Pomimo decyzji sieci Dino o przywróceniu do sprzedaży jaj z hodowli klatkowych, pozostałe duże sieci podtrzymują deklaracje o całkowitym zastąpieniu „trójek” jajami z wolnego wybiegu lub ściółkowymi. Właściciele ferm ostrzegają, że może to się wiązać z wyższymi cenami na półkach sklepowych.

Sieci rezygnują z jaj klatkowych

Już od kilku lat największe sieci handlowe w Polsce sukcesywnie wycofują z oferty jaja pochodzące z chowu klatkowego. Takie decyzje podjęły m.in. Biedronka, Lidl, Netto, Kaufland, Aldi i Polomarket. W połowie 2025 r. również Dino Polska zapowiedziało wycofanie „trójek” do końca roku, jednak w maju tego roku, ze względu na sytuację podażową na rynku sieć zdecydowała o czasowym przywróceniu ich do sprzedaży.

Dino Polska obserwuje trudną sytuację na krajowym rynku jaj kurzych, która charakteryzuje się kolejnymi ogniskami ptasiej grypy i zakłóceniami w łańcuchach dostaw. W związku z powyższym, w celu zapewnienia pełnej dostępności jaj w cenach przystępnych dla konsumentów, sieć podjęła decyzję o czasowym wprowadzaniu do oferty w 2026 r. jaj pochodzących od kur z chowu klatkowego

– poinformowała sieć handlowa w komunikacie prasowym.

Na wieść o powrocie „trójek” do sklepów Dino pozostali gracze na tym rynku: m.in. Kaufland, Aldi, Netto, Lidl i Biedronka wydały oświadczenia o podtrzymaniu przez nie decyzji o całkowitym wycofaniu ze sprzedaży jaj klatkowych, argumentując to koniecznością poprawy warunków hodowli kur niosek.

Debata o jajach klatkowych nie jest pełna

Decyzję Dino pozytywnie ocenia Krajowa Federacja Hodowców Drobiu i Producentów Jaj (KFHDiPJ), która skupia fermy odpowiedzialne za większą część krajowej produkcji jaj. Zdaniem organizacji debata dotycząca chowu klatkowego koncentruje się głównie na aspektach wizerunkowych, pomijając konsekwencje ekonomiczne dla rynku i konsumentów.

– Kluczowa jest dziś stabilność cen, dostępność produktu i realny wybór konsumenta. Eliminowanie najtańszej kategorii jaj z półek sklepowych może oznaczać nie tylko wzrost cen samych jaj, ale również produktów, w których są one wykorzystywane – od pieczywa i makaronów po wyroby cukiernicze i gotowe produkty spożywcze

– powiedział PAP prezes KFHDiPJ Paweł Podstawka.

Przypomniał, że obecnie ponad 60 proc. jaj produkowanych w Polsce pochodzi z chowu klatkowego. Według branży szybkie odchodzenie od tego systemu wymaga wielomilionowych inwestycji, które producenci finansują głównie z własnych funduszy.

– Przekształcenie obiektu dla około 10 tys. kur niosek może oznaczać koszt rzędu 1,24 mln zł. Przy większych fermach są to już kwoty wielokrotnie wyższe. Tymczasem producenci nie mają jasno określonego i powszechnie dostępnego systemu finansowania transformacji – zaznaczył Podstawka.

Branża zwraca również uwagę na kwestie bezpieczeństwa biologicznego w czasie ujawniania kolejnych ognisk grypy ptaków. Według danych Głównego Inspektoratu Weterynarii, tylko w pierwszych czterech miesiącach 2026 r. z powodu wysoce zjadliwej grypy ptaków (HPAI) wybito w Polsce ok. 3,5 mln kur niosek. Dla porównania, w całym 2025 r. było to 5,45 mln sztuk, a w 2024 r. – 1,7 mln.

Jaja klatkowe są w pełni legalne

Jak podkreśla KFHDiPJ systemy chowu klatkowego pozostają częścią legalnej i nadzorowanej produkcji żywności w Unii Europejskiej, a w warunkach rosnącego ryzyka epizootycznego mają znaczenie dla utrzymania ciągłości dostaw i stabilności rynku. Według prezesa Federacji sieci handlowe mogą wrócić do sprzedaży jajek z chowu klatkowego.

– Debata o jajach z chowu klatkowego nie powinna być sprowadzana wyłącznie do emocjonalnych haseł. Decyzja jednej z sieci nas nie dziwi bo jest racjonalna

– uważa prezes KFHDiPJ.