Od ubiegłego sezonu Manchester wydaje się już wprost nieodzowną lokalizacją w kalendarzu Indywidualnych Mistrzostw Świata. Tak naprawdę od początku istnienia tamtejszego toru, czyli od 2016 roku, wiadomo było, że jest to jeden z najlepszych na świecie do ścigania i że warto dać mu miejsce w kalendarzu w miejsce tracącego powoli renomę walijskiego Cardiff.
Cykl Grand Prix 2025 potwierdził to aż nadto. Najprościej mówiąc, piątkowy turniej był zjawiskiem, a i podczas sobotniego było na co popatrzeć. W tym roku kibice kochający speedway zacierali więc ręce na rywalizację na National Speedway Stadium. W tym polscy, których dwóch rodaków po majowych imprezach w Landshut i Pradze znajdowało się na szczycie klasyfikacji punktowej.
ZOBACZ WIDEO: Magazyn PGE Ekstraligi. Goście: Kanclerz, Kowalski i Baron
Mowa o Bartoszu Zmarzliku i rewelacyjnym na początku tegorocznej edycji Kacprze Worynie. Obydwaj, a także trzeci z „Biało-Czerwonych”, Patryk Dudek, turniej rozpoczęli idealnie. Wszyscy dotarli do mety na pierwszych miejscach. Lider cyklu tylko w sobie znany sposób dogonił na dystansie Jacka Holdera, a wicelider przez bite dwa okrążenia toczył niesamowitą batalię z Bradym Kurtzem. I nie odpuścił temu znamienitemu rywalowi nawet na moment.
W drugiej serii Worynie wpadło nieoczekiwanie zero, z kolei jadący swój 110. turniej GP w karierze Zmarzlik oraz Dudek zdobyli solidarnie po dwa „oczka”. Sześciokrotny indywidualny mistrz świata musiał się mocno zdziwić na początku siódmego biegu, w którym został na końcu stawki. Wystarczył moment, żeby wyprzedzić Michaela Jepsena Jensena i Andrzeja Lebiediewa, ale wtedy już zdecydowanie zbyt daleko z przodu był Max Fricke.
Rzecz jasna 347-metrowy owal sprzyjał zaciętej walce na całej długości i szerokości. Przygotowany był doskonale, dlatego wszystko pozostawało w rękach żużlowców. W zależności od sytuacji na torze opłacały się ataki zarówno po wewnętrznej, jak i po zewnętrznej. Można rzec, że to norma, jeśli chodzi o Manchester.
Żaden z Polaków nie wygrał również wyścigu w serii trzeciej. Zmarzlik, choć wyglądał bardzo dobrze i próbował różnych sztuczek, nie zdołał wyprzedzić niesamowicie spisującego się w pierwszej połowie piątkowych zmagań Andersa Thomsena. Dudek też zawalczył, jednak potyczka z Lebiediewem skończyła się utratą drugiej pozycji krótko przed metą. Niepokoiła postawa Woryny. On w biegu ze Zmarzlikiem próbował blokować po starcie rodaka, lecz koniec końców znów nie zapunktował.
Nie można nie wspomnieć o tych, którzy plasowali się w czołówce tabeli. Wraz z Thomsenem po dwunastu gonitwach w TOP2 był emanujący spokojem Holder wspierany w boksie przez brata Chrisa. Dobrze wyglądał Kurtz, coraz lepiej Robert Lambert, a po zerze w premierowym występie momentalnie na wysoki pułap wskoczył Fricke.
Australijczyk z Mansfield w trzynastej odsłonie wieczoru z łatwością zostawił za sobą i pokonał z dużą przewagą Holdera, zgłaszając poważny akces do awansu do finału już po części zasadniczej, choć pokonany przez niego rodak wciąż wyprzedzał go o punkt. Tak samo, jak Zmarzlik, który zdeklasował stawkę w czternastym wyścigu, w którym wyśmienicie radził sobie Jan Kvech. Czech jechał tak efektywnie, że zostawił za sobą tuzy – Lamberta i Kurtza.
Jako że w prawdopodobnie najlepszym biegu turnieju, szesnastym, straty punktowe poniósł Thomsen, przed Zmarzlikiem i Holderem otworzyła się doskonała szansa na skok od razu do finału. Za to o półfinał ciągle musieli walczyć ciułający punkty Dudek oraz przebudzony w czwartej serii Woryna, który przełamał się w dobrym stylu po dwóch zerach.
Polski wicelider tak bardzo rozochocił się swoimi szarżami w osiemnastej gonitwie, że… przeszarżował, powodując na niedługo przed metą upadek swój i Leona Madsena. Skończyło się na strachu, ale też wykluczeniem i utratą szansy na półfinał, w którym znalazł się Dudek. On w dwudziestym biegu wygrał bój na dystansie z Kaiem Huckenbeckiem, ale przegrał z piekielnie szybkim Zmarzlikiem, który zapewniał sobie triumf w fazie zasadniczej, czyli awans do finału. Jedenastego z rzędu w elitarnym cyklu, co oznacza wyrównanie rekordu należącego do Tony’ego Rickardssona (2004-2005) i Jasona Crumpa (2005-2006).
Wraz z nim do decydującego wyścigu wskoczył ostatecznie Fricke, który zebrał cztery z rzędu „trójki”. Pomógł mu też nieco słabszy występ Holdera w dziewiętnastej gonitwie, gdzie show kibicom zgromadzonym na obiekcie na przedmieściach Manchesteru zaprezentowali Kurtz i Jepsen Jensen. Niemniej, Holder i tak w finale się znalazł, bo spokojnie wygrał pierwszy półfinał. Natomiast w drugim zadanie wzorowo zrealizował Kurtz, broniąc się przed Lambertem.
Co istotne, tuż przed półfinałami, tudzież biegami ostatniej szansy, zaczął padać deszcz. Aby uciekać do mety po zwycięstwo, trzeba było czym prędzej znaleźć się po starcie na zewnętrznym pasie pod bandą. To też chciał zrobić Zmarzlik, który wybrał czwarte pole. Dobrze ruszył spod taśmy, wyniósł pod ogrodzenie, ale wtedy pokazał mu się Fricke. Polakowi zabrakło miejsca i zaliczył upadek. Na szczęście szybko wstał z toru. Tyle że decyzja sędziego Aleksandra Latosińskiego mogła być tutaj tylko jedna – wykluczenie.
Oznaczało to, że całe podium zajmą Australijczycy. Do mijanek w powtórce finału nie doszło. Fricke uciekł Kurtzowi i Holderowi niedługo po starcie, wioząc następnie zwycięstwo do końca. Wprawdzie na czwartym okrążeniu rudowłosy zawodnik miejscowego Belle Vue Aces nadrobił dystans do rodaka, ale ten wytrzymał ciśnienie i mógł cieszyć się po chwili z trzeciej w karierze turniejowej wiktorii w GP. Czekał na nią dokładnie 1483 dni, czyli nieco ponad cztery lata. Przejechał przez ten czas 37 imprez bez takiego sukcesu.
Wyniki GP Wielkiej Brytanii:
1. Max Fricke (Australia) – 12 (0,3,3,3,3,3) – 20 pkt GP
2. Brady Kurtz (Australia) – 10+3 (2,3,2,0,3,2) – 18
3. Jack Holder (Australia) – 11+3 (2,3,3,2,1,1) – 16
4. Bartosz Zmarzlik (Polska) – 13 (3,2,2,3,3,w) – 14
5. Robert Lambert (Wielka Brytania) – 10+2 (1,2,3,1,3) – 12
6. Michael Jepsen Jensen (Dania) – 9+2 (1,1,2,3,2) – 11
7. Anders Thomsen (Dania) – 9+1 (2,3,3,1,0) – 10
8. Patryk Dudek (Polska) – 9+1 (3,2,1,1,2) – 9
9. Leon Madsen (Dania) – 7+0 (1,0,1,3,2) – 8
10. Jason Doyle (Australia) – 7+0 (3,1,1,1,1) – 7
11. Andrzej Lebiediew (Łotwa) – 7 (1,0,2,2,2) – 6
12. Jan Kvech (Czechy) – 6 (2,1,0,2,1) – 5
13. Kacper Woryna (Polska) – 5 (3,0,0,2,w) – 4
14. Tom Brennan (Wielka Brytania) – 2 (0,2,0,0,0) – 3
15. Kai Huckenbeck (Niemcy) – 2 (0,1,0,0,1) – 2
16. Nazar Parnicki (Ukraina) – 1 (0,0,1,0,0) – 1
17. Anders Rowe (Wielka Brytania) – ns
18. Dan Thompson (Wielka Brytania) – ns
Bieg po biegu:
1. (61,45) Doyle, Kvech, Jepsen Jensen, Huckenbeck
2. (61,97) Dudek, Thomsen, Lambert, Fricke
3. (61,84) Zmarzlik, Holder, Madsen, Parnicki
4. (62,46) Woryna, Kurtz, Lebiediew, Brennan
5. (61,47) Kurtz, Dudek, Doyle, Madsen
6. (62,14) Thomsen, Brennan, Kvech, Parnicki
7. (61,52) Fricke, Zmarzlik, Jepsen Jensen, Lebiediew
8. (61,98) Holder, Lambert, Huckenbeck, Woryna
9. (62,46) Thomsen, Zmarzlik, Doyle, Woryna
10. (62,87) Holder, Lebiediew, Dudek, Kvech
11. (63,00) Lambert, Jepsen Jensen, Madsen, Brennan
12. (62,32) Fricke, Kurtz, Parnicki, Huckenbeck
13. (62,12) Fricke, Holder, Doyle, Brennan
14. (62,31) Zmarzlik, Kvech, Lambert, Kurtz
15. (62,96) Jepsen Jensen, Woryna, Dudek, Parnicki
16. (63,17) Madsen, Lebiediew, Thomsen, Huckenbeck
17. (62,64) Lambert, Lebiediew, Doyle, Parnicki
18. (63,47) Fricke, Madsen, Kvech, Woryna (w/su)
19. (63,08) Kurtz, Jepsen Jensen, Holder, Thomsen
20. (63,52) Zmarzlik, Dudek, Huckenbeck, Brennan
Półfinały:
21. (64,39) Holder, Jepsen Jensen, Thomsen, Madsen
22. (xx,xx) Kurtz, Lambert, Dudek, Doyle
Finał:
23. (65,89) Fricke, Kurtz, Holder, Zmarzlik (w/u)
Sędzia: Aleksander Latosiński (Ukraina)
NCD: 61,45 sek. – uzyskał Jason Doyle w biegu 1.