Głosowanie na prezesa Realu Madryt odbyło się po raz pierwszy od… 2006 roku.

Dlaczego w ogóle doszło do wyborów, skoro kadencja Florentino Pereza została przedłużona w 2025 roku? On sam na początku maja zwrócił się do komisji wyborczej z prośbą o rozpoczęcie procesu wyborów do zarządu spółki.

Od razu zapowiedział jednak, że sam w nich wystartuje. Po raz pierwszy od dawna znalazł się jednak ktoś, kto chciał go pokonać. Tym kimś był Enrique Riquelme.

Jednak 79-letni działacz okazał się zdecydowanie lepszy.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Ale strzał nożycami. To poezja futbolu

Florentino Perez jest prezesem Realu nieprzerwanie od 2009 roku. Wybory odbywają się co cztery lata i dotychczas nie znalazł się nikt, kto w ogóle zechciałby stanąć z nim do rywalizacji.

Enrique Riquelme spróbował, ale nie znalazł wystarczającego poparcia.

Prawo głosu miało ok. 70 tys. osób (tzw. socios, czyli ludzie posiadający udziały w klubie).

Głosowanie odbywało się w niedzielę w godz. 9-20. Do dyspozycji było sześćdziesiąt stołów i sześćdziesiąt urn wyborczych. Jak relacjonuje dziennik „MARCA”, o godz. 9.59 swój głos oddał Florentino Perez. Niespełna godzinę później kartkę do urny wrzucił Enrique Riquelme.

Czy wyniki są zaskoczeniem? Jeśli ktoś przez całą niedzielę obserwował sondaże, to nie jest zaskoczony takim obrotem spraw. Florentino Perez miał przewagę w zasadzie od samego początku. I będzie szefem Realu przynajmniej do 2030 roku.