Gwałtowny wzrost liczby pozwoleń na broń;
To dobry kierunek? Co z lukami w prawie? Czym to w ogóle tłumaczyć?
Na te i inne pytania odpowiadał w TOK FM ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek, były funkcjonariusz służ specjalnych i wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.
Jak wynika z oficjalnych danych policji w 2025 roku w Polsce wydano rekordową liczbę zezwoleń na broń, bo ok. 50,7 tys. W zeszłym roku padł też rekord liczby zarejestrowanych sztuk broni w Polsce. Po raz pierwszy przekroczyła ona milion.
– Jedyny element, który zmienił sytuację to wojna pełnoskalowa na Ukrainie. Ludzie w różny sposób reagują na zagrożenie: jedni kupują plecaki ucieczkowe, inni zastanawiają się, jak szybko wyjechać na Zachód. Jeszcze niby idą do szkół oficerskich, do klas mundurowych albo np. występują o pozwolenie na broń – skomentował w TOK FM ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek, były funkcjonariusz służ specjalnych i wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas.
„Długopisem też można zabić i zawsze jest pod ręką”
Ppłk. rez. dr inż. Tomasz Białek przyznał też w „Poranku TOK FM”, że jest jednak przeciwnikiem całkowitego swobodnego dostępu do broni. – To proces, który trzeba przejść jako społeczeństwo. My absolutnie nie jesteśmy na to gotowi, a jak pokazują przykłady innych społeczeństw, w tym Stanów Zjednoczonych, to można się zastanawiać, czy oni też są gotowi – dopowiedział w rozmowie z Adamem Ozgą.
Zwrócił przy tym uwagę, że w Wielkiej Brytanii nawet policja nie ma broni, mają ją jedynie wyspecjalizowane jednostki. Przypomniał, że nawet one, kiedy wchodzą do akcji, muszą krzyczeć: „Jesteśmy uzbrojoną policją”. – Nie „Jestem policją”, tylko „Jestem uzbrojoną policją”, co pokazuje, że tam w ogóle posiadanie broni palnej w społeczeństwie jest dosyć abstrakcyjne – podkreślił.
Inna rzecz, zastrzegł ekspert, że posiadanie broni do celów sportowych czy np. kolekcjonerskich, by w ten sposób podnosić swoje umiejętności m.in. w kontekście obrony cywilnej to bardzo dobry kierunek. Przy czym, dodał, w ślad za tym powinna iść umiejętność bezpiecznego obchodzenia się bronią.
– Nauczyć się strzelać jest bardzo łatwo, natomiast wypracować dobre praktyki to proces, w tym uczenie się wiele lat różnego rodzaju odruchów związanych nawet tym, w jaki sposób trzymać broń i np. jak przechowywać zgodnie z przepisami. Nie tylko w szafie pancernej, ale też np. bez podłączonego magazynka – wskazał.
Wykładowca Centrum Badań nad Terroryzmem Uniwersytetu Civitas dopytywany na koniec, czy są elementy w systemie dostępu do broni, który należałoby tu i teraz uszczelnić, wskazał na broń czarnoprochową, na którą nie potrzeba pozwoleń. – To luka, bo przecież można z niej oddać śmiertelny strzał – zastrzegł.
A wszelkiego rodzaju pistolety jednorazówki wyprodukowane przy użyciu np. drukarek 3D? – Rzeczywiście technologie jest taka, że można wyprodukować taką broń, ale powiem tak: nie mam zielonego pojęcia, jak można by było coś takiego kontrolować, bo to jest jednak drukarka. Ale też nie dajmy się zwariować, bo długopisem też można zabić i zawsze jest pod ręką – skwitował w TOK FM.
Źródło: TOK FM