Wykupią czy nie wykupią? Takie pytanie zadawali sobie kibice Lecha Poznań w ostatnich tygodniach. Luis Palma był jedną z największych gwiazd drużyny Nielsa Frederiksena w mistrzowskim sezonie 2025/26, ale jego przyszłość pozostawiała niewiadomą.

Honduranin był bowiem jedynie wypożyczony z Celtiku. Lech zapisał sobie jednak w umowie klauzulę wykupu.

I po długich namysłach klauzula została aktywowana.

– W umowie wypożyczenia ze szkockim Celtic FC mieliśmy wpisaną klauzulę wykupu. Decyzja była zatem od początku po naszej stronie. I miło nam poinformować, że w środę 3 czerwca uruchomiliśmy tę klauzulę i Luis Palma oficjalnie stał się naszym zawodnikiem do 30 czerwca 2029 roku. Co zrozumiałe, o dokładnych kwotach nie możemy mówić, bo są tajne, ale mogę potwierdzić, że to nasz rekordowy transfer do klubu – mówi dyrektor sportowy Lecha Tomasz Rząsa.

ZOBACZ WIDEO: Wzruszające obrazki. Tak pożegnano Magierę

Nieoficjalnie mówi się o kwocie 4,5 miliona euro.

A to – jak wspomniał dyrektor Rząsa – jest najwyższym transferem przychodzącym w historii „Kolejorza”.

Lech chciał zatrzymać Palmę, natomiast początkowo były próby negocjacji z Celtikiem, aby nieco obniżyć kwotę wykupu. Szkocji na to zgodzić się nie chcieli, więc na koniec zapadła decyzja o uruchomieniu klauzuli.

– Nie można było przejść obojętnie wobec osiągnięć Luisa, który bardzo szybko wkomponował się do drużyny i dawał na boisku odpowiednią jakość. Potwierdzają to zresztą statystyki. Podchodziliśmy jednak spokojnie do wszystkich spekulacji dotyczących naszego zawodnika, bo wiedzieliśmy, że mamy wszystkie karty w ręce. Dlatego spokojnie czekaliśmy do końca sezonu i po analizie zdecydowaliśmy, żeby wykupić skrzydłowego z Celtiku. Mamy nadzieję, że nadal będzie prezentować tak dobrą formę jak do tej pory i pomoże nam od początku sezonu, bo już wtedy czekają nas ważne wyzwania, czyli eliminacje Ligi Mistrzów. Pracujemy mocno nad tym, żeby już w trakcie przygotowań dysponować jak najmocniejszą kadrą – dodał Rząsa.