Piłkarka GKS-u Katowice miała za sobą całkiem dobry występ w piątkowym meczu z Francją. Polki przegrały je wprawdzie 0:2, ale trzeba otwarcie powiedzieć, że gdyby nie Kinga Seweryn i jej kilka wspaniałych interwencji, przegrana ta mogłaby być wyższa.

– Mam swoje przemyślenia, ale cieszę się, że wyszłam w podstawowej jedenastce. Miałam parę sytuacji, które udało mi się wybronić, więc naprawdę jestem z tego dumna. Na pewno jest to wspaniałe uczucie, wielka duma naprawdę i bardzo dziękuję za tę szansę – podkreśliła bramkarka reprezentacji Polski tuż po tamtym spotkaniu.

ZOBACZ WIDEO: #dziejesiewsporcie: Ale strzał nożycami. To poezja futbolu

We wtorek w Almelo przeciwko Holandii Seweryn również wyszła w podstawowym składzie. Był to dla niej trzeci występ w seniorskiej kadrze. Debiutowała jesienią 2025 roku w wyjazdowym starciu z Walijkami. Już na początku spotkania musiała interweniować po strzale Lynn Wilms. W paru innych sytuacjach ratowały ją koleżanki

W 24. minucie skapitulowała po raz pierwszy, gdy po dośrodkowaniu z lewej strony głową uderzyła Wieke Kaptein. Niestety, po sytuacji w 57. minucie dalszy udział Kingi Seweryn był niepewny. Wybiegła do dośrodkowania piłki w pole karne i zderzyła się z rywalką w powietrzu. Nasza zawodniczka z impetem upadła na murawę częściowo na głowę, a częściowo na bark.

Po interwencji lekarzy Seweryn wróciła do gry, lecz nie na długo. W 61. minucie była bez szans przy uderzeniu Romee Leuchter, które podwyższyło prowadzenie Holenderek, a chwilę później już musiała opuścić boisko ze łzami w oczach i opatrunkiem chłodzącym na ciele. W 64. minucie zastąpiła ją Kinga Szemik.

Spotkanie w Holandii Polki przegrały 1:3 i z jednym punktem na koncie zakończyły zmagania w pierwszej fazie eliminacji mistrzostw świata na czwartym miejscu w grupie A2. Kolejne mecze odbędą się jesienią.

Eksperci, analizy i ciekawostki. Oglądaj „Studio Mundial” codziennie o godz. 9:30 w WP SportoweFakty!