Protesty i gwałtowne zamieszki w Belfaście wybuchły z powodu brutalnego ataku nożownika, do którego doszło w poniedziałek w północnej części miasta. Sprawcą okazał się 30-letni obywatel Sudanu, który posiada w Wielkiej Brytanii oficjalny status uchodźcy. Ofiara to ok. 40-letni mężczyzna, który przebywa w szpitalu. Doznał poważnych obrażeń oczu, twarzy, pleców i szyi.Pokłosie ataku nożownika. Niepokojący przebieg protestów

Środowiska antyimigranckie wykorzystały media społecznościowe, aby wezwać ludzi do masowych demonstracji w całej prowincji. Sytuacja się zaognia, doszło do podpalenia miejskiego autobusu. Według dziennika „Belfast Telegraph” wcześniej mieli do niego wtargnąć i przejąć nad nim kontrolę.

Płonąć mają także pojedyncze pojazdy w różnych częściach miasta. Protestujący mieli ponadto obrzucić policję różnymi przedmiotami.

Z relacji korespondenta telewizji Sky News z miejsca zdarzenia wynika, że protestujący zaczęli podpalać także budynki, m.in. bliskowschodni supermarket. Istnieje obawa, że noc może przynieść kolejne niebezpieczne incydenty — szczególnie że niektórzy uczestnicy protestów są w kominiarkach i trudno będzie ustalić ich tożsamość.

Policja obawia się eskalacji

Kilka godzin wcześniej szef północnoirlandzkiej policji (PSNI) Jon Boutcher, obawiając się możliwej eskalacji, apelował, by demonstracje nie przerodziły się w zamieszki podobne do tych, do których doszło w regionie w 2024 i 2025 r.

— Nie pozwólcie, by ludzie, którzy nie mają o Irlandii Północnej pojęcia, wpływali na zachowanie jej mieszkańców z oddali, poprzez media społecznościowe — zaapelował.