Politycy komentują nazwę „Bohaterów UPA”
W ubiegłym tygodniu
prezydent Ukrainy nadał jednej z jednostek Sił Zbrojnych swego kraju imię „Bohaterów UPA”. Sprawa ta wzbudziła kontrowersje wśród Polaków. Kryzys w relacjach polsko-ukraińskich doprowadził do spotkania wicepremiera Władysława Kosiniaka-Kamysza z szefem kancelarii Wołodymyra Zełenskiego Kyryłem Budanowem.
Kontrowersyjny temat został podniesiony przez polityków w niedzielę w 7. Dniu Tygodnia w Radiu ZET. Adam Jarubas z PSL jednoznacznie negatywnie ocenił decyzję Zełenskiego, ale nie przekreślił dalszej współpracy Polski z Ukrainą. – Przyjaźń pomiędzy narodami powinna być budowana na prawdzie. Fatalna decyzja prezydenta Zełenskiego godzi we wzajemne relacje. Oczekujemy od Ukraińców wycofania się z tej decyzji (…) Sam przyjazd szefa kancelarii Zełenskiego świadczy o tym, że Ukraińcy mają świadomość problemu – zaznaczył europoseł.
W ostrzejszym tonie wypowiedział się polityk Konfederacji Witold Tumanowicz. – To jest tak, jakby w Niemczech nazwać batalion imieniem Waffen-SS. My powinniśmy żądać od strony Ukraińskiej, że żadnego gloryfikowania morderców nie będzie, tak samo jak wymagamy tego od Niemców – wyjaśnił.
Co dalej ze sprawą odebrania orderu Zełenskiemu?
Decyzja Zełenskiego wywołała również oburzenie w pałacu prezydenckim. Karol Nawrocki zaproponował odebranie mu Orderu Orła Białego, nadanego w 2023 roku przez ówczesnego prezydenta Andrzeja Dudę. Z tak ostrą inicjatywą polskiego prezydenta nie zgadza się część polityków w studiu. – Z takimi gestami jak odebranie orderu należałoby poczekać choćby na to, że ta nazwa jednostki zostanie zmieniona. Nie zależy nam w ogóle na eskalowaniu antyukraińskich nastrojów w Polsce – tłumaczy Karolina Zioło-Pużuk z Lewicy.
Z kolei Krzysztof Szczucki z PiSu twierdzi, że nigdy nie był zwolennikiem nadania orderu Zełenskiemu. – W ogóle nie jestem fanem przyznawania orderów politykom zagranicznym, których kariera się nie skończyła. Schröder jest najlepszym przykładem – mówi, odnosząc się do postaci byłego niemieckiego kanclerza, znanego z lobbowania na rzecz rosyjskiego sektora energetycznego.
Ustawa dla artystów dzieli polityków
Gorącym tematem w ostatnich tygodniach jest tzw. ustawa dla artystów, która zakłada m.in. dopłaty do emerytur. Przedstawiciele koalicji rządzącej starali się wytłumaczyć ideę programu. – Dotyczy wsparcia socjalnego tych najmniej zarabiających artystów. Z tych 60 tysięcy artystów zawodowych w Polsce, to rozwiązanie powinno dotyczyć 20 tysięcy tych najgorzej zarabiających – mówił Paweł Bliżniuk z KO.
Z ustawą zdecydowanie nie zgadzają się politycy prawicy. – Za chwilę jakaś wąska grupa zawodowa, sto pięćdziesiąt osób, wybrana przez ministerstwo będzie decydować o tym, czy ktoś jest artystą, czy im nie jest – tłumaczył Krzysztof Szczucki z PiS. – Jeśli ktoś chce obcować z daną sztuką, to płaci za to odpowiednie pieniądze. Jeśli nie ma popytu na takie wytwory artystyczne, to taka osoba powinna zająć się czymś innym – dodał Witold Tumanowicz z Konfederacji.
Źródło: Radio ZET
Byłeś świadkiem czegoś niespodziewanego? Masz temat, którym powinniśmy się zająć?
Zgłoś sprawę przez Czerwony telefon Radia ZET