Dość niespodziewanie mimo wszystko układała się do tej pory rywalizacja w PGE Ekstralidze, skoro do Lublina na mecz 7. kolejki przyjechał lider z Grudziądza. W dotychczasowych spotkaniach wykorzystał niemal w stu procentach fakt, że aż czterokrotnie startował na swoim torze i do tego doskonale spisał się na wyjeździe w Zielonej Górze. W nagrodę zasiadł na wygodnym i zawsze prestiżowym fotelu z napisem „pierwsze miejsce”.

Jak wiadomo, Orlen Oil Motor od blisko dwóch tygodni musi radzić sobie bez kontuzjowanego Fredrika Lindgrena. Skutkowało to tym, że po raz pierwszy od sześciu lat przegrał w elicie dwa razy z rzędu, tj. w Lesznie i Gorzowie (w obu przypadkach po 44:46 – przyp. red.). Na trzeci nikt nie zamierzał pozwolić. Tym bardziej że u siebie „Koziołki” od lat trzech były niepokonane i rzadko kiedy dopuszczały przez ten czas rywali do głosu.

ZOBACZ WIDEO: Kilka zmian i efekt gotowy. To dlatego Mathias Pollestad stał się w tym sezonie gwiazdą PGE Ekstraligi

Trzeba przyznać, że Bayersystem GKM przystąpił do rywalizacji nad Bystrzycą niesamowicie zmobilizowany. Choć poprzeczka wisiała wysoko, jeźdźcy gości walczyli jak lwy, dzięki czemu oglądaliśmy przez cały wieczór świetne widowisko. Dużo od siebie dawali choćby Wadim Tarasienko czy Kevin Małkiewicz. Ich walka z Bartoszem Bańborem w biegu czwartym oraz Mateuszem Cierniakiem w piątym musiała się podobać nawet tym bardziej wybrednym obserwatorom żużla.

Gospodarze w pierwszej części zawodów robili niejako swoje. Prowadzenie objęli po wyścigu trzecim i później wydawało się, że będą jechać tak, żeby przyjezdnych zbytnio do siebie nie dopuszczać. A tu niespodzianka. W siódmym wyścigu znakomicie spisał się na starcie i dojeździe Bastian Pedersen, z kolei na dystansie Michael Jepsen Jensen. Duński lider ekipy z miasta nad Wisłą wyprzedził bowiem zarówno Bańbora, jak i Martina Vaculika.

Po tej podwójnej wygranej GKM doprowadził do remisu (21:21) pomimo tego że żaden z jego seniorów nie miał na koncie „trójki”, za to Motor dysponował perfekcyjnymi: Kacprem Woryną i Bartoszem Zmarzlikiem. Ten drugi stracił jednak szansę na kolejny komplet punktów po dotknięciu taśmy w ósmej gonitwie. Po raz ostatni taki błąd w PGE Ekstralidze przydarzył się sześciokrotnemu indywidualnemu mistrzowi świata w 2020 roku.

Grudziądzanie wykorzystali nieobecność Zmarzlika i fakt, że ze strony lubelskiej musiała jechać w powtórce dwójka juniorów, w tym obolały po kraksie w czwartkowym finale Brązowego Kasku Bartosz Jaworski. To jednak młodzież długo tutaj prowadziła 4:2. Na dystansie atakowali obu miejscowych Tarasienko i Bastian Pedersen. Wydawało się, że nic się już nie zmieni, ale wtedy stała się rzecz wprost niesamowita. Starszy z reprezentantów GKM-u po zewnętrznej na ostatniej prostej wyprzedził Bańbora, a młodszy w taki sam sposób objechał Jaworskiego. W ułamkach sekund odwrócili więc oni losy tego biegu i wyszli na 25:23!

Za moment stadion przy Alejach Zygmuntowskich z wyjątkiem sektora gości ucichł ponownie. Max Fricke i Maksym Drabik „odpalili petardę” na starcie i uciekli Vaculikowi. Szok, bo do końca meczu było już bliżej niż dalej, a przyjezdni prowadzili na tyle wysoko, że w dziesiątym wyścigu z rezerwy taktycznej można było uruchomić Zmarzlika. Wspólnie z Woryną przechytrzyli Jepsena Jensena i zmniejszyli większość strat do naprawdę szybkich rywali.

Odczuwał więc ponownie Motor brak Lindgrena, a do tego taśmę Zmarzlika. Nie mógł mieć także tej wielkiej pewności siebie, jaką w ciągu ostatnich lat wypracował na własnym obiekcie, bijąc kolejnych przeciwników, jacy na tenże obiekt przyjeżdżali. Na swoich zasadach jeździł do tego Tarasienko, który wygrał w imponującym stylu gonitwę jedenastą, w której tym razem na końcu podróżował Fricke.

Wobec tego, że GKM wciąż prowadził, remis był dla niego dobrym wynikiem. A to nie był koniec fajerwerków w czwartej serii zawodów. W dwunastej odsłonie Drabik i Pedersen szybko wysforowali się na czołowe lokaty, dystansując niepokonanego dotąd Worynę. Rezultat 39:33 oznaczał rzecz jasną rezerwę taktyczną w trzynastym biegu. Maciej Kuciapa i Jacek Ziółkowski w jej ramach wystawili pokonanego przed chwilą wicelidera Grand Prix.

Wraz z liderem tego cyklu Zmarzlikiem byli pod presją, żeby przywrócić nadzieję na przedłużenie absurdalnej domowej serii zwycięstw, która trwała od maja 2023 roku i wynosiła 31 spotkań. Inne plany miał jednak Jepsen Jensen. Trzynasty wyścig to spektakl speedwaya i kandydat do najlepszego w tym roku. To, co zrobił Duńczyk na czwartym okrążeniu i jego ostatnich metrach już zapisało się w historii polskiej ligi żużlowej. Oprócz tego, że Zmarzlik trochę przeszkodził po trasie Worynie, sam Skandynaw dokonał rzeczy niebywałej.

Wiarę w to, że Motor ucieknie spod topora dali Vaculik i nagle odrodzony Cierniak w wyścigu czternastym. Ten drugi ostro blokował Drabika, utrzymując dzięki temu 5:1. Rezultat 43:41 dla gości oznaczał, że w grudziądzkich domach serca stawały w gardle. I początek piętnastej gonitwy to potwierdził, bo układało się to na 4:2 dla Lublina. Zmarzlik mknął do mety po trzy punkty, zaraz za nim Jepsen Jensen, ale kluczową akcję wykonał Tarasienko. Na początku drugiego okrążenia zdecydowanym atakiem minął Worynę i potem nie dał sobie odebrać punktu. Punktu na miarę historycznego triumfu Grudziądza!

W 2026 roku w Lublinie manto zdążyły już dostać PRES Grupa Deweloperska Toruń (34:56) i Betard Sparta Wrocław (35:55). Choć Bayersystem GKM jechał w 7. kolejce krajowej elity z osłabionym Orlen Oil Motorem, to i tak mało kto dawał mu szanse na sukces. Tymczasem Robert Kościecha stworzył w Grudziądzu niesamowicie waleczny zespół i to ten zespół jako pierwszy od 1128 dni wygrał z lubelską potęgą PGE Ekstraligi na jej torze.

Wyniki:

Orlen Oil Motor Lublin – 44
9. Martin Vaculik – 9+1 (2*,1,1,2,3)
10. Karol Szmyd – ns (-,-,-,-)
11. Kacper Woryna – 11+1 (3,3,3,1,1*,0)
12. Mateusz Cierniak – 5+2 (1,1,-,1*,2*)
13. Bartosz Zmarzlik – 13+1 (3,3,t,2*,2,3)
14. Bartosz Bańbor – 5 (0,3,0,2)
15. Bartosz Jaworski – 1 (1,0,0,0,0)
16. Dawid Cepielik – 0 (0)

Bayersystem GKM Grudziądz – 46
1. Max Fricke – 5+1 (1,1*,3,0,0)
2. Maksym Drabik – 8+1 (0,2,2*,3,1)
3. Damian Miller – ns (-,-,-,-)
4. Wadim Tarasienko – 11+1 (2,2,3,3,1*)
5. Michael Jepsen Jensen – 10+1 (2,2*,1,3,2)
6. Kevin Małkiewicz – 4+1 (3,1*,0,0,0)
7. Bastian Pedersen – 8+2 (0,2*,3,1,2*)
8. Jan Przanowski – ns

Bieg po biegu:
1. (66,32) Woryna, Vaculik, Fricke, Pedersen – 5:1 – (5:1)
2. (67,15) Małkiewicz, Pedersen, Jaworski, Bańbor – 1:5 – (6:6)
3. (66,08) Zmarzlik, Jepsen Jensen, Cierniak, Drabik – 4:2 – (10:8)
4. (66,51) Bańbor, Tarasienko, Małkiewicz, Jaworski – 3:3 – (13:11)
5. (66,18) Woryna, Tarasienko, Cierniak, Małkiewicz – 4:2 – (17:13)
6. (65,62) Zmarzlik, Drabik, Fricke, Jaworski – 3:3 – (20:16)
7. (66,52) Pedersen, Jepsen Jensen, Vaculik, Bańbor – 1:5 – (21:21)
8. (66,94) Tarasienko, Bańbor, Pedersen, Jaworski (Zmarzlik – t) – 2:4 – (23:25)
9. (66,95) Fricke, Drabik, Vaculik, Cepielik – 1:5 – (24:30)
10. (66,48) Woryna, Zmarzlik, Jepsen Jensen, Małkiewicz – 5:1 – (29:31)
11. (65,70) Tarasienko, Vaculik, Cierniak, Fricke – 3:3 – (32:34)
12. (66,49) Drabik, Pedersen, Woryna, Jaworski – 1:5 – (33:39)
13. (66,63) Jepsen Jensen, Zmarzlik, Woryna, Małkiewicz – 3:3 – (36:42)
14. (66,72) Vaculik, Cierniak, Drabik, Fricke – 5:1 – (41:43)
15. (66,36) Zmarzlik, Jepsen Jensen, Tarasienko, Woryna – 3:3 – (44:46)

Sędzia: Michał Sasień
Komisarz toru: Krzysztof Gałańdziuk
Zestaw startowy: I
NCD: 65,62 sek. – uzyskał Bartosz Zmarzlik (Motor) w biegu 6.

Oficjalne wyniki oraz pełne dane telemetryczne dostępne wyłącznie w Aplikacji Ekstraligi.