W niedzielę zakończyły się międzynarodowe mistrzostwa Francji. W finale turnieju mężczyzn po tytuł sięgnął Alexander Zverev. 29-latek z Hamburga pokonał Włocha Flavio Cobollego 6:1, 4:6, 6:4, 6:7(5), 6:1. To pierwszy reprezentant Niemiec, który wygrał Rolanda Garrosa w Erze Open.
Przez ostatnie dwie dekady dziennik „L’Equipe” zamieszczał na okładce triumfatorów paryskich turniejów, aby oddać hołd ich dokonaniom. Ale w poniedziałkowym wydaniu głównym tematem pierwszej strony był sukces drużyny Metz Handball. Piłkarki ręczne z Lotaryngii triumfowały w niedzielę w Lidze Mistrzyń.
„Lotarynki Europy” – można przeczytać na okładce słynnego francuskiego dziennika. „Metz pokonał potęgę Gyoru na Węgrzech (31:29), by zdobyć dla francuskiej piłki ręcznej kobiet pierwszą Ligę Mistrzyń” – dodano na pierwszej stronie.
Relacja z finału Rolanda Garrosa 2026 znalazła się w górnym rogu okładki z nagłówkiem „Zverev wreszcie wielki”. Tym samym po raz pierwszy od 21 lat zwycięzca paryskiego turnieju nie został uwieczniony w centralnym miejscu pierwszej strony i stał się postacią drugoplanową.
Mistrz Rolanda Garrosa odstawiony na bok
Oczywiście, dziennik „L’Equipe” miał prawo przygotować taką okładkę, aby uczcić sukces sportsmenek ze swojego kraju. Taka postawa spotkała się zresztą z pozytywnym odzewem ze strony środowiska szczypiornistów.
Z drugiej strony nie zabrakło dyskusji na temat braku Zvereva w centralnym punkcie okładki. Gazeta „L’Equipe” ma patronat medialny nad Rolandem Garrosem i zawsze obszernie relacjonuje związane z nim wydarzenia. Spodziewano się więc okładki poniedziałkowego wydania dotyczącej sukcesu Niemca. Stało się jednak inaczej.
W mediach społecznościowych natychmiast poruszono ten wątek. Przypomniano, że Niemiec miał w przeszłości stosować przemoc wobec swoich dwóch byłych partnerek, Olgi Szarypowej i Brendy Patei. W przypadku tej drugiej kobiety sprawa zakończyła się w sądzie. Zverev nie został uznany za winnego, ale na mocy ugody musiał zapłacić 200 tys. euro (więcej tutaj). Tuż po finale z Cobollim dziennik „L’Equipe” przypomniał o tej sprawie.
ZOBACZ WIDEO: Kibice dziękują Chwalińskiej. Piękne obrazki