w sieci oraz zagrożeń jakie z sobą ono niesie – wskazywali uczniowie szkół ponadpodstawowych podczas piątkowego spotkania w KPRM dotyczącego higieny cyfrowej.
Konieczna jest edukacja nie tylko młodzieży, ale także ich rodziców, aby mogli ze swoimi dziećmi rozmawiać na temat zagrożeń związanych z poruszaniem się w sieci – powiedzieli przedstawiciele młodzieży na spotkaniu z premierem i ministrami.
Jeden z uczestników debaty zauważył, że dzieci same nie kupują sobie smartfonów, lecz robią to ich rodzice i dziadkowie.
Odnośnie procedowanego zakazu używania telefonów w szkołach, młodzież powiedziała jasno: uczniowie znajdą sposób, aby ten zakaz obejść.
W Kancelarii Prezesa Rady Ministrów odbyło się kolejne spotkanie pod hasłem „Konsultacje: Cyfrowa Przyszłość Młodzieży”. Udział w nich wzięli premier Donald Tusk, wicepremier, minister cyfryzacji Krzysztof Gawkowski, ministra edukacji Barbara Nowacka, minister ds. Nadzoru nad Wdrażaniem Polityki Rządu Maciej Berek oraz młodzież.
Otwierając spotkanie premier wskazał, że „mamy bardzo poważny problem do rozwiązania”. To, jak wyjaśnił, nie tylko „problem telefonów komórkowych w szkołach”, ale również „wręcz cywilizacyjny” problem „narastającego uzależnienia od telefonu komórkowego, komputera, gry”. Dodał, że coraz więcej pytań pojawia się też w związku ze sztuczną inteligencją. Kolejny problem, który wskazał, to dostęp młodzieży i dzieci do „rozmaitego typu platform (…), gdzie zarówno treści, jak i sam fakt (…) uzależniania od tych platform, wymaga kontroli”.
Prace o zakazie używania telefonów w szkołach są na ukończeniu
Donald Tusk zaznaczył, że obok tych problemów nie można przejść obojętnie, jednak zależy mu, by „nie było rozwiązań fikcyjnych”.
Zaznaczył, że obecność młodych w tym procesie jest ważna.
Tego nie można robić przeciwko użytkownikom
– podkreślił.
Dodał, że „nie znajdziemy sposobu na ochronę przed złymi treściami (…) bez pełnej współpracy dzieci, młodych ludzi, rodziców, nauczycieli, instytucji państwowych i to musi być absolutnie wspólnota takiego przekonania, że chcemy razem się z tym uporać”.
Jeśli my wymyślimy jakieś prawo i ono będzie jakby obok was albo będziecie mieli poczucie – wy czy wasi rodzice – że to jest przeciwko wam, to nic z tego nie wyjdzie
– zaznaczył.
Poinformował też, że na ukończeniu są prace nad przepisami zakazującymi korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych.
Dzieci same nie kupują sobie smartfonów. Edukacja potrzebna także dorosłym
Następnie głos zabrali młodzi ludzie. Zwracali uwagę m.in. na to, że dzieci i młodzież korzystają z telefonów komórkowych głównie nie w szkole tylko po lekcjach. Padały z sali głosy, że konieczna jest edukacja na temat bezpiecznego poruszania się w sieci oraz zagrożeń, jakie z sobą ono niesie. Młodzi wskazywali, że takiej edukacji potrzebują zarówno dzieci, młodzież, jak i dorośli. Dzięki takim warsztatom – jak mówiono – rodzice mieliby świadomość zagrożeń, nauczyliby się jak rozmawiać z dziećmi o ograniczeniu korzystania z sieci oraz jak kontrolować to korzystanie. Jeden z uczestników debaty zauważył, że dzieci same nie kupują sobie smartfonów, lecz robią to ich rodzice i dziadkowie. Inny postulował, by o zagrożeniach, jakie niesie z sobą korzystanie z internetu, w tym z mediów społecznościowych należy uczyć dzieci od najmłodszych lat, gdy najlepiej chłoną one wiedzę.
Odnośnie do zapowiedzianego wprowadzenia zakazu korzystania z telefonów komórkowych w szkołach podstawowych młodzi uczestnicy spotkania mówili, że go popierają, choć padały też głosy, że jak uczniowie będą chcieli ten zakaz obejść to znajdą na to sposób. Część z nich przyznała, że gdy chodzili do podstawówki, w ich szkołach takie zakazy już były.
Ministra edukacji zapytała uczestników konsultacji, czy ich zdaniem zakaz powinien być wprowadzony nie tylko w szkołach podstawowych publicznych, ale też w niepublicznych. Młodzi ludzie opowiedzieli się za takim samym traktowaniem uczniów obu typów szkół. Jak zauważył jeden z młodych ludzi uczniowie jednych i drugich szkół, gdy dorosną będą tworzyć wspólnie społeczeństwo.
Nie można bez przygotowania całkowicie odciąć młodzież od social mediów
Podczas debaty padały też głosy dotyczące konieczności nauki bezpiecznego, odpowiedzialnego korzystania ze sztucznej inteligencji oraz odnoszące się do zapowiedzianych prac nad wprowadzeniem ograniczenia korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia. Padały głosy o tym, że należy uczyć dzieci i młodzież o tym jak rozmawiać o emocjach nie tylko za pośrednictwem sieci, pokazywać im inne formy aktywności, zachęcać i pomagać rozwijać różne zainteresowania. Wskazywano też na konieczność kontrolowania zawartości materiałów zamieszczanych w sieci i usuwania niebezpiecznych, np. patostreamów. Padały głosy, że platformy powinny ponosić odpowiedzialność za zamieszczanie takich treści.
W debacie padły też głosy, żeby nie wprowadzać bez przygotowania całkowitego zakazu korzystania z mediów społecznościowych dla osób poniżej 15. roku życia, gdyż część z takich osób od kilku lat to robi i odcięcie będzie dla nich bardzo trudne. Jeden z uczestników spotkania zauważył, że „totalny zakaz” dostępu do mediów społecznościowych nie będzie dobry, gdyż z jednej strony na mediach społecznościowych jest dostęp do negatywnych treści, a z drugiej do dobrych, takich jak np. profil telefonu zaufania.
Podsumowując dyskusję wicepremier Gawkowski.
Mam poczucie, że wszyscy zgadzamy się do jednego faktu: trzeba więcej bezpieczeństwa w internecie, trzeba tego bezpieczeństwa na różnych poziomach. Trzeba pamiętać o edukacji, o higienie cyfrowej, o kształceniu rodziców i o walce z patostreamem, o umiejętnym ograniczaniu social mediów, ile mamy mieć dostępności do telefonów i w jakim wieku
– powiedział.

Krzysztof Gawkowski uczennica pap piotr Nowak.jpg
Zauważył, że są różne grupy wiekowe i trzeba na nie patrzeć indywidualnie.
Według ministra cyfryzacji trzeba wprowadzić cały pakiet równoległych działań, „a nie tylko jedno proste działanie – zakazujemy korzystania i koniec, albo tylko kształcimy i koniec”.
– Trzeba podjąć wiele działań, które będą na siebie wpływały, od najmłodszego, przez starszego, aż po rodzica, opiekuna, dziadka i babcię – powiedział.
– Nigdy nie pracowaliśmy w rządzie nad tym, żeby zakazać internetu w rozumieniu social mediów, że nie będzie nic dostępnego – zaznaczył Gawkowski.
Rozmawialiśmy o social mediach, ale inaczej traktujemy platformę, na której mamy np. patostreamy, inaczej traktujemy platformę, która jest np. jakąś stroną do przeglądania (…) a inaczej strony, na których mamy różnego rodzaju działania edukacyjne dużych platform. To powinno być zróżnicowane i o takich elementach też jest rozmowa
– wyjaśnił.
W kwietniu formalnie zakończyły się konsultacje publiczne przygotowanego w Ministerstwie Edukacji Narodowej projektu nowelizacji Prawa oświatowego dotyczącego zakazu używania w publicznych szkołach podstawowych telefonów komórkowych. Zgodnie z projektem zakaz będzie dotyczyć także „innych urządzeń elektronicznych”. Będzie obowiązywał uczniów „podczas pobytu na terenie szkoły”. Ma obowiązywać zarówno w czasie lekcji, jak i na przerwach. Zakaz nie obejmie nauczycieli i innych pracowników szkół. Szkoły będą mogły autonomicznie zdecydować, w jaki sposób praktycznie egzekwować zakaz.
Od zakazu mają być dwa wyjątki. Pierwszy to zgoda nauczyciela na skorzystanie z telefonu uzasadniona celami dydaktyczno-wychowawczymi (np. nauka bezpiecznego korzystania z internetu, przeprowadzenie quizu z wykorzystaniem nowoczesnych technologii). Drugi wynika z konieczności skorzystania przez ucznia z urządzenia ze względu na chorobę, niepełnosprawność lub inne szczególne potrzeby (np. mierzenie poziomu glukozy).

TAGI


