Norbert Wojtuszek, Oskar Wójcik, Kacper Potulski i Mateusz Żukowski — to lista debiutantów, którzy zameldowali się na boisku w meczu z Ukrainą w drugiej połowie. I było to trudne zadanie, bo Biało-Czerwoni dwa gole stracili jeszcze przed przerwą. Jedna z nowych twarzy zmieniła „Lewego” w 46. minucie. Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo Jan Urban obdarzył go zaufaniem. Wzrok Roberta Lewandowskiego mówi wszystko
Polacy chcieli atakować, ale przeciwko Ukrainie nie przychodziło im to łatwo. Przebudowana ofensywa z Żukowskim i Świderskim stwarzała okazje, ale żadnej z nich nie wykorzystała. Jeszcze niedawno nikt nie stawiał na powołanie 24-latka, ale świetne występy w 1.FC Magdeburg sprawiły, że dojrzał go Urban.
Część ciekawej historii snajper przytacza jeden z dziennikarzy. „8 lipca 2025: Mateusz Żukowski rozgrywa swój ostatni mecz na Tarczyński Arenie we Wrocławiu (Śląsk 1:1 Wieczysta w I lidze).
31 maja 2026: Mateusz Żukowski debiutuje w reprezentacji Polski na Tarczyński Arenie we Wrocławiu.
W meczu upamiętniającym Jacka Magierę zastępuje Roberta Lewandowskiego” — podaje Łukasz Grzywaczyk z serwisu Transfery.info.
Zawodnik urodzony w Lęborku miał ogromną wolę walki, ale nie był w stanie wykończyć ani jednej akcji. Po niecelnej główce z 73. minuty Żukowski złapał się za głowę, nie wierząc, że piłka była tak daleko od celu. Kamery od razu pokazały też ławkę rezerwowych z Lewandowskim na pierwszym planie. Smutny wzrok kapitana wiele mówił o postawie Biało-Czerwonych w tym spotkaniu.
Robert Lewandowski na ławce rezerwowychŹródło: TVP Sport
Żukowski miał też moment, w którym zaimponował kibicom i selekcjonerowi. Po świetnym pressingu w odbiorze zaprezentował efektowny drybling, skanował przestrzeń, a następnie zagrał słusznie przed pole karnego w kierunku Norberta Wojtuszka. W tej akcji jeden z defensorów był szybszy i akcja zakończyła się niepowodzeniem.
Kolejną szansę miał w 87. minucie, ale po zagraniu Świderskiego z rzutu rożnego ponownie niecelnie zagrał głową. W tej sytuacji nie miał dużych szans, by odpowiednio złożyć się do strzału.
Po zakończeniu sparingu stanął przed kamerami TVP Sport. — Na pewno był lekki stresik, ale pozytywny. Chciałem wejść i pomóc. Miałem swoje sytuacje, szkoda że nie zamieniłem ich na bramkę. Debiut mógł być bardziej owocny — ocenia.
— Moja kariera idzie ku górze, cieszę się, że zadebiutowałem — dodaje. — Będę przekonywać trenera do siebie, by to nie był pierwszy i ostatni raz — przekonuje i mówi o pierwszym zetknięciu się z Lewandowskim. — Na pewno w niektórych sytuacjach pytam Roberta, jak mógłbym się lepiej zachować, jest bardzo pomocny. Spoglądam na niego — słyszymy.
Pierwszy mecz był dla Żukowskiego szczególny ze względu na śmierć Jacka Magiery między zgrupowaniami. — Nie jest mi łatwo, że trenera Jacka tutaj nie ma, ubolewam z tego powodu, był dla mnie jak piłkarski ojciec. W momencie, gdy byłem troszkę na dole i nie miałem ofert, spojrzał na mnie i zawsze we mnie wierzył. Debiut dedykuję jemu — podsumowuje poruszony 24-latek.