W ostatnim czasie otworzyły się kolejne kawiarnie specjalizujące się w matchy - na zdjęciu Moya Matcha w Gdańsku.

Wystarczy jeden rzut oka na media społecznościowe, by dostrzec, że ogarnęła je zielona fala. Nie mówimy tu jednak o krzykliwych neonach, a o kojącym, ziemistym odcieniu utartych liści herbaty. „Matcha aesthetics” szturmem zdobywa kawiarnie, ale też szafy, kosmetyczki oraz przestrzenie, w których mieszkamy. To fascynujący fenomen, w którym konkretny smak i kolor stały się obietnicą wyciszenia. Ten roślinny trend to wizualny manifest pokolenia, które zamiast dążyć do perfekcji, wybiera celebrowanie codziennych, dających ukojenie mikromomentów.

Więcej niż napar: pochwała powolności

wiele razy, jestem podatna(y) na takie rzeczy
0%

zdarzyło się kilka razy
12%

nie przypominam sobie, żeby coś takiego miało miejsce
50%

Matcha stała się ucieleśnieniem filozofii powolnego życia. W świecie ciągłego przebodźcowania, proces jej przygotowania – precyzyjne odmierzanie zielonego proszku, powolne ubijanie bambusowym chasen – przeszedł transformację z kulinarnej czynności w domowy, uziemiający rytuał. Na TikToku czy Instagramie estetyczne kadry z ceramicznymi czarkami na tle pastelowych, minimalistycznych kuchni generują mln wyświetleń.

– Media społecznościowe nakręciły temat, ale matcha sama w sobie jest wizualnie atrakcyjna. Intensywnie zielony kolor przyciąga wzrok, więc robienie jej zdjęć i filmików i wrzucanie na social media poszło viralem. Do tego cały proces tworzenia, ceramika i chasen do rozrabiania to idealny materiał do udostępniania. Matcharnie są często projektowane pod zdjęcia równie mocno co pod gościa. Instagram i TikTok tylko przyspieszyły całą falę popularności – mówi Aleksandra Kowalska, head baristka z Eklerowni.
Nie bez powodu w ostatnich miesiącach otworzyły się w Trójmieście kolejne kawiarnie, które specjalizują się w matchy, m.in. Matcha Ma w Gdyni czy Moya Matcha w Gdańsku. Dostaniemy w nich nie tylko zieloną herbatę przygotowaną w sposób klasyczny lub urozmaicony, ale także zielone słodkości.

Wnętrza o smaku zielonej herbaty

Ten specyficzny, roślinny odcień zieleni szturmem zdobył salony. Nie jest tak przytłaczający jak głęboka zieleń butelkowa ani tak mroźny jak mięta. Matcha wnosi do przestrzeni organiczną świeżość i harmonię, stając się idealnym tłem dla modnych nurtów takich jak japandi, soft minimalism czy quiet luxury. Projektanci z pietyzmem przemycają te tony na obiciach mebli, tekstyliach czy drobnych akcesoriach. Barbara Pachut, projektantka KODO Projekty i Realizacje Wnętrz, wyjaśnia psychologiczny i estetyczny fenomen tego koloru.

– Zieleń i odcienie matchy optycznie nadają wnętrzom lekkości i głębi. To barwy, które – co potwierdzają badania – skutecznie obniżają poziom stresu i koją nasz układ nerwowy. Do domu wprowadzają spokój oraz równowagę, stając się swego rodzaju azylem chroniącym przed zewnętrznym, przebodźcowanym światem. Kolory te doskonale wpisują się w aktualne trendy, stanowiąc naturalne tło dla surowców takich jak drewno czy kamień, które niezmiennie od lat królują w wystroju wnętrz. Takie połączenie estetyki i psychologii barw sprawia, że przestrzeń przestaje być tylko miejscem, w którym mieszkamy, a staje się sferą głębokiej regeneracji – mówi projektantka Barbara Pachut.

Tłumy na Piwnej. Moya Matcha otworzyła pierwszy lokal w Trójmieście
Tłumy na Piwnej. Moya Matcha otworzyła pierwszy lokal w Trójmieście

Matcha w branży piękna

Potencjał tej estetyki błyskawicznie pochwycił rynek kosmetyczny. Zieleń z natury budzi skojarzenia ze zdrowiem, witalnością i holistycznym dbaniem o siebie. Na drogeryjnych półkach królują maski z ekstraktem z liści herbaty i minimalistyczne opakowania w odcieniach rozbielonej szałwii. Trend ten poszedł o krok dalej, kreując tzw. matcha makeup – lekki, niezwykle naturalny makijaż, który stawia na rozświetloną, obficie nawilżoną skórę i subtelny „glow”, przypominający świeżość porannej rosy.

Cała uwaga na mikromomenty

Fenomen matcha aesthetics udowadnia, że jako społeczeństwo odchodzimy od kultu ciągłej produktywności na rzecz mikroprzyjemności. Zamiast dążyć do perfekcji, wybieramy chwile, które pozwalają nam odzyskać kontrolę nad własnym czasem. Kawa pita w biegu ustępuje miejsca uważnie celebrowanej czarce z naparem.

– Myślę, że ludzie są już trochę zmęczeni życiem w ciągłym pośpiechu i dlatego zaczęli szukać małych codziennych rytuałów. Matcha bardzo dobrze się w to wpisała, to nie jest tylko napój, ale też chwila dla siebie, trochę spokojniejszy start dnia i bardziej świadome podejście do codzienności. Dużą rolę odgrywają też jej właściwości. Wiele osób wybiera matchę zamiast kawy, bo daje bardziej stabilną energię i nie powoduje takiego nagłego „zjazdu”. No i oczywiście sama estetyka – kolor, sposób przygotowania czy cała ceremonia wokół matchy sprawiają, że ludzie chcą mieć ją jako część swojego lifestyle’u – dodaje Grażyna Pawlak z kawiarni i herbaciarni Matcha Ma.

Matcha Ma: nowa kawiarnia w Gdyni przyciągnęła tłumy
Matcha Ma: nowa kawiarnia w Gdyni przyciągnęła tłumy

Wszystko wskazuje na to, że ta roślinna fala nie jest tylko sezonową ciekawostką. Matcha płynnie przenika do kolejnych sfer naszego życia, od kawiarnianych menu, przez kolekcje homedecor, aż po szafy śledzących trendy it-girls (które zielone dodatki łączą dziś tak chętnie, jak odcienie „butter yellow”). Dla jednych to chwilowa, instagramowa fascynacja, dla innych to realny krok ku prostocie i życiu bliżej natury.