Do zdarzenia doszło w Montagnac, niewielkiej miejscowości znajdującej się w departamencie Hérault. Żandarmeria została zaalarmowana przez rodzinę kobiety, która od piątku 29 maja nie mogła się z nią skontaktować.

Dramat we Francji

Funkcjonariusze 4 czerwca udali się do domu zaginionej 40-latki i próbowali wejść do środka, ale budynek był zamknięty. Na miejsce wezwano strażaków, którzy musieli wyważyć okno.

W jednym z pokojów żandarmeria natknęła się na ciało 40-letniej kobiety leżące na kanapie. Obok siedziała wyraźnie wystraszona i osłabiona czteroletnia dziewczynka.

— Jej czteroletnia córka, była wyraźnie odwodniona i w stanie szoku (…). Nie było śladów kradzieży ani walki. Mieszkanie było zamknięte od środka, z kluczem w zamku — mówił prokurator z Béziers, Arnaud Faugère, cytowany przez Le Parisien.

Dalszy ciąg artykułu pod materiałem wideo

Prokurator dodał, że dziewczynka została natychmiast objęta opieką medyczną. Po badaniach i krótkiej obserwacji przekazano ją członkowi jej rodziny.

W trakcie oględzin miejsca zdarzenia śledczy nie znaleźli żadnych śladów włamania ani walki. Mieszkanie było zamknięte od środka, a klucz znajdował się w zamku. Funkcjonariusze postawili tezę, że 40-latka zmarła z przyczyn naturalnych, choć nie wykluczają całkowicie możliwości udziału osób trzecich.

Prokuratura w Béziers poinformowała, że rozważana jest hipoteza uduszenia będącego skutkiem ataku epilepsji. Zaplanowano już sekcję zwłok 40-latki, co pozwoli na dokładne określenie przyczyny jej nagłej śmierci.