W piątek Sejm uchwalił ustawę o statusie osoby najbliższej w związku i umowie o wspólnym pożyciu. Ze strony Kancelarii Prezydenta już pojawiła się deklaracja, że Karol Nawrocki nie zgodzi się na legalizację związków partnerskich. Kwestia ta była tematem dyskusji gości Andrzeja Stankiewicza w programie „7. dzień tygodnia”.

Pierwszy o głos poproszony został Robert Biedroń. Polityk Lewicy zaznaczył, że chciałby się spotkać w tej sprawie z prezydentem. — Mam nadzieję, że prezydent będzie otwarty na argumenty […] Pan prezydent może sobie wetować, ale tej miłości ludzi nie da się zakazać, oni nadal będą w takich związkach, oni żyją w Polsce — mówił. Jego wypowiedź w pewnym momencie przerwali Bartłomiej Pejo z Konfederacji i Marcin Horała z PiS. — Nikt tego nie zakazuje — wskazali.

— O, się odezwali — zareagował Biedroń. — No ale żyją — usłyszał w odpowiedzi.

Starcie w studiu. „Pan się poducz trochę”

Polityk Lewicy kontynuował wypowiedź, zaznaczając, że osoby w związkach homoseksualnych chcą, by ich sprawy zostały rozwiązane. — Może porozmawiajmy o tych sprawach — ponownie przerwali mu politycy opozycji.

Biedroń wyjaśnił, wyraźnie wzburzony, że chodzi m.in. o kwestie medyczne. — Jeśli mój partner trafi do szpitala, ja nie mogę decydować o jego życiu i zdrowiu — mówił. — Oczywiście, że pan może, na podstawie upoważnienia — odpowiedział mu Pejo.

— Nie ma czegoś takiego — chciał wtrącić Biedroń. Polityk Konfederacji mówił jednak dalej. Wskazał, że sam jest upoważniony do dostępu do danych medycznych kilku osób. — I to jest ta dyskusja — skwitował Biedroń, tłumacząc, że upoważnienie trzeba przyznać za każdym razem, a nie ma upoważnienia na całe życie. — Panie, pan się poducz trochę, bo ja już mam dość tej dyskusji bez argumentów — zwrócił się do posła Konfederacji.

— Pan się poducz, bo oczywiście taka możliwość jest — odpowiedział mu Pejo.