
W Akademii Sztuki w Szczecinie doszło do eksplozji
Źródło wideo: tvn24
Źródło zdj. gł.: Mapy Google
Trzy lata po wybuchu w pracowni grafiki artystycznej Akademii Sztuki w Szczecinie, w którym zginęła 20-letnia studentka, prokuratura postawiła zarzuty rektor uczelni oraz jednej z wykładowczyń. Śledczy wskazują na nieprawidłowości w zakresie nadzoru nad zajęciami.
Prokuratura Okręgowa w Szczecinie postawiła zarzuty Rektor Akademii Sztuki i jednej z wykładowczyń po wybuchu oparów spirytusu etylowego w pracowni Akademii Sztuki w 2023 roku. Przed sądem odpowiedzą pracownica dydaktyczna Katedry Grafiki Artystycznej oraz rektor uczelni.

Budynek Akademii Sztuki przy ul. Kolumba
Źródło zdjęcia: Mapy Google
Przypomnijmy, że do wypadku doszło w czerwcu 2023 r. w pracowni przy ulicy Kolumba. Ogień spowodował oparzenia osób znajdujących się w pracowni i pożar przedmiotów znajdujących się w pomieszczeniu. Obrażenia odniosły trzy kobiety: 20-letnia studentka i dwie wykładowczynie (33 i 40 lat). Jak informowało pogotowie ratunkowe, najmłodsza z kobiet była w stanie ciężkim, miała poparzenia 90 proc. powierzchni ciała. Kilka miesięcy później zmarła w szpitalu. Śledztwo wszczęła Prokuratura Rejonowa Szczecin–Śródmieście.

O śmierci studentki poinformowała uczelnia
Źródło zdjęcia: Akademia Sztuki w Szczecinie/Facebook
Rektor Akademii Sztuki, dr hab. prof. Mirosława Jarmołowicz (zgodziła się na publikację pełnych danych i wizerunku), usłyszała zarzut nieumyślnego niedopełnienia obowiązków związanych z zapewnieniem pracownikom bezpieczeństwa i higieny pracy. Za ten czyn grozi kara do dwóch lat pozbawienia wolności.
Z kolei wykładowczyni odpowie za nieumyślne sprowadzenie zdarzenia zagrażającego życiu i zdrowiu wielu osób oraz spowodowanie ciężkiego uszczerbku na zdrowiu, którego następstwem była śmierć człowieka. W ocenie prokuratora wykładowczyni pozostawiła bez nadzoru studentkę, którą powinna asekurować podczas lutowania, z użyciem kalafonii. – Nie zapewniła jej też odpowiedniej odzieży roboczej ani wentylacji w pomieszczeniu – wyjaśniła prok. Szozda. Za zarzucane jej czyny grozi do ośmiu lat więzienia.
– Osoby, którym postawiono zarzuty, odmówiły składania wyjaśnień – poinformowała prok. Julia Szozda, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej w Szczecinie.
Wyjaśniła, że śledztwo trwało prawie trzy lata, ponieważ prokuratura bardzo długo czekała na opinie biegłych. Akt oskarżenia ma zostać złożony, jak powiedziała prok. Szozda, „w niedługim czasie”, kiedy prokurator referent skompletuje dokumentację sprawy.
Wcześniej nie było podobnych wypadków
W pierwszych dniach po wypadku władze uczelni informowały, że w pracowniach grafiki artystycznej używane są substancje łatwopalne m.in. denaturat i kalafonia. Prorektor AS ds. artystyczno-naukowych dr Mikołaj Iwański podkreślał wówczas, że nigdy nie wcześniej nie było podobnych wypadków.
– Przeszliśmy jakiś czas temu kontrolę sanepidu, która nie wykazała żadnych nieprawidłowości. Bardzo dbamy o stan techniczny szczególnie tych pracowni, w których odbywają się zaawansowane procesy technologiczne – podkreślił Iwański.
Budynek, w którym doszło do wybuchu, został wyłączony z zajęć dydaktycznych, lecz, jak zapewniano, jego konstrukcja nie została naruszona.
OGLĄDAJ: TVN24
