Polska chce stać się ważnym centrum europejskiego sektora kosmicznego.
Planowane jest ulokowanie w naszym kraju ośrodka Europejskiej Agencji Kosmicznej.
Przewodniczący Rady EEC Jerzy Buzek podkreślił, że inwestycje w sektor kosmiczny przynoszą wysoki zwrot gospodarczy, a UE przeznacza na bezpieczeństwo, obronność i kosmos ponad 130 mld euro. Jednocześnie kosmos staje się kluczowy dla bezpieczeństwa narodowego i przewagi technologicznej Europy.
Największym wyzwaniem są kadry i edukacja. Eksperci zgodnie wskazują, że Polsce brakuje systemowego kształcenia i popularyzacji kosmosu już od szkoły podstawowej.
Sektor potrzebuje nie tylko inżynierów, ale też specjalistów z IT, prawa, biologii czy biznesu. Kluczowe będzie rozwijanie pasji młodych ludzi i zatrzymywanie ludzi w kraju.

Poseł do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, premier w latach 1997-2001, przewodniczący Rady EEC Jerzy Buzek podkreślił znaczenie technologii kosmicznych jako źródła rozwoju gospodarczego, wskazując na przykład USA po lądowaniu na Księżycu jako dowód, że inwestycje w kosmos przekładają się na skok technologiczny i przewagę konkurencyjną kraju.

Jerzy Buzek zwrócił uwagę na duże środki przeznaczane przez Unię Europejską na bezpieczeństwo, obronność i przemysł kosmiczny w ramach nowego Europejskiego Funduszu Konkurencyjności – ponad 130 mld euro, co stanowi ponad połowę budżetu tego funduszu. 

– Instytucje związane z badaniami kosmicznymi dysponują ogromnymi zasobami i kadrą wykształconą do działania w tym obszarze. W tej chwili mamy 57 tysięcy wykształconych specjalistów, a sam sektor, według ocen Unii, generuje dochody rzędu 8,5 miliarda euro rocznie. To znaczy, że inwestujemy w sektor kosmiczny, ale uzyskujemy z niego znacznie większy zwrot niż z jakiegokolwiek innego obszaru – powiedział Jerzy Buzek.

Podkreślił też rolę Europejskiej Agencji Kosmicznej (ESA) i zapowiedział umieszczenie fragmentu jej agend w Polsce, co ma przyspieszyć rozwój krajowego sektora kosmicznego i sieciowanie gospodarki.

– Polska będzie musiała w ciągu najbliższych kilku miesięcy zdecydować, gdzie umieścić fragment Europejskiej Agencji Kosmicznej w naszym kraju. To, że będzie on w Polsce, jest raczej przesądzone. Samo to, że będziemy mieli taką agencję, oznacza, że powinniśmy przełożyć wyniki badań naukowych na działalność gospodarczą naszego kraju na kolejne dziesięciolecia. To nie jest perspektywa pięciu czy dziesięciu lat – to praktycznie rozwiązanie na stałe – wskazał Jerzy Buzek.

Poseł do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, Prezes Rady Ministrów w latach 1997-2001, przewodniczący Rady EEC Jerzy Buzek Fot. PTWP

Poseł do Parlamentu Europejskiego, przewodniczący Parlamentu Europejskiego w latach 2009-2012, Prezes Rady Ministrów w latach 1997-2001, przewodniczący Rady EEC Jerzy Buzek Fot. PTWP

– Tego typu agencja będzie dawała ogromne wsparcie merytoryczne i finansowe, pozwalające na dokonanie skoku technologicznego i gospodarczego. Dlatego gospodarka powinna być wpleciona w decyzje dotyczące lokalizacji naszej agencji technicznej. Niezależnie od tego, w którym regionie ona powstanie, musi ona zajmować się sieciowaniem w skali całego kraju. Trzeba wskazać odpowiedni region, w którym to sieciowanie będzie najłatwiejsze, ale nie będzie to zadanie jednego regionu – to zadanie dla całej Polski – dodał.


Miliony na badania, mało wdrożeń. Gdzie gubi się potencjał polskich innowacji?

„Kto kontroluje kosmos, ten będzie zdobywał przewagę na polu walki”

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Marek Gzik wskazał na znaczenie kosmosu w kontekście bezpieczeństwa narodowego, podkreślając konieczność współpracy na poziomie europejskim.

– Kto kontroluje kosmos, ten będzie zdobywał przewagę na polu walki. To niezwykle ważna kwestia i bardzo dobrze, że Europa w tym względzie się obudziła, ponieważ żyjemy w czasach globalnych zmian. Widzimy, jak bezpieczeństwo, które przez lata było budowane w oparciu o potęgę Stanów Zjednoczonych, dziś musi nieco zmienić swoje fundamenty, a Europa musi wziąć znacznie większą odpowiedzialność za bezpieczeństwo tej części świata. A to bezpieczeństwo jest ściśle związane z rozwojem technologii kosmicznych – mówił Marek Gzik.

Zapowiedział powstanie Centrum Technologii Kosmicznych jako jednej z agencji ESA w Polsce. Ministerstwo wspiera projekty badawcze poprzez Narodowe Centrum Badań i Rozwoju i rozważa szersze systemowe rozwiązania w zakresie kształcenia kadr. Zaznaczył, że sektor kosmiczny może być impulsem dla całej gospodarki, zwłaszcza w kontekście zastosowań cywilnych i bezpieczeństwa.

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Marek Gzik Fot. PTWP

Wiceminister nauki i szkolnictwa wyższego Marek Gzik Fot. PTWP

– Bardzo istotne, żeby zainteresować młodzież i młodych ludzi, rozbudzić w nich pasję do tego, co później będzie technologią wykorzystywaną również w przestrzeni kosmicznej. To jedna rzecz. Niezwykle ważne jest także budowanie potencjału w obszarze prowadzenia badań. Na tym gruncie nadrabiamy trochę to, z czym świat już nam uciekł do przodu. Ten wyścig trwa i jestem głęboko przekonany, że potencjał polskich ośrodków naukowych i nasze bardzo nowoczesne zaplecze, wszystko to – jeśli pójdziemy w kierunku finansowania badań w tym obszarze – przyniesie nam pozytywne efekty – dodał.

Polska szkoli kosmicznych ekspertów. Problem w tym, że wyjeżdżają za granicę

Piotr Orleański, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk, podkreślił rolę w kształtowaniu polskich kadr kosmicznych. Zwrócił uwagę na utratę wykwalifikowanych inżynierów do zagranicznych firm i konieczność odświeżania zespołów co około pięć lat.

– Kilkanaście lat temu uczestniczyliśmy w programie budowy kilku satelitów naukowych – Bright. My jako centrum potrzebowaliśmy ludzi i przyjęliśmy około 20 inżynierów z Politechniki Warszawskiej. Po pewnym czasie zapytałem jednego z nich, dlaczego pracuje w centrum. Odpowiedział mi wtedy: „Piotrze, to jest najfajniejsza piaskownica, jaką mam wokół siebie. Mam wszystkich swoich kolegów, mam wspaniałe zabawki. Robię takie rzeczy, że wszyscy koledzy z osiedla mi zazdroszczą, a do tego dobrze mi płacą” – opowiadał Piotr Orleański.

Piotr Orleański, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk Fot. PTWP

Piotr Orleański, dyrektor Centrum Badań Kosmicznych Polskiej Akademii Nauk Fot. PTWP

– Z tych 20 osób, jeśli dobrze liczę, 15 pracuje dziś w polskich i zagranicznych firmach – od Belgii, przez Luksemburg, aż po Nową Zelandię. To są inżynierowie, którzy są dziś wiodącymi osobami w firmach kosmicznych na świecie. To jest chyba jeden z najważniejszych elementów. Ja z dużym żalem żegnam każdego inżyniera – dodał.

Jakub Nalepa z Katedry Algorytmiki i Oprogramowania na Wydziale Automatyki, Elektroniki i Informatyki na Politechnice Śląskiej, główny specjalista ds. AI w KP Labs, nawiązał do opowieści o piaskownicy. Jego zdaniem, żeby badania przynosiły coś ciekawego, muszą być dobrą zabawą.


Brakuje inżynierów i fachowców. Ratunkiem ma być przebranżowienie i edukacja

– Technologie kosmiczne to bardzo szeroki temat. Żeby móc obserwować Ziemię, trzeba zbudować bardzo wiele technologii: instrument optyczny, system przetwarzania, ściągania i analizy danych. Dopiero wtedy widzimy, jak szerokie jest to zagadnienie – żeby móc obserwować to, co dzieje się na Ziemi – powiedział Jakub Nalepa.

– My też kiedyś stwierdziliśmy, że zbudujemy satelitę i nikt nam nie powiedział, że to jest trudne albo że się tego nie da zrobić. Po prostu musieliśmy się tego nauczyć  i daliśmy radę. Zbudowaliśmy Intuition-1 właśnie we współpracy z Politechniką Śląską. W zasadzie uczyliśmy się wszystkich istotnych kwestii związanych z technologiami kosmicznymi. Z jednej strony mamy przetwarzanie obrazów zbieranych na orbicie, ale sposób ich przetwarzania jest często zupełnie inny niż na Ziemi. Mamy ograniczenia sprzętowe, ograniczenia termiczne, ograniczenia związane z przesyłem danych. Często nie da się po prostu wysłać wszystkich danych na Ziemię i przetworzyć ich później, bo wtedy informacja może już być bezużyteczna. Trzeba więc podejmować decyzje na orbicie, w warunkach silnych ograniczeń. To oznacza bardzo wiele wyzwań technologicznych – dodał.

Jakub Nalepa z Katedry Algorytmiki i Oprogramowania na wydziale automatyki, elektroniki i informatyki Politechniki Śląskiej Fot. PTWP

Jakub Nalepa z Katedry Algorytmiki i Oprogramowania na wydziale automatyki, elektroniki i informatyki Politechniki Śląskiej Fot. PTWP

Jakub Nalepa zaznaczył, że musimy mieć solidne fundamenty, na których budujemy rozwiązania.

– Kiedy przychodzą do mnie studenci zainteresowani technologiami kosmicznymi czy analizą danych satelitarnych, staram się prowadzić ich przez projekty od początku do końca – tak, żeby na końcu zobaczyli realnie działające rozwiązanie. Wtedy często czują, że to, co robią, ma sens i może zostać użyte w prawdziwej misji, na przykład związanej z obserwacją Ziemi – ocenił Jakub Nalepa.

Rozwój polskiego sektora kosmicznego i konkurencyjność firm

Prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Marta Wachowicz oceniła, że polskie firmy zyskują coraz większą konkurencyjność, uczestnicząc w łańcuchach dostaw ESA i zdobywając pozycję prime contractorów. Wskazała na rosnącą liczbę projektów i znaczenie specjalizacji oraz współpracy z nauką.

– Zmienia się też struktura sektora. Zaczynaliśmy od kilkunastu firm skupionych wokół Centrum Badań Kosmicznych, a dziś mamy kilkanaście średnich i średnio-dużych podmiotów, kilka naprawdę dużych firm oraz kilkaset mniejszych. Sektor się stale rozwija i poszerza – zaznaczyła Marta Wachowicz.

– To również zadanie agencji, aby ten sektor rozszerzać i zapraszać jak najwięcej podmiotów MŚP, także z branży IT, do udziału w tym ekosystemie. Uważam, że to jest właśnie przepis na sukces – znaleźć specjalizacje i się ich trzymać. Polska ma szansę na kilka bardzo konkretnych, precyzyjnych specjalizacji, tak aby w łańcuchu dostaw stać się elementem niezbędnym – takim, bez którego nie da się zbudować większych systemów w Europie czy nawet na świecie – dodała.

Marta Wachowicz, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Fot. PTWP

Marta Wachowicz, prezes Polskiej Agencji Kosmicznej Fot. PTWP

Podkreśliła entuzjazm młodych ludzi zainteresowanych technologiami kosmicznymi, ale zwróciła uwagę na konieczność cierpliwości i rozwijania jakości. 

– Jeśli chodzi o kadry i nowy narybek, to startupy są zainteresowane technologiami kosmicznymi – czy wokół ESA BIC, czyli Business Incubation Centre czy innych programów wspierających rozwój na wczesnym etapie. W dużej mierze są to ludzie bardzo dobrze wykształceni, często po stażach międzynarodowych. To nowe pokolenie, które świadomie chce rozwijać technologie kosmiczne i jest do tego bardzo dobrze przygotowane – oceniła Marta Wachowicz.


Kompetencje przyszłości pod presją zmian. Rynek pracy nie nadąża za technologią

Polska potrzebuje edukacji kosmicznej od najmłodszych lat

Dziennikarz naukowy, założyciel Fundacji Nauka. To Lubię Tomasz Rożek wyraził obawy dotyczące niedostatecznego zainteresowania kształceniem i popularyzacją kosmosu w szkołach podstawowych i średnich. Zwrócił uwagę na brak systemowego podejścia do edukacji kosmicznej, co skutkuje niedoborem wykwalifikowanych specjalistów.

– Inżynierów kosmicznych nie kształci się na studiach. Kształci się ich w przedszkolu – dokładnie tak samo jak lekarzy, prawników, budowniczych mostów czy badaczy genów. A my ten etap w dużej mierze odpuszczamy. Dziś wątki kosmiczne czy astronomiczne w szkole podstawowej i w liceum są znacznie słabsze niż były 20-30 lat temu. Pół świata mówi o tym, że kosmos jest dosłownie w kieszeni. O tym, że nie trzeba być gigantyczną agencją kosmiczną, żeby robić kosmiczne rzeczy, że można startować niemal z garażu. A z drugiej strony my dzieciom o tym praktycznie nie opowiadamy. W ogóle ich tego nie uczymy. Mechanika nieba jest dla nich czarną magią, bo nie uczą się jej na fizyce – chyba że nauczyciel uzna, że to ważne i sam to zrobi. Nie dzięki systemowi, tylko pomimo systemu, a czasem wręcz wbrew niemu, bo jest i tak przeciążony innymi treściami – wskazywał Tomasz Rożek.

Tomasz Rożek, dziennikarz naukowy, założyciel Fundacji Nauka. To Lubię Fot. PTWP

Tomasz Rożek, dziennikarz naukowy, założyciel Fundacji Nauka. To Lubię Fot. PTWP

– Gdy rozmawia się z przemysłem kosmicznym, coraz częściej słyszę, że problemem nie są pieniądze ani kontrakty, tylko ludzie. A gdy rozmawiam z dydaktykami na uczelniach, słyszę, że młodzi ludzie chcą, ale nie są dobrze przygotowani, bo szkoła ich tego nie uczy – ocenił.

Podkreślił, też że kosmos jest interdyscyplinarny i potrzebuje nie tylko inżynierów, ale także biologów, lekarzy, prawników i humanistów.

– Kosmos dziś nie jest tylko dla inżynierów. To przestrzeń dla biologów, lekarzy, prawników. Kto by pomyślał, że kosmos może być także przestrzenią dla humanistów? A jednak jest – zaznaczył Tomasz Rożek.

Kosmos to nie tylko inżynierowie. Branża szuka specjalistów z wielu dziedzin

Witold Witkowicz, prezes ICEYE Polska, wskazał, że sektor kosmiczny w Polsce będzie aktywnie pozyskiwał specjalistów z różnych dziedzin – nie tylko inżynierów, ale też prawników, finansistów czy biologów, bo kosmos to szeroki, interdyscyplinarny rynek pracy. 


Nowy trend w edukacji. 40-latkowie wracają na uczelnie nie tylko po dyplom

– Dostępność kosmosu znacznie się zwiększyła i będzie się dalej zwiększać. Potrzebne jest systemowe podejście i zwrócenie uwagi na to, żeby jednak kształcić już od przedszkola i wprowadzić do podstawy programowej – w mądry sposób – tematykę kosmosu. On w podstawie programowej podobno jest, ale jest go po prostu za mało. Możliwe, że trzeba wykonać większy wysiłek, żeby w szkołach podstawowych i średnich zwrócić uwagę na kształcenie nauczycieli tak, aby ta pasja do kosmosu i zainteresowanie nim pojawiały się odpowiednio wcześnie – zaznaczył Witold Witkowicz.

Witold Witkowicz, prezes ICEYE Polska Fot. PTWP

Witold Witkowicz, prezes ICEYE Polska Fot. PTWP

– Potem naturalnie pojawia się kariera i myślenie o przyszłości. Być może o zakładaniu startupów, wspieraniu firm kosmicznych od strony biznesowej. Absolwenci, chociażby Szkoły Głównej Handlowej czy innych kierunków ekonomicznych, również znajdą zatrudnienie w sektorze kosmicznym. To jest twardy biznes, a nie tylko NASA, Europejska Agencja Kosmiczna czy Polska Agencja Kosmiczna, czyli instytucje publiczne – skomentował.

Młodzi wybiorą kosmos? To pewna inwestycja, ale chętnych wciąż mało

Zbysław Ziemacki, dyrektor Departamentu Innowacyjności Polityki Kosmicznej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii, podkreślił, że jeżeli młodzi wybiorą kierunek kosmiczny, to się to na pewno opłaci i na tym zyskają.

– Kiedyś byłem zaangażowany w Ministerstwie Nauki w program tzw. kierunków zamawianych. Resort określił listę 14 kierunków i płacił około 1 tys. złotych stypendium, żeby studenci studiowali na kierunkach STEAM, czyli inżynieryjnych. Cały czas mieliśmy problem – za mało młodych ludzi szło na tego typu kierunki, a jeśli już poszli, to po pierwszym roku wielu odpadało – powiedział Zbysław Ziemacki.

– Później poszliśmy bardzo mocno w interdyscyplinarność, ale nie taką, jakiej byśmy chcieli. Mieliśmy baristów z magistrami z biotechnologii i innych zaawansowanych kierunków. Wtedy jeszcze nie było takiego popytu na te kadry. Teraz jest inaczej – w kosmosie na pewno będzie popyt  – dodał.

Zbysław Ziemacki, dyrektor Departamentu Innowacyjności Polityki Kosmicznej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Fot. PTWP

Zbysław Ziemacki, dyrektor Departamentu Innowacyjności Polityki Kosmicznej w Ministerstwie Rozwoju i Technologii Fot. PTWP

Zbysław Ziemacki wskazał też, że efekt Sławosza jest ogromny i widać to w szkołach podstawowych. 

– Nawet jeśli Ministerstwo Edukacji zorganizuje wizyty naszego kosmonauty Sławosza w szkołach, to efekt u większości dzieci będzie na dwa miesiące czy pół roku. One bardzo szybko przechodzą do kolejnych zainteresowań. Dlatego to musi być coś cyklicznego, konsekwentnego i regularnego. Tylko wtedy osiągniemy coś trwałego – podkreślił.

Debatę poprowadził Tadeusz Uhl, dziekan Wydziału Technologii Kosmicznych na Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie  Fot. PTWP

Debatę poprowadził Tadeusz Uhl, dziekan Wydziału Technologii Kosmicznych na Akademii Górniczo-Hutniczej im. Stanisława Staszica w Krakowie Fot. PTWP